Instumenty dłużne oparte o początek krzywej rentowności wciąż są atrakcyjne - ocenia Rafał Matulewicz, wiceprezes PKO TFI. Wskazuje na rosnące zainteresowanie Polską globalnych funduszy inwestycyjnych i na rolę technologii i sztucznej inteligencji jako długoterminowe tematy inwestycyjne.


"Jesteśmy cały czas na ścieżce próby miękkiego lądowania, opartej o dezinflację wynikającą szczególnie ze spadku cen surowców i efektów bazy. Przy cały czas bardzo przyzwoitej ekonomii, ta ścieżka się zawęża i pewnie od drugiego półrocza najprostsze efekty dezinflacyjne już się wygaszają. Możemy widzieć coraz więcej sektorów dotkniętych wysokich stopami proc." - powiedział Rafał Matulewicz.
"Wydaje się, że bieżące rentowności, które mamy na początku krzywej dochodowości, są cały czas bardzo atrakcyjne, produkty dłużne oparte o początek krzywej rentowności to wciąż bardzo dobre produkty dla inwestorów, szczególnie w sytuacji pogorszenia się oferty depozytowej po stronie banków" - dodał.
Zobacz także
Zwraca przy tym uwagę, że im bliżej wyborów prezydenckich w USA, tym ryzyko geopolityczne nieco rośnie.
Rafał Matulewicz wskazuje na istotną rolę mega trendów, w tym zwłaszcza związanych z technologią, które kształtują sytuację na rynkach finansowych.

"Na przestrzeni 6-8 lat mieliśmy wiele tematów technologicznych i będziemy mieli ich więcej, bo technologie dominują jeśli chodzi o zyski i stopy zwrotu. Mieliśmy chmurę, samochody elektryczne, e-commerce, płatności, mamy sztuczną inteligencję. Doświdczenie tematów inwestycyjnych, które przechodzą przez świat technologii, pokazują, że zazwyczaj jest wąsko jeśli chodzi o zwycięzców. Jest ogromna nadzieja, że sztuczna inteligencja okaże się procesem rewolucyjnym, ale musimy monitorować, czy tak rzeczywiście będzie. To naturalne, że będziemy tam szukali tematów inwestycyjnych, ale co też istotne, że zmienia się struktura rynków finansowych" - powiedział.
Dodał, że mamy coraz bardziej do czynienia z demokratyzacją dostępu do rynków finansowych i to wydaje się istotne z punktu widzenia niektórych rynków.
"Przepływy na rynkach akcyjnych zaczynają być zdominowane np. przez jednodniowe przepływy opcyjnie, mamy do czynienia z czymś, co można określić jako bitcoinizacja akcji, czyli poszukiwanie czegoś co ma być łatwo dostępne na aplikacji, szybko rozliczalne, z dużą zmiennością, może być podlewarowane. Nagle mamy produkt, który dominuje zachowanie w niektórych segmentach" - powiedział wiceprezes PKO TFI.
"Duża część rynku akcji zachowuje się inaczej, niż jakaś wąska część, która akurat zdobyła popularność wśród klientów indywidualnych. Zachowanie tych wąskich segmentów, które będą bardzo zmiennie i podatne na mody inwestycyjne będzie miało niewiele wspólnego z analizą makroekonomiczną. Rynek będzie bardziej reaguować na technikalia, czyli np. moment zapadalności opcji, a mniej na raporty np. z rynku pracy czy mieszkaniowego" - dodał.
Rafał Matulewicz potwierdza odczucia wielu inwestorów, że rośnie zainteresowanie Polską ze strony globalnych funduszy. Za zwiększonym popytem na polskie aktywa stoi analiza fundamentalna i niedoważenie naszego kraju w portfelach.
"Jest mnogość strategii inwestycyjnych na świecie, które zarządzają na podstawie pewnych korelacji zachowań na różnych regionach. Z tej perspektywy polskie aktywa, szczególnie polski indeks akcji, mają dużo wspólnego z globalnym faktorem value, współczynnikiem inwestycji w spółki bardziej dochodowe, budowane na silniejszych bilansach, często z segmentu średnich i małych spółek. Jest przykładowo bardzo silna korelacja naszego rynku z amerykańskim indeksem średnich i małych spółek. Polski rynek swoje zachowanie będzie czerpał z globalnych dyspersji, które pojawiają się na rynku akcji" - uważa.
Dodaje, że na świecie mamy do czynienia z bardzo istotnym procesem konsolidacji wśród funduszy inwestycyjnych - spadają marże, firmy muszą się łączyć, żeby utrzymać przewagę biznesową.
"To oznacza, że globalne firmy zarządzające stają się coraz większe, a skoro tak, to przywiązują coraz większą wagę do analizy płynności. Żeby wyrazić swoją opinię inwestycyjną o danym rynku, trzeba mieć ku temu narzędzia, trzeba wejść na ten rynek, kupić i zrobić to w sposób efektywny. Z perspektywy globalnej rynek polski jest rynkiem niedużym. Nasze wagi w indeksach też są nieduże, to powoduje, że tempo powrotu niektórych inwestorów zagranicznych jest mniejsze niż byśmy tego oczekiwali kilka miesięcy temu" - powiedział.
Matulewicz uważa, że może to wynikać z faktu, że niektórzy inwestorzy są za duzi, żeby szybko wejść na nasz rynek i kupić aktywa z powodu słabej płynności.
"Dlatego ocena zachowania polskich aktywów musi być dokonana w kontekście złotego, bo jest to najbardziej płynne aktywo. Jeżeli weźmiemy pod uwagę stopę zwrotu z indeksów akcji i obligacji, ale wyrażoną w złotych, to widać całą skalę siły pozytywnego momentum, jakie mają polskie aktywa" - powiedział.
Rafał Matulewicz, podsumowując najważniejsze wydarzenia pierwszego kwartału, wskazał, że jednym z większych zaskoczeń od początku roku jest fakt, że Fed zapowiedział zmianę nastawienia polityki monetarnej, inwestorzy oczekiwali zmiany języka i pierwszych cięć już od marca, ale gospodarka, szczególnie w kontekście siły konsumenta, cały czas dostarcza argumentów Fedowi, żeby tych cięć nie robił.
"Oczekiwanie miękkiego lądowania w amerykańskiej gospodarce oparte jest o dwa procesy: o szeroko rozumiany proces dezinflacji, wspierany spadkami cen surowców oraz to, że amerykański konsument ma się dobrze. Firmy, pomimo tego, że są już pierwsze zwolnienia, wciąż mają się dobrze, konsument jest silny, pakiety fiskalne wspierają siłę tego konsumenta" - powiedział.
"Możemy mieć też scenariusz braku lądowania, może to spowodować, że Fed decyzję o cięciu stóp proc. będzie przesuwał dalej. Zmiana percepcji tego, kiedy banki centralne mogą zacząć obniżki stóp proc. to kluczowa zmiana pierwszego kwartału" - dodał.
W jego opinii, ważne jest obserwowane komunikacji Fed, a kluczem jest zrozumienie, czy Fed jest ciągle na ścieżce prowadzącej do początku cyklu obniżek. Jak głębokie będą obniżki i czy je w ogóle Fed zacznie.
"Im dłużej stopy proc. będą wysoko, tym większe prawdopodobieństwo, że będą miały negatywny wpływ na realną gospodarkę. Jednym z negatywnych kanałów transmisji jest kanał nieruchomoci komercyjnych, ale najważniejsza jest polityka fiskalna i cyrkulacja deficytów fiskalnych. Im dłużej stopa proc. pozostaje na wysokim poziomie tym koszt dla państw jest większy, więc z kwartału na kwartał i z roku na rok ten problem staje się coraz poważniejszy. Założenie rynków jest klarowne: oczekujemy początku cyklu cięć stóp proc." - powiedział.
Również w strefie euro obniżki stóp proc. oddalają się.
"W strefie euro, która przeżywa poważniejsze problemy gospodarcze niż USA, ze sztywną polityką Europejskiego Banku Centralnego nastawionego wyłącznie na odczyty inflacyjne, początek cięcia stóp proc. to bardziej czerwiec niż przełom pierwszego i drugiego kwartału" - powiedział wiceprezes PKO TFI.
Rafał Matulewicz zwraca uwagę, że Bank Japonii zaczął korygować swoją wieloletnią politykę monetarną. W tym tygodniu podwyższył on ujemne do tej pory stopy procentowe do 0,10 proc. z poziomu -0,10 proc., na którym pozostawały od stycznia 2016 roku. To pierwsza podwyżka stóp procentowych przez Bank Japonii od 2007 r.
"To jest istotne - za tym wieloletnim procesem szły wielkie inwestycje funduszy inwestycyjnych, które dostosowały się ze swoją działalnością do tej polityki. Stały się one ważnymi nabywcami wielu kluczowych aktywów na świecie, są nabywcami obligacji wielu państw, aktywnymi inwestorami w wielu regionach. Początkowo będziemy to analizować z punktu widzenia waluty, ale docelowo może to prowadzić do ważnych zmian w polityce wielu wielkich funduszy inwestycyjnych, a to może mieć znaczenie na zachowania wielu klas aktywów, w tym na rynku obligacji międzynarodowych" - powiedział.
"Gdybyśmy wrócili do idei, że rynki finansowe są w dużej mierze skorelowane z czynnikami makro i zachowaniami w aspekcie realnej ekonomii, to trudno nie zauważyć korelacji rynku japońskiego z jenem – im słabszy jen, tym efekt napływu kapitału do Japonii wydaje się istotny. Wyraźne umocnienie jena mogłoby zmienić perspektywy dla giełdowych indeksów w tym kraju" - dodał.
Wiceprezes PKO TFI wskazuje, że inwestorzy sporo czasu spędzają na analizie inflacji w ujęciu miesięcznym, która jest często efektem bazy. Jego zdaniem, trzeba mieć większy dystans do samych odczytów inflacji nominalnej i efektów bazy, a bardziej zastanowić się nad oczekiwaniami inflacyjnymi.
"Historia uczy, że żeby realnie zakotwiczyć oczekiwania inflacyjne, żeby nie były one przestrzelone, należałoby mieć jakiś okres, załóżmy 2-3 lata, w których odczyty inflacyjne są poniżej średniej z wielu ostatnich lat. Przydałoby się mieć inflację w tych okolicach, czyli realnie w celu przez 2-3 lata, a to spore wyzwanie dla banków centralnych. Być może potrzebna by była głębsza recesja, żeby do takich poziomów inflacji zejść" - powiedział.
"Trzeba analizować komunikację banków centralnych. Gdyby się okazało, że banki centralne zaczynają obniżki stóp w momencie, gdy inflacja bazowa jest na poziomie 3-4 proc., to kazałoby to postawić tezę, że banki centralne podświadomie lekko podniosły cel inflacyjny. A skoro tak, to surowce są naszym naturalnym zabezpieczeniem i naturalną częścią portfela na kilka lat" - dodał.
---
Rafał Matulewicz, wiceprezes PKO TFI, wziął udział w XXXIV debacie PAP Biznes zatytułowanej "Strategie rynkowe TFI". Prezentowane powyżej opinie pochodzą z tej debaty.
Piotr Rożek (PAP Biznes)
pr/



























































