Warszawa zabiegała, by nie łączyć tych dwóch kwestii, Londyn to zrobił, by mieć argument do ograniczenia wydatków w unijnej kasie na lata 2014-2020. Przy okazji postraszył wetem przed zbliżającą się ostateczną rundą negocjacyjną. Polska nie chciała teraz łączyć dwóch kwestii - pomysłu utworzenia budżetu, czy funduszu wyłącznie dla strefy euro i budżetu dla całej Unii. Obawiała się uszczuplenia puli pieniędzy w unijnej kasie po 2013 roku. Premier Donald Tusk próbował utrzymać we wnioskach ze szczytu zapis, że to dwie oddzielne i niezwiązane ze sobą sprawy, szef brytyjskiego rządu chciał to zmienić. Ten spór trwał długo i był dość zawzięty i efektem jest jedno słowo - niezwiązany - można powiedzieć, że premier Cameron ustąpił przed dobrze wymyślonym kompromisem - powiedział Donald Tusk. Polskiego premiera wspiera węgierski Victor Orban, według którego taki zapis oznacza, że te kwestie w ogóle nie będą mogły być wiązane w przyszłości. Tylko że brytyjski premier widzi tę sytuację zupełnie inaczej i też ogłasza sukces. Proces tworzenia budżetu dla eurolandu i proces negocjacyjny w sprawie wieloletniego budżetu Unii są oddzielnie, ale w błędzie są ci, którzy mówią, że budżet eurolandu nie będzie miał żadnego wpływu na ten dla całej Unii, otóż będzie miał- mówił brytyjski premier.
To co działo się na tym szczycie można traktować jak preludium do listopadowych negocjacji w sprawie wieloletniego budżetu Unii na lata 2014-2020. Szef Komisji Europejskiej Jose Barroso przewiduje trudne rozmowy i nieprzespane noce, a David Cameron zapowiada weto, jeśli wydatki w unijnym budżecie nie zostaną ograniczone i jeśli będzie on wymierzony w brytyjskie interesy.
Informacyjna Agencja Radiowa/Beata Płomecka/Bruksela/moc
Źródło:IAR





























































