

Łącznie 600 tysięcy złotych miała wynieść łapówka, jaką przyjąć miał polityk PO z Piaseczna pod Warszawą. Łukasz K. został zatrzymany w jednym ze stołecznych hoteli wraz z izraelskim biznesmenem Moszem T. Działacz został w czwartek po południu, decyzją zarządu krajowego Platformy, usunięty z partii.
Polityk i obcokrajowiec usłyszeli już zarzuty korupcyjne - mówi Przemysław Nowak z warszawskiej Prokuratury Okręgowej. Dodaje, że zatrzymani zostali na gorącym uczynku, gdy polityk przyjmował 150 tysięcy złotych. "Łukasz K. przyjął ponadto obietnicę dalszych 450 tys. zł, czyli w sumie 600 tys. zł" - dodał Nowak.
Przemysław Nowak dodał, że chodziło o przeprowadzenie pod Warszawą inwestycji. Łukasz K. miał wpływać na decyzje urzędników, by udało się przeprowadzić po myśli biznesmena projekt budowlany.
Stołeczna prokuratura okręgowa postawiła zarzuty korupcyjne dwóm osobom: Łukaszowi K. oraz izraelskiemu biznesmenowi Moshe T. Łukasz K. - jak dowiedziała się PAP ze źródeł w piaseczyńskiej PO - to były radny powiatowy Platformy z Piaseczna, szef partii w tym powiecie, a nie jak wynika z informacji medialnych, członek rady miejskiej w Piasecznie.
CBA podało, że we wtorek na warszawskim Mokotowie zatrzymane zostały dwie osoby.
Według rzecznika prokuratury okręgowej w Warszawie Przemysława Nowaka, mężczyźni zostali zatrzymani na gorącym uczynku, kiedy jeden z nich - Moshe T. - przekazywał Łukaszowi K. 150 tys. zł łapówki. Łukasz K., który powoływał się na wpływy w urzędzie miasta i gminy Piaseczno, oraz biznesmen usłyszeli już zarzuty korupcyjne; sąd zdecyduje, czy zostaną tymczasowo aresztowani.
Jak powiedział w czwartek PAP rzecznik prokuratury , Łukasz K. mówił, że jest w stanie pomóc w załatwieniu sprawy polegającej na bezprawnym wydaniu decyzji w urzędzie miasta i gminy Piaseczno, umożliwiającej wykonanie pewnej inwestycji budowlanej biznesmena. "Łukasz K. przyjął ponadto obietnicę dalszych 450 tys. zł, czyli w sumie 600 tys. zł" - dodał Nowak.
W czwartek wieczorem RMF FM poinformowało, że sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Łukasza K. Mężczyzna ma być za kratami do 9 czerwca. Sąd uznał, że jego areszt jest konieczny ze względu na to, że zachodzi obawa matactwa i podejrzanemu grozi surowa kara.
Z komunikatu, który ukazał się w czwartek na stronach piaseczyńskiej PO, wynika, że Łukasz K. może jeszcze w czwartek zostać zawieszony w prawach członka partii. "W związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi zatrzymania przez CBA członka zarządu Koła Platformy w Piasecznie informujemy, że dziś, 12 marca, odbędzie się posiedzenie Zarządu Koła, na którym zostanie złożony wniosek o zawieszenie w prawach członka Koła do czasu wyjaśnienia sprawy" - czytamy w komunikacie. Po południu, decyzją zarządu krajowego Platformy, został usunięty z partii. Zarząd podjął tę decyzję w trybie obiegowym.
Wiceszefowa mazowieckiej PO, rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska podkreśliła w czwartek, że w PO nie ma miejsca na takie zachowania, jakich dopuścił się Łukasz K. "Dla mnie od tej chwili nie jest już członkiem Platformy" - powiedziała Kidawa-Błońska. CBA podało, że we wtorek na warszawskim Mokotowie zatrzymane zostały dwie osoby. Dziś również, o godzinie 16.00 stołeczny sąd ma podjąć decyzję w sprawie wnioskowanego przez prokuraturę aresztu dla polityka i izraelskiego biznesmena.
IAR/łp/jj/nyg/PAP































































