Izraelski Kneset przegłosował w czwartek ustawę dającą rządowi i parlamentowi większą władzę w procesie nominowania sędziów. Opozycja zbojkotowała głosowanie i krytykuje nowe prawo, oskarżając rząd o zamach na niezależność sądownictwa.


Ustawa zmienia sposób powoływania i działania dziewięcioosobowej Komisji ds. Wyboru Sędziów. Obecnie zasiada w niej dwóch przedstawicieli izraelskiej Naczelnej Rady Adwokackiej. Ma ich zastąpić dwóch doświadczonych prawników delegowanych przez koalicję i opozycję. Pozostali członkowie Komisji to: dwaj przedstawiciele rządu, dwaj parlamentu i trzech sędziów Sądu Najwyższego.
Przyjęta reforma daje przedstawicielom Sądu Najwyższego, koalicji i opozycji nieistniejące wcześniej prawo weta podczas wybierania sędziów sądów powszechnych. Wybór sędziów SN z kolei będzie wymagał co najmniej jednego głosu przedstawiciela koalicji i opozycji, w praktyce pozbawiając głosu przedstawicieli tego trybunału w nominowaniu jego nowych członków.
Nowy system ma zacząć obowiązywać w następnej kadencji parlamentu. Zgodnie z planem kolejne wybory powinny się odbyć w 2026 r.
Opozycja zarzuca rządowi, że upolitycznia wybór sędziów, łamiąc zasadę trójpodziału władzy i zagrażając demokratycznemu porządkowi państwa. Przegłosowana w czwartek ustawa jest elementem forsowanej przez rząd szerszej reformy sądownictwa.

Kierowana przez premiera Benjamina Netanjahu koalicja twierdzi, że przywraca równowagę między władzą ustawodawczą i wykonawczą a sądowniczą, ponieważ urzędnicy i sędziowie, którzy nie mają mandatu wyborczego, mieli zbyt szerokie uprawnienia i paraliżowali pracę demokratycznie wybranych przedstawicieli narodu.
Przeciwko zmianom w systemie powoływania sędziów w nocy ze środy na czwartek przed parlamentem protestowały tysiące ludzi. Masowe antyrządowe manifestacje trwają już od ponad tygodnia.
Demonstranci oskarżają rząd o przejmowanie kontroli nad kolejnymi niezależnymi instytucjami państwa - sądownictwem, służbami specjalnymi i prokuraturą - i oskarżają Netanjahu, że wznowił wojnę w Strefie Gazy dla korzyści politycznych, lekceważąc los 24 wciąż żyjących zakładników.
Zaraz po uchwaleniu reformy do Sądu Najwyższego, który w izraelskim systemie prawnym pełni też funkcję odpowiadającą polskiemu Trybunałowi Konstytucyjnemu, wpłynęły trzy wnioski przeciwko nowej ustawie. We wszystkich podkreślono, że nowe prawo podważa niezależność sądownictwa, która leży u podstaw izraelskiej demokracji.
Opozycja zapowiedziała, że jeżeli w następnych wyborach przejmie władzę, przywróci "nominowanie sędziów przez uczciwą i profesjonalną komisję".
"Przeszliśmy do historii (...) po dekadach zablokowania systemu sądownictwa dla wielu grup społecznych zmieniliśmy skład Komisji ds. Wyboru Sędziów" - skomentował minister sprawiedliwości Jariw Lewin.
Z Jerozolimy Jerzy Adamiak (PAP)
adj/ akl/




























































