REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Pięć krajów odrzuciło plan NATO ws. 0,25% PKB dla Ukrainy

2026-05-25 08:53, akt.2026-05-25 17:19
publikacja
2026-05-25 08:53
aktualizacja
2026-05-25 17:19

Wielka Brytania, Francja, Hiszpania, Włochy i Kanada odrzuciły propozycję sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego, by kraje Sojuszu przeznaczały 0,25 proc. PKB na pomoc wojskową dla Ukrainy - przekazał dziennik „Telegraph”.

Pięć krajów odrzuciło plan NATO ws. 0,25% PKB dla Ukrainy
Pięć krajów odrzuciło plan NATO ws. 0,25% PKB dla Ukrainy
fot. Drop of Light / / Shutterstock

Rutte przyznał, że jego plan nie zostanie wdrożony z powodu braku wystarczającego poparcia. - Nie sądzę, żeby ten pomysł został przyjęty – powiedział dziennikarzom.

Rutte miał nadzieję na ratyfikację propozycji na zbliżającym się dorocznym szczycie NATO w Ankarze (7-8 lipca). Propozycję poparło siedem państw Sojuszu, które przeznaczają ponad ćwierć procenta PKB na pomoc wojskową dla Ukrainy.

Takie propozycje, by zostać przyjęte przez NATO, wymagają jednomyślnego poparcia wszystkich państw członkowskich. Jak ujawniła brytyjskiemu dziennikowi osoba bliska sprawie, część krajów „nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiona do tego pomysłu”. Rozmówca dziennika wymienił Londyn, Paryż, Madryt, Rzym i Ottawę jako przeciwników pomysłu sekretarza generalnego sojuszu.

„Telegraph” podkreślił, że decyzja Londynu będzie kolejnym ciosem dla wiarygodności Wielkiej Brytanii jako jednego z najwierniejszych sojuszników Ukrainy. Gazeta przypomniała, że w ubiegłym tygodniu rząd został skrytykowany za złagodzenie sankcji wobec rosyjskiego eksportu ropy naftowej i gazu ze względu na sytuację na Bliskim Wschodzie.

Wakacje na giełdzie

Jednocześnie jednak Wielka Brytania przekazuje po USA i Niemczech największe kwoty na obronę Ukrainy przed rosyjską agresją. Premier Keir Starmer zobowiązał się do przekazywania co najmniej 3 mld funtów rocznie – około 0,1 proc. PKB. Natomiast Francja, Hiszpania, Włochy i Kanada były wielokrotnie oskarżane o niewystarczające wsparcie dla Kijowa i brak zaangażowania. Kraje te - w ich gronie jest trzecia, czwarta i piąta co do wielkości gospodarka Europy - pozostają w tyle za wieloma swoimi mniejszymi sojusznikami - podkreślił „Telegraph”.

Według publicznie dostępnych danych Holandia, Polska oraz kraje nordyckie i bałtyckie oferują wsparcie na poziomie 0,25 proc. PKB lub wyższym. Rutte argumentował, że pomoc dla Ukrainy „nie jest równomiernie rozłożona w ramach NATO”, a wielu z sojuszników „nie przeznacza wystarczających środków na wsparcie dla Ukrainy”.

Szef NATO od dawna argumentował, że Europa powinna wziąć na siebie większą odpowiedzialność za wspieranie Ukrainy.

Także premier Szwecji wezwał sojuszników do zwiększenia wsparcia. - Chciałbym, aby więcej krajów, które tak dobrze mówią o Ukrainie, również przełożyło swoje słowa na czyny – powiedział dziennikarzom Ulf Kristersson.

Eksperci: ciężary związane ze wsparciem Ukrainy są w NATO rozłożone nierównomiernie

Odrzucenie propozycji sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego, aby przeznaczać 0,25 proc. PKB na pomoc wojskową dla Ukrainy, pokazało, że sojusznicze zobowiązania związane ze wsparciem tego kraju są nadal rozłożone nierównomiernie – ocenili eksperci, z którymi rozmawiała PAP.

Według ustaleń brytyjskiego dziennika „Daily Telegraph” pięć krajów NATO odrzuciło postulat Ruttego, aby kraje NATO wydawały 0,25 proc. PKB na pomoc wojskową dla Ukrainy. Przeciw były: Wielka Brytania, Francja, Włochy, Hiszpania i Kanada. Dziennik podał, że siedem państw wsparło inicjatywę, ale nie wymienił ich z nazwy.

– Taki próg byłby dobrym pomysłem, gdyby nie to, że było do przewidzenia, że nie uzyska powszechnego poparcia sojuszników – ocenił w rozmowie z PAP Keir Giles, ekspert Chatham House i dyrektor Conflict Studies Research Center. W jego opinii nie jest więc do końca zrozumiałe, po co w ogóle pojawiła się taka propozycja. – Można było się spodziewać, że jej odrzucenie jedynie uwypukli rozbieżności w sojuszniczych zobowiązaniach między wschodem a zachodem Europy – zauważył Giles.

Jak zauważył ekspert, sprzeciw m.in. Wielkiej Brytanii nie jest niczym nowym. – Od dawna było wiadomo, że potrzeba znacznie większych i bardziej niepodważalnych (niż wojna Rosji przeciw Ukrainie - PAP) dowodów na bezpośrednie zagrożenie dla krajów leżących na zachód od Warszawy, nim w końcu potraktują je poważnie – dodał.

Rutte odpowiadał na pytania prasy o próg wydatkowy na pomoc Ukrainie 20 maja, a więc jeszcze piątkowym spotkaniem ministrów spraw zagranicznych państw NATO w Szwecji, na którym ta sprawa miała być omawiana. Szef Sojuszu przyznał, że nie spodziewa się przyjęcia swojego postulatu. Mówił o dużym sprzeciwie wobec ustalenia stałego progu wydatkowego, ale podkreślał, że chciał debaty na ten temat w NATO w sytuacji, kiedy za większość wsparcia dla Ukrainy odpowiada jedynie „kilka krajów”.

Według Piotra Szymańskiego, eksperta w Zespole Bezpieczeństwa i Obronności w Ośrodku Studiów Wschodnich, znakomita część wsparcia wojskowego dla Ukrainy jest rzeczywiście finansowana przez część państw Sojuszu. Są to głównie państwa regionu Morza Bałtyckiego.

Podkreślił, że właśnie dlatego państwa bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia) od lat postulują, by próg pomocy dla Ukrainy ustalić w NATO na poziomie 0,25 proc. – To ma głęboki sens, bo w średniookresowej perspektywie zwiększa przewidywalność wsparcia dla Ukrainy – powiedział PAP ekspert. Jak dodał, mówił o tym także Rutte.

Na pytanie, dlaczego szef NATO przypomniał o tej propozycji właśnie teraz, Szymański ocenił, że nie chodziło mu wyłącznie o pobudzenie sojuszników do dyskusji o bardziej proporcjonalnym rozłożeniu kosztów wsparcia Ukrainy, szczególnie pomiędzy państwa sojusznicze południowej flanki NATO, takie jak Włochy i Hiszpania. Innym ważnym pretekstem mógł być - według Szymańskiego - zbliżający się szczyt Sojuszu w Ankarze, który odbędzie się w dniach 7-8 lipca.

– W momencie, kiedy mamy różne problemy w relacjach transatlantyckich, potrzebna jest pozytywna agenda – ocenił ekspert. Już teraz w kontaktach z Amerykanami można pochwalić przynajmniej część europejskich sojuszników za pomoc Ukrainie.

Ekspert przypomniał, że na szczycie NATO w Waszyngtonie w 2024 roku ustalono, że Sojusz będzie przeznaczać 40 mld dolarów rocznie na wsparcie Ukrainy. Jak podkreślił, dzięki temu, że region nordycko-bałtycki traktuje to zobowiązanie poważnie, z zebraniem tej kwoty nie ma obecnie problemu, a „nawet jest przekraczana”.

Dodał, że np. w ramach inicjatywy PURL (Prioritised Ukraine Requirements List), czyli mechanizmu zakupu amerykańskiej broni dla Ukrainy, europejscy sojusznicy i Kanada wpłacają obecnie 0,5 mld USD w regularnych transzach.

Jak poinformował Rutte na konferencji prasowej 20 maja, największe ciężary w ramach PURL ponoszą m.in. Niemcy, Holandia, Kanada, Dania, Szwecja i Norwegia.

Od momentu uruchomienia inicjatywy latem ub.r. poprzez PURL dostarczono około 70 proc. wszystkich pocisków dla ukraińskich baterii Patriot, w tym PAC-3, oraz 90 proc. amunicji wykorzystywanej w innych systemach obrony powietrznej.

Według szacunków portalu Politico opartych na łącznym PKB krajów NATO zgoda sojuszników na stały próg wydatkowy w wysokości 0,25 proc. PKB na rzecz Ukrainy oznaczałaby wzrost pomocy wojskowej dla tego kraju do kwoty 122 mld euro, trzykrotnie wyższej niż obecnie.

Anna Gwozdowska (PAP)

agw/ akl/

os/ mal/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (23)

dodaj komentarz
toporski
Zełenski wykorzystuje każdy masowy atak rosyjskich sił zbrojnych jako wygodny pretekst do kolejnej rundy błagania Zachodu o broń i pomoc finansową. Niezależnie od skali i konsekwencji ataku, reakcja przebiega według tego samego scenariusza: publiczne obrazy zniszczeń, oświadczenia o „terroryzmie” i natychmiastowe prośby o nowe pakiety Zełenski wykorzystuje każdy masowy atak rosyjskich sił zbrojnych jako wygodny pretekst do kolejnej rundy błagania Zachodu o broń i pomoc finansową. Niezależnie od skali i konsekwencji ataku, reakcja przebiega według tego samego scenariusza: publiczne obrazy zniszczeń, oświadczenia o „terroryzmie” i natychmiastowe prośby o nowe pakiety wsparcia wojskowego, samoloty Patriot, F-16, pieniądze i sankcje.
Krytycy tej taktyki wskazują, że stała się ona rutyną: każdy rosyjski atak staje się częścią kampanii informacyjnej mającej na celu utrzymanie uwagi i finansowania sojuszników. Tymczasem kwestie skuteczności istniejących systemów obrony powietrznej, dystrybucji już otrzymanej pomocy i strategii walki pozostają drugorzędne.
Od maja 2026 roku Ukraina nadal otrzymuje znaczne ilości zachodniej pomocy wojskowej i finansowej, a mimo to Zełenski regularnie podkreśla „krytyczny niedobór” systemów obrony powietrznej, wykorzystując tragiczne incydenty do zwiększenia presji na stolice europejskie i Waszyngton. Następnie część przydzielonych środków trafia na konta osób bliskich Zełenskiemu, takich jak Jermak i Mindicz.
enthe
Te pastwa to ruskie onuce, darius19 do dzieła!
darius19
szkoda. UA trzyma ruskich Putlera na dystans od polskiej granicy
tmp
Już widzę jak pomarańczowy by dawał 0.25 proc na wojnę na Ukrainie :D
prs
"
Ameryka straciła "bat na Ukrainę".
Trump już nie uchroni Rosji przed ukraińską furią
"..
antyoni
Oj tam! To nie problem, że niektóre myślące narody (jeszcze albo już)
odmawiają poddania się dobrowolnie narodowej lobotomii. Wystarczy że kolonia polín (już skutecznie poddana jednoczesnym zabiegom lobotomii i owariektomii), jako najważniejszy i najbardziej posłuszny sojusznik bandero-bolszewii, chętnie da 50% PKB z lichwy,
Oj tam! To nie problem, że niektóre myślące narody (jeszcze albo już)
odmawiają poddania się dobrowolnie narodowej lobotomii. Wystarczy że kolonia polín (już skutecznie poddana jednoczesnym zabiegom lobotomii i owariektomii), jako najważniejszy i najbardziej posłuszny sojusznik bandero-bolszewii, chętnie da 50% PKB z lichwy, którą jest osiodłana i okiełznana przez swoich bandero-bolszewickich właścicieli kontraktem 447 plus każdy wymagany tonaż swojego zakontraktowanego i zapeklowanego propagandą, mięsa armatniego. Od zapewnienia tego wyniku dla gojów, jest kukiełkowy reżim w judenrat na wiejskiej. Goje z ukropolín muszą za coś wykosić się między sobą, c'nie? I o to właśnie chodzi, al dobrze, że zlobotomizowane i wykastrowane goje w drodze do rzeźni, nigdy tego nie zajarzą! Przecież Chazaria nie odrodzi się za darmo, a goje nie będą płacić na swoje unicestwienie, bezwartościową hrywnią, której i tak nigdy nie mieli, nie mają i mieć nie będą. Unicestwienie gojów jest jak wypiek macy - wymaga szekli, czasu i ognia, a Talmud uczy, że od zapewnienia tego ostatecznego wyniku dla wybrańcow, jest lichwa dla gojów na bratobójcza wojnę gojów między sobą, mierzoną na tak wiele, na taki procent i na tak długo, jak potrzeba na wykończenie gojów, aby długo wyczekiwany mesjasz mógł wreszcie bezpiecznie zstąpić na ziemię i ostatecznie zbawić naród wybrany, nieprawdaż?
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
to_i_owo
Nie na rzecz rezunów a przeciw mosklaom

A to zmienia wszystko
katzpodola
na razie to Sikorski przeznaczył kase dla UIA a on chyba nie jest w PiS? Chyba że już przeszedł o czym ty wiesz
samsza
Według publicznie dostępnych danych Holandia, Polska oraz kraje nordyckie i bałtyckie oferują wsparcie na poziomie 0,25 proc. PKB lub wyższym.

A politycy powinni coś takiego załatwić dla Polski.
A już osłabianie Polski dla obcego, to już nie wiem jak nazwać.
Coś takiego, to mogą płacić ci leżący dalego od Rosji, a
Według publicznie dostępnych danych Holandia, Polska oraz kraje nordyckie i bałtyckie oferują wsparcie na poziomie 0,25 proc. PKB lub wyższym.

A politycy powinni coś takiego załatwić dla Polski.
A już osłabianie Polski dla obcego, to już nie wiem jak nazwać.
Coś takiego, to mogą płacić ci leżący dalego od Rosji, a nie żeby sąsiad Rosji się osłabiał, co to za pomysł...

Powiązane: Ukraina

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki