We wtorek za uncję platyny płacono 1.813,50 dolarów, czyli o prawie 1% więcej niż dzień wcześniej. Gdyby taki poziom utrzymał się do końca notowań, byłby najwyższy dzienny kurs zamknięcia od lipca 2008 roku.
Zwyżkę cen platyny po części napędzają te same czynniki, jakie występują w przypadku złota. Jest to bowiem metal szlachetny, który choć mniej popularny od żółtego kruszcu, także jest traktowany jako zabezpieczenie kapitału przed malejącą siłą nabywczą papierowego pieniądza. Tak samo, jak w przypadku innych surowców, platynie pomaga także deprecjacja dolara wobec pozostałych głównych walut świata.
Jednakże w odróżnieniu od złota platyna jest przede wszystkim metalem przemysłowym. Wykorzystuje się ją przede wszystkim w branży motoryzacyjnej przy produkcji katalizatorów spalin. Dlatego też rosnąca sprzedaż samochodów przekłada się na większy popyt ze strony koncernów motoryzacyjnych.
W 2010 roku w Stanach Zjednoczonych sprzedano 11,5 miliona pojazdów osobowych, czyli o 11,1% więcej niż przed rokiem – podała firma Autodata. Prognozy na bieżący rok zakładają sprzedaż na poziomie 12,9 miliona sztuk – wynika z ankiety przeprowadzonej wśród analityków przez agencję Bloomberga.
Ale największym, i w dodatku szybko rosnącym, rynkiem motoryzacyjnym świata są obecnie Chiny. W zeszłym roku Chińczycy kupili 18,1 milionów aut, czyli aż o 32% więcej niż rok wcześniej, choć prognozy na rok 2011 każą się spodziewać znacznie niższej (ale wciąż dodatniej) dynamiki sprzedaży.
K.K.

































































