PZU Życie zmieniło kontrowersyjne zapisy w umowach, zanim UOKIK nałożył karę - twierdzi rzecznik PZU. Sprawa dotyczy definicji zawału serca, która zdaniem UOKiK, mogła uniemożliwić wypłatę odszkodowań. Jeśli chodzi o samą karę nałożoną na nas przez Urząd, wyrok nie jest prawomocny. Rozważymy odwołanie podkreśla Michał Witkowski, rzecznik PZU.
W ubiegły czwartek Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zatwierdził karę, jaką UOKiK w grudniu 2010 roku nałożył na ubezpieczyciela. Urząd zakwestionował definicję zawału serca stosowaną w umowach ubezpieczenia na życie. Zdaniem UOKiK-u, nie odpowiadała ona obowiązującej wiedzy medycznej, co spowodowało, że część poszkodowanych, u których wystąpił zawał serca, nie dostała odszkodowania, ponieważ ich przypadek nie odpowiadał stosowanej przez PZU Życie definicji.
Wątpliwości Urzędu potwierdzili eksperci z resortu zdrowia i Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
ReklamaZobacz także
Jak zaznacza rzecznik PZU, zakwestionowane przepisy już dawno zniknęły z umów, więc sprawa, z punktu widzenia klientów, jest już zamknięta.

Zanim prezes UOKiK nałożył na nas karę za zapisy, których sprawa dotyczy, my zmieniliśmy te definicje w trosce o klientów i w trosce o to, żeby nasi klienci mieli jasność, co do zawieranych umów wyjaśnia Michał Witkowski.
Jeśli chodzi o nałożoną karę 4 mln zł, ubezpieczyciel czeka na pisemne uzasadnienie wyroku SOKiK-u.
Postępowanie trwa, wyrok nie jest prawomocny. Po otrzymaniu uzasadnienia pisemnego zadecydujemy o tym, czy będziemy się odwoływać czy nie mówi Michał Witkowski.
Od wyroku sądu antymonopolowego spółka może złożyć odwołanie w Sądzie Apelacyjnym.
/ newseria.pl































































