Wypowiedzi członków RPP zapowiadają obniżkę stóp proc. w celu wsparcia gospodarki w obliczu koronawirusa. W ocenie PKO BP warunki, w których funkcjonuje gospodarka i charakterystyka sektora bankowego oznaczają, że obniżka stóp może spowodować wymierne szkody. Istnieje szereg innych działań, które przyniosłyby szybsze i lepsze efekty.
W piątek prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział w rozmowie z PAP złożenie wniosku o obniżkę stóp procentowych. Może do tego dojść już w najbliższy wtorek, gdy RPP zbierze się na jednodniowym posiedzeniu.
Z wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej zebranych przez PAP Biznes wynika, że wniosek może zyskać niezbędne poparcie (Kochalski, Sura, Łon i Żyżyński tego nie wykluczyli, a w sytuacji 5:5 głos prezesa NBP ma charakter przeważający; przeciwko obniżce wypowiedzieli się Gatnar, Hardt, Kropiwnicki oraz Zubelewicz).
Zgodnie z wypowiedzią prezesa Glapińskiego celem obniżki jest zmniejszenie obciążeń wynikających z istniejących zobowiązań, by wesprzeć budżety firm i gospodarstw domowych oraz obniżenie kosztów obsługi długu publicznego.
W ocenie ekonomistów PKO BP przy obecnych uwarunkowaniach instytucjonalnych obniżka stóp może nie przynieść pożądanego skutku.
Wskazali, że w normalnych warunkach obniżka stóp przyniosłaby zmniejszenie oprocentowania kredytów złotowych (przedsiębiorstwa niefinansowe miały ich w styczniu 260,2 mld zł, a gospodarstwa domowe 624,6 mld zł). Wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy, KNF i ZBP sugerują, że kredytobiorcy otrzymają wsparcie w postaci wakacji kredytowych na okres nawet do 6 miesięcy. W opinii PKO BP, to rozwiązanie w dużo większej skali redukuje bieżące zobowiązania finansowe kredytobiorców, dezaktualizując pierwszą ze wskazanych przez Glapińskiego przesłanek za obniżką stóp.
W obliczu wakacji kredytowych obniżka stóp nie będzie miała wymiernego wpływu na ograniczenie kosztów obsługi kredytu, ale doprowadzi do zmniejszenia oprocentowania depozytów złotowych, w pierwszej kolejności bieżących (159,6 mld zł w przypadku przedsiębiorstw i 540,3 mld zł od gospodarstw domowych), a później także terminowych, po ich odnowieniu (kolejne 84,6 mld zł od przedsiębiorstw i 272,7 mld zł od gospodarstw domowych).
"Obniżka stóp poprzez kanał majątkowy i substytucji międzyokresowej wspiera konsumpcję prywatną, ale w czasie epidemii nie przełoży się na wzrost konsumpcji, bo ludzie przebywają w domach (np. na kwarantannie), a niepewność dotycząca przyszłości sięga zenitu. Podobnie firmy nie zwiększą wydatków inwestycyjnych, bo w czasie epidemii koncentrują się na utrzymaniu płynności i ciągłości działania, a nawet gdyby chciały inwestować, to nie ma gdzie kupić dóbr inwestycyjnych ani komu ich zainstalować" - napisano w niedzielnym raporcie PKO BP.
"Prawdopodobna deprecjacja kursu walutowego idąca za obniżką stóp w czasie epidemii nie pomoże eksporterom, jeżeli zamykane są granice państw a kluczowe polskie rynki zbytu także walczą ze skutkami koronawirusa. Niższe stopy mogą natomiast zaszkodzić bankom (oraz wspomnianym wcześniej kredytobiorcom walutowym), które w obliczu epidemii (np. ze względu na wzrost ryzyka kredytowego) i tak mogą się znaleźć w trudnej sytuacji. Obniżka stóp może istotnie zakłócić działanie kanału kredytowego, którego funkcjonowanie w obliczu epidemii jest i tak co najmniej utrudnione. Co więcej, poprzez pogorszenie stabilności finansowej sektora bankowego może ona pozbawić gospodarkę dźwigni, która pozwoliłaby na szybsze ożywienie, gdy pandemia przeminie" - dodano.
Wpływ obniżki stopy NBP na rentowność odbywa się przez kilka kanałów: główny (ok. 60-70 proc.) to spadek marży odsetkowej netto, wzrost wyceny papierów wartościowych, następujący w normalnych warunkach spadek odpisów na nieobsługiwane kredyty oraz przychody prowizyjne.
Skoro obniżki stóp proc. nie wzmocnią akcji kredytowej, to PKO BP wskazuje, co innego mógłby zrobić NBP. Ich zdaniem przykładu dostarcza Europejski Bank Centralny, który złagodził wymogi kapitałowe i umożliwił bankom wykorzystanie buforów kapitałowych i płynnościowych. Jednocześnie EBC wprowadził program preferencyjnie oprocentowanych pożyczek TLTRO nakierowanych na kredytowanie sektora MŚP. Alternatywą mógłby być program funding for growth podobny do tego wprowadzonego na Węgrzech w 2013.
PKO BP ocenia, że główne działania powinny być jednak skoncentrowane poza bankiem centralnym i mogą obejmować:
- zawieszenie przestrzegania wymogów umownych (tzw. kowenantów);
- uelastycznienie dokonywania odpisów;
- zawieszenie MSSF9 lub uwolnienie rezerw z tytułu odpisów;
- wakacje kredytowe dla kredytobiorców przy redukcji negatywnego wpływu ograniczonych przychodów banków;
- obniżenie wymogów kapitałowych, w tym uwolnienie bufora systemowego, zwolnienie z buforów OSII, ograniczenie negatywnych konsekwencji niewypełniania bufora zabezpieczającego, na przykład pod warunkiem wykorzystania środków na kredytowanie MŚP;
- obniżenie wag ryzyka aktywów poprzez gwarancje rządowe (lub BGK) dla kredytów;
- oddalenie w czasie wprowadzenia i okresów przejściowych dla wymogu MREL;
- zawieszenie poboru podatku od dochodów kapitałowych (co wsparłoby deponentów i posiadaczy obligacji);
- obniżenie podatku bankowego lub zmiana jego definicji przy uwzględnieniu poziomu aktywów na koniec 2019.
"Najważniejsze to utrzymać płynność finansową firm"
Pandemia koronawirusa to straty dla wszystkich gospodarek – powiedział PAP główny ekonomista PKO BP Piotr Bujak. Dodał, że teraz najważniejsze jest utrzymanie płynności finansowej firm.
Jak zaznaczył, szerząca się epidemia uderza we wszystkie gospodarki świata, w tym i polską.
Na pytanie, jak duże te starty będą, ocenił, że to zależy od tego, ile epidemia potrawa czy będą to 2-3 miesiące, czy dwa kwartały. "Tego na razie nie wiemy" – dodał.
Piotr Bujak podkreślił, że "teraz najważniejsze to utrzymać płynność firm, bo to one są na pierwszej linii". Zdaniem ekonomisty "jedno jest pewne - przedsiębiorcy będą potrzebować wsparcia". Jak przypomniał, rząd i Narodowy Bank Polski już złożyły w tej sprawie deklaracje.
W związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa rząd przygotował pakiet osłonowy dla firm, który przewiduje, m.in. ulgi w należnościach, w tym płatnościach podatków i składek ZUS, instrumenty na rzecz poprawy płynności finansowej firm, a także dopłaty do kredytów.
Jednocześnie Ministerstwo Finansów przygotowało projekt rozporządzenia zwiększającego gwarancje BGK de minimis dla firm do 80 proc. kwoty kredytu. Obecnie poziom gwarancji wynosi 60 proc.
W piątek minister finansów Tadeusz Kościński zapewniał, że finanse publiczne są stabilne, a resort finansów ma duże pole do działania. Także w piątek prezes NBP prof. Adam Glapiński poinformował, że zaproponuje Radzie Polityki Pieniężnej obniżenie stóp procentowych NBP. Jego zdaniem RPP powinna już teraz wesprzeć gospodarkę.
pr/ lgs/ amac/
































































