Pod względem otwartości na zmianę pracodawcy jesteśmy w czołówce europejskiej. Wyprzedzają nas Szwajcarzy i Francuzi. Indeks mobilności utrzymuje się w Polsce na poziomie 105 pkt., przy średniej europejskiej wynoszącej 98 pkt. To dobrze? Raczej nie.
Dlaczego jesteśmy mobilni?
Duża mobilność pracowników w Polsce najprawdopodobniej wynika z niskich zarobków oraz dużego zagrożenia bezrobociem. Stateczni Niemcy, którzy zarabiają przeciętnie cztery razy więcej niż Polacy, a bezrobocie utrzymuje się u nich na poziomie 6%, są na samym końcu rankingu mobilności.
![]() | » Eurostat mówi prawdę o Europie |
Wynik 91 pkt., to znacznie poniżej średniej europejskiej. Z drugiej strony Polaków wyprzedzają Francuzi, którzy również nie mogą skarżyć się na zarobki, ale za to odnotowują rekordowo wysokie bezrobocie, przekraczające u nich ponad 10,6% (Eurostat). Innymi słowy, motywy ludzi w kwestii mobilności zależą nie tylko od kultury pracy, ale przede wszystkim od sytuacji gospodarczej danego kraju.
Szczury opuszczają tonące okręty
Znamienny jest stosunkowo duży odsetek pracowników aktywnie poszukujących pracy. Przy stopie bezrobocia wynoszącej ponad 14% (GUS; 10,6% Eurostat), aż 13% pracujących Polaków próbuje zmienić pracodawcę. W ostatnim półroczu ok. 17% respondentów zmieniło zatrudnienie. Tyle samo wynosi średnia europejska. Rotacja pracowników najczęściej dotyczyła młodych w wieku do 24 lat. Przy czym mężczyźni to sześć na dziesięć osób zmieniających pracę.
Niestety, głównym powodem zmian zatrudnienia były m.in. reorganizacje w strukturze firmy, które można rozumieć jako planowane redukcje etatów. Mniejsze znaczenie odgrywały kwestie lepszych warunków pracy. Słowem, szczury opuszczały tonące okręty.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl





























































