Sprzedawca kwiatów z angielskiego Wilmslow mógł się porządnie przestraszyć. Zdjęcie Anglika pojawiło się w nowym piśmie tzw. Państwa Islamskiego. Dżihadyści grożą mu śmiercią, nazywając go niewiernym.
Tzw. Państwo Islamskie wypuściło nowy periodyk w wersji internetowej. Pismo o nazwie „Rumiyah” (z arabskiego „Rzym”) wychwala islamistów i tradycyjnie wzywa do międzynarodowego dżihadu. Artykuł nawołujący do walki z niewiernymi ilustruje… zdjęcie sprzedawcy kwiatów z angielskiego miasteczka Wilmslow w hrabstwie Cheshire. 64-letni Stephen Leyland był mocno zaskoczony, gdy dowiedział się, że to właśnie jemu islamiści grożą śmiercią.
Zdjęcie sprzedawcy kwiatów zostało pobrane ze strony internetowej jego firmy. 64-latek w rozmowie z portalem Guardian przyznaje szczerze, że nie zna żadnych dżihadystów. Przedsiębiorca był w pierwszej chwili przekonany, że ktoś zrobił mu głupi żart.
„Nie boję się, ale martwi mnie, że moje zdjęcie znalazło się w tym magazynie. Moimi klientami są mieszkańcy wsi Arderley Edge, żony miejscowych piłkarzy, tego typu ludzie” – powiedział zdumiony całym wydarzeniem Leyland.
ISIS al-Hayat media center just released first issue of new magazine named Rumiyah. @akhbar pic.twitter.com/ppvVQA3oKn
— Jenan Moussa (@jenanmoussa) 5 września 2016
Dlaczego jako przykład „niewiernego” IS wybrało sprzedawcę kwiatów z 30-tysięcznego miasteczka? Jak tłumaczą islamiści, nikt nie uchroni się przed ich terrorem, a „sianie strachu w sercach niewierzących jest obowiązkiem każdego muzułmanina”.

Przeczytaj także
Internetowe przechwałki czy zapowiedź kolejnych zamachów?
Magazyn „Rumiyah” to kolejna internetowa gazeta skierowana do zwolenników tzw. Państwa Islamskiego. Wcześniej IS wydawało już pismo „Dabiq”, w którym nie brakowało zdjęć z okrutnych egzekucji. Nowa ofensywa medialna dżihadystów może być zasłoną dymną przesłaniającą dotkliwe porażki, które od kilku miesięcy ponoszą w Syrii, Iraku czy Libii.
Zdaniem ekspertów nie oznacza to jednak, że z tzw. Państwem Islamskim udało się wygrać. Terroryści wciąż mogą być niebezpieczni, a dotkliwe porażki na Bliskim Wschodzie mogą próbować „przykryć” kolejnymi zamachami w Europie.






























































