REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Podwyżki stóp złotu niestraszne. Czyli gdy teoria mija się z praktyką

Krzysztof Kolany2017-02-21 09:34główny analityk Bankier.pl
publikacja
2017-02-21 09:34
Dodaj Bankier.pl w Google

Inwestorzy spekulują, że do końca półrocza Rezerwa Federalna dokona podwyżki stóp procentowych. Tymczasem dwie poprzednie podwyżki zamiast zdołować ceny złota zbiegły się z czasem rozpoczęcia… okresów drożejącego złota.

Podwyżki stóp złotu niestraszne. Czyli gdy teoria mija się z praktyką
Podwyżki stóp złotu niestraszne. Czyli gdy teoria mija się z praktyką
fot. Pete Marovich / / Bloomberg

Jak zauważył Eddie Van Der Walt z Bloomberga, praktyka rzadko kiedy zgadza się z teorią. Zwłaszcza na rynkach finansowych. Zgodnie z obowiązującą teorią rosnące stopy procentowe w USA powinny prowadzić do spadku cen złota. Po pierwsze, bo umacniają dolara, co wywiera presję na spadek cen złota w USD. Po drugie, bo podwyżki stóp w Fedzie skutkują wyższymi rentownościami amerykańskich obligacji – czyli głównej alternatywy dla złota jako bezpiecznej inwestycji.

To właśnie perspektywą zerwania z reżymem zerowych stóp procentowych (ZIRP) jesienią 2015 roku tłumaczono spadek dolarowych cen złota w rejon 1040 USD/oz., czyli do najniższych poziomów od 5 lat. Tymczasem tuż po tej podwyżce ceny złota dziarsko ruszyły w górę, w pół roku rosnąc o 30%.  Inna sprawa, że był to okres, gdy Fed wycofywał się z obiecanych trzech podwyżek, kończąc rok 2016 z raptem jedną, grudniową podwyżką o 25 pb.

Dokładnie rok po pierwszej podwyżce, 14 grudnia 2016 r., Rezerwa Federalna ponownie podniosła przedział stopy funduszy federalnych i znów zapowiedziała trzy podwyżki stóp na następny (czyli obecny) rok. Była to tzw. jastrzębia podwyżka, ponieważ ekonomiści zakładali tylko dwie podwyżki w 2017. I co po takim ruchu zrobiło złoto? Tak, znów ruszyło „na północ”, lokalny dołek (1122 USD/oz) wyznaczając dokładnie dzień po grudniowym posiedzeniu FOMC.

Od tego czasu dolarowe notowania złota wzrosły o prawie 10%, czyli przeszło sto dolarów na uncji. I znów na przekór wszystkim rynkowym mędrcom, według których wzrost stóp procentowych miał zniechęcić ludzi do kruszców. W końcu po co komu ten „barbarzyński relikt”, skoro bankowa lokata w USA czasami płaci nawet cały 1% (uwaga ironia!), pięcioletnie obligacje skarbowe niemal 2%, a papiery 10-letnie już blisko 2,5%. Wszystko przy oficjalnie raportowanej inflacji CPI w wysokości 2,5%.

Wakacje na giełdzie

Historycznie rzecz biorąc nie jest żadną anomalią, że ceny złota rosną w trakcie cyklu podnoszenia stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. W ciągu ostatnich 30 lat z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w trzech przypadkach na cztery. Być może wiąże się to z inną statystyczną zależnością. Złoto zwykło drożeć w warunkach reflacji – czyli okresu przyspieszającej inflacji. A właśnie z taką sytuacją w USA mamy do czynienia od trzeciego kwartału 2015 roku.

Po drugie, popyt na złoto zwykle ma się dobrze w otoczeniu realnie ujemnych stóp procentowych – co także charakteryzuje obecne warunki monetarne. Co więcej, na skutek wzrostu inflacji CPI realne stopy procentowe w Ameryce spadają – Fed po prostu nie nadąża z podnoszeniem stóp nominalnych. Zresztą trudno, żeby nadążał, skoro podnosi je raz do roku i to o kosmetyczne ćwierć punktu procentowego. Efekt jest taki, że gdy jeszcze w październiku 2015 roku realna stopa procentowa w USA wynosiła około zera, to obecnie wynosi ok. -1,8%.

Rynek terminowy wycenia prawdopodobieństwo podwyżki stopy funduszy federalnych w marcu na niespełna 18%. Ale szanse na podwyżkę w maju wynoszą już 44%, a w czerwcu rosną do 70% - wynika z obliczeń FedWatch Tool. Jeśli zatem historia miałaby się powtórzyć, to kolejnego lokalnego dołka cen złota powinniśmy wypatrywać w okolicach 15 czerwca, czyli dzień po zakończeniu posiedzenia FOMC. Rzecz jasna dołek ten powinien wypaść wyżej niż dwa poprzednie (1046 USD i 1131 USD), jeśli ta fedoreguła miałaby wspierać budującą się hossę.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (49)

dodaj komentarz
~intelektualista
Nie ma kart w państwach i miastach.
~Ziki
Mój dziadek wrócił z Syberii do Polski po wojnie z Bolszewikami. Miał mistrzowskie papiery rzeźnicze i otworzył najpierw małą masarnię potem sklepik. W 1939 roku miał pod Warszawą dom, spory zakład masarniczy i 5 sklepów mięsnych w podwarszawskich miasteczkach, zatrudniał kilkunastu ludzi, szkolił czeladników i był zamożny. Potem Mój dziadek wrócił z Syberii do Polski po wojnie z Bolszewikami. Miał mistrzowskie papiery rzeźnicze i otworzył najpierw małą masarnię potem sklepik. W 1939 roku miał pod Warszawą dom, spory zakład masarniczy i 5 sklepów mięsnych w podwarszawskich miasteczkach, zatrudniał kilkunastu ludzi, szkolił czeladników i był zamożny. Potem przyszła wojna, po niej władza ludowa. Znacjonalizowano zakładzik i sklepy, zabrano dom, sad i inne nieruchomości. Po wojnie przez resztę życia żył tylko dzięki skrzętnie przechowywanej cukiernicy wypełnionej złotymi rublówkami, które przywiózł z zesłania. Miedzioniklowe i papierowe sanacyjne złotówki walały się potem nic nie warte latami, bawiłem się nimi jako dziecko...

JP Morgan mawiał: "złoto to pieniądz, wszystko inne to kredyt"
~sisio
Radzę spadkobiercom rozpocząć starania o reprywatyzację tego wszystkiego, jeżeli tylko istnieją jakieś dokumenty i papiery, które to potwierdzają.
~Władek
Złoto to po prostu wspólna światowa uniwersalna bezpieczna waluta. Coś wisi w powietrzu...
Ktoś będzie grał w " Państwa-Miasta". Karty już rozdano.
~Reporter
Taka ciekawostka, Jeśli chcemy kupić małe ilości złota do około 200 uncji to płacimy cenę Spot price (prowizja) + około 60 dol. Natomiast jak składamy zamówienie na parę milionów dolarów i więcej to prowizja dramatycznie rośnie i do chodzi do 1800 dolarów za uncję co razem z ceną Spot price daje nam około 3000 tysiące dolarów Taka ciekawostka, Jeśli chcemy kupić małe ilości złota do około 200 uncji to płacimy cenę Spot price (prowizja) + około 60 dol. Natomiast jak składamy zamówienie na parę milionów dolarów i więcej to prowizja dramatycznie rośnie i do chodzi do 1800 dolarów za uncję co razem z ceną Spot price daje nam około 3000 tysiące dolarów za uncje. Tak to działa. Spróbujcie np. na początek z mennicą Wrocławską porozmawiać, o ile ktoś będzie wstanie wziąć was tam na poważnie. A jak nie to powodzenia-na Comex Gold Prices.
~Reporter
miało być 3 tysiące dolarów za uncje.
~sisio odpowiada ~Reporter
Gdzie to wyczytałeś? Może to chodziło o 1800 $ ekstra za całe zamówienie?
~Reporter odpowiada ~sisio
Posiada się kontaktyz ludzi bogatymi i się wie.
~otco odpowiada ~Reporter
Dlatego, ja bidok kupuję tylko 100 uncji co kwartał, a nie od razu za 5 milionów zielonych.
~Reporter
„rosnące stopy procentowe w USA powinny prowadzić do spadku cen złota” A cóż to za podwyżki. To ile będziemy mieli tego zysku?. Dodajmy jeszcze inflacje i „już zarobiliśmy” Nie łykajmy optymizmu oficjalnej propagandy głównego nurtu, którego właścicielami i sponsorami są ludzie typu Soros. A której głównym celem jest totalne ogłupieni „rosnące stopy procentowe w USA powinny prowadzić do spadku cen złota” A cóż to za podwyżki. To ile będziemy mieli tego zysku?. Dodajmy jeszcze inflacje i „już zarobiliśmy” Nie łykajmy optymizmu oficjalnej propagandy głównego nurtu, którego właścicielami i sponsorami są ludzie typu Soros. A której głównym celem jest totalne ogłupieni społeczeństw dla ich własnych korzyści. (zobaczcie jak walczą z Trumpem, bo on jest ich śmiertelnym zagrożeniem) Poza tym, pamiętajmy że oddając pieniądze do banku stajemy się automatycznie kredytodawcami i w tym momencie nasz „kontakt” z naszą gotówką ustaje. I nie dajmy sobie wmówić że w razie upadku banku mamy zapewnioną pomoc. Ciekawe przez kogo i skąd ci „dobroczyńcy” wezmą kasę.

Powiązane: Złoto

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki