AfD powinna dostać możliwość rządzenia Saksonią-Anhaltem, bo to najmniejsze zło – przekonuje „Financial Times”. Wtorkowe komentarze redakcyjne brytyjskich dzienników skupiają się m.in. na wnioskach, jakie umiarkowane partie Wielkiej Brytanii powinny wyciągnąć z triumfu skrajnej prawicy w Niemczech.


„Radykalna prawica pnie się w górę w większej części Europy, ale w przypadku Niemiec ich mroczna przyszłość sprawia, że jest to wyjątkowo niepokojące” - pisze „FT”.
„FT” rozważa dopuszczenie AfD do władzy regionalnej
Według dziennika AfD powinna jednak dostać możliwość rządzenia w landzie, w sojuszu ze skrajnie lewicową partią Sahry Wagenknecht. Gazeta opisuje to rozwiązanie jako „najmniejsze zło”. „Skrajna prawica byłaby mniejszym zagrożeniem rządząc na poziomie regionalnym, a odpowiedzialność za rządzenie mogłaby osłabić poparcie dla niej” - ocenia gazeta.
„Nie ma wątpliwości, że dla Niemców o pochodzeniu imigranckim i innych mniejszości mieszkających w tym landzie mógłby to być bardzo trudny okres. Jednak wzmożona czujność sądów i społeczeństwa obywatelskiego mogłaby pomóc utrzymać skrajnie prawicowy rząd regionalny pod kontrolą” - stwierdza dziennik.
Zbliżenie z Rosją, ingerencja w edukację, wykluczenie dzieci uchodźców, podporządkowanie mediów publicznych „niemieckim wartościom” - te zapowiedzi AfD napawają niepokojem autorów komentarza redakcyjnego centroprawicowego „Timesa”.

Dziennik podkreśla, że poparcie dla prawicy wyrasta z powszechnego poczucia porzucenia, żywionego przez mieszkańców niegdysiejszych wschodnich landów; AfD zbudowała popularność również na otwarciu drzwi dla uchodźców z Syrii przez Angelę Merkel, co wywarło „ogromną presję” na szkoły i rynek mieszkaniowy.
„AfD jest partią niszczycielską, która bezceremonialnie depcze liberalny porządek. Politycy centrum mogą czuć pokusę, by ostrożnie współpracować z tym buntowniczym ugrupowaniem, ale powinni zachować wobec niego bardzo duży dystans. I zadać sobie pytanie: co robimy źle?” - pisze „Times.
Brytyjskie media po triumfie AfD biją na alarm: „Wyciągnijcie wnioski, bo u nas będzie to samo!”
Konserwatywny „Daily Telegraph” i lewicowy „Guardian” łączą temat wyborów z kwestią weekendowych protestów antyimigranckich w Zjednoczonym Królestwie, kiedy to zamaskowani mężczyźni zablokowali drogi w Dover i Portsmouth. „Nie chcemy patrzeć, jak nasze ulice przejmowane są przez samozwańczych stróżów prawa” - podkreśla dziennik, oceniając te sceny jako szokujące.
„Jeśli rządzący chcą zobaczyć, co się dzieje, gdy wyborcy mają dość niespełnionych obietnic dotyczących migracji, wystarczy, że spojrzą na Niemcy i niepokojący wzrost poparcia dla AfD” - pisze „Telegraph”.
Od Dover do Saksonii-Anhalt, ekstremiści rozkwitają, gdy wyborcy dochodzą do wniosku, że stare partie nie potrafią już dostarczyć bezpieczeństwa, zamożności lub istotnej zmiany - pisze „Guardian”.
Gazeta dodaje, że w całej Europie skrajna prawica zyskuje poparcie, bo kwestia imigracji stała się kryterium skuteczności rządzenia.
„Guardian” pisze, że z rosnącej popularności AfD płynie wniosek dla brytyjskich polityków, bo niemieckie badania pokazują, że o popularności skrajnej prawicy w większym stopniu niż trudne warunki materialne decyduje poczucie politycznego wyobcowania u wyborcy.
„Również w Zjednoczonym Królestwie posługiwanie się samymi faktami - że liczba przepraw spada albo że migranci nie odpowiadają za kolejki do lekarzy, czy stagnację płac - może mieć niewielki wpływ na zachowania wyborców. Rzeczywistość podważa argumenty skrajnej prawicy, ale nie usuwa głębszego przekonania, że rządzenie krajem staje się niemożliwe” - ocenia gazeta.
Z Londynu Adam Dąbrowski (PAP)
ada/ mal/

































































