Jarosław Kalinowski z PSL uważa, że Cypryjczycy będą musieli dołożyć się do pomocy dla swoich banków. Jego zdaniem, opodatkowanie małych depozytów jest jednak złym pomysłem.
Szef klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak jest zdania, że sytuacja na Cyprze może być ostrzeżeniem dla Polski. Według niego, wydarzenia w Nikozji pokazują, że Polska nie powinna przystępować do strefy euro, która nie radzi sobie ze swoimi problemami.
Polityk Ruchu Palikota Andrzej Rozenek podkreśla, że jest euroentuzjastą, ale pomysły unijnych instytucji, które chcą opodatkować depozyty bankowe, budzą w nim niepokój. Rozenek uważa, że Unia Europejska, która nie szanuje prawa własności, nie przetrwa.
Jerzy Wenderlich z SLD uważa, że Cypr musi dołożyć się do pomocy dla swoich banków. Polityk Souszu zaznacza, że pomoc dla Nikozji będzie można zaakceptować tylko wtedy, kiedy tamtejsi politycy znajdą sposób na uzbieranie brakujących 6 miliardów euro potrzebnych bankom.
Małgorzata Kidawa-Błońska z Platformy Obywatelskiej podkreśla, że cypryjski rząd za późno zdecydował się na reformy i szukanie oszczędności. Jej zdaniem, budżet Cypru wymaga drastycznych i stanowczych cięć. Tylko oszczędności połączone ze wsparciem Unii Europejskiej mogą pomóc Cyprowi - uważa posłanka PO.
Cypryjski rząd musi uzbierać prawie 6 miliardów euro, aby uzyskać pomoc Unii Europejskiej w wysokości około 10 miliardów. Pomoc ta ma zapobiec załamaniu się cypryjskiego systemu bankowego.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Karol Tokarczyk/dabr
Źródło:IAR





























































