PKO BP: obniżka stóp przyniesie szkody

Wypowiedzi członków RPP zapowiadają obniżkę stóp proc. w celu wsparcia gospodarki w obliczu koronawirusa. W ocenie PKO BP warunki, w których funkcjonuje gospodarka i charakterystyka sektora bankowego oznaczają, że obniżka stóp może spowodować wymierne szkody. Istnieje szereg innych działań, które przyniosłyby szybsze i lepsze efekty.

(fot. Marek Wisniewski / Puls Biznesu / FORUM)

W piątek prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział w rozmowie z PAP złożenie wniosku o obniżkę stóp procentowych. Może do tego dojść już w najbliższy wtorek, gdy RPP zbierze się na jednodniowym posiedzeniu.

Z wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej zebranych przez PAP Biznes wynika, że wniosek może zyskać niezbędne poparcie (Kochalski, Sura, Łon i Żyżyński tego nie wykluczyli, a w sytuacji 5:5 głos prezesa NBP ma charakter przeważający; przeciwko obniżce wypowiedzieli się Gatnar, Hardt, Kropiwnicki oraz Zubelewicz).

Zgodnie z wypowiedzią prezesa Glapińskiego celem obniżki jest zmniejszenie obciążeń wynikających z istniejących zobowiązań, by wesprzeć budżety firm i gospodarstw domowych oraz obniżenie kosztów obsługi długu publicznego.

W ocenie ekonomistów PKO BP przy obecnych uwarunkowaniach instytucjonalnych obniżka stóp może nie przynieść pożądanego skutku.

Wskazali, że w normalnych warunkach obniżka stóp przyniosłaby zmniejszenie oprocentowania kredytów złotowych (przedsiębiorstwa niefinansowe miały ich w styczniu 260,2 mld zł, a gospodarstwa domowe 624,6 mld zł). Wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy, KNF i ZBP sugerują, że kredytobiorcy otrzymają wsparcie w postaci wakacji kredytowych na okres nawet do 6 miesięcy. W opinii PKO BP, to rozwiązanie w dużo większej skali redukuje bieżące zobowiązania finansowe kredytobiorców, dezaktualizując pierwszą ze wskazanych przez Glapińskiego przesłanek za obniżką stóp.

W obliczu wakacji kredytowych obniżka stóp nie będzie miała wymiernego wpływu na ograniczenie kosztów obsługi kredytu, ale doprowadzi do zmniejszenia oprocentowania depozytów złotowych, w pierwszej kolejności bieżących (159,6 mld zł w przypadku przedsiębiorstw i 540,3 mld zł od gospodarstw domowych), a później także terminowych, po ich odnowieniu (kolejne 84,6 mld zł od przedsiębiorstw i 272,7 mld zł od gospodarstw domowych).

"Obniżka stóp poprzez kanał majątkowy i substytucji międzyokresowej wspiera konsumpcję prywatną, ale w czasie epidemii nie przełoży się na wzrost konsumpcji, bo ludzie przebywają w domach (np. na kwarantannie), a niepewność dotycząca przyszłości sięga zenitu. Podobnie firmy nie zwiększą wydatków inwestycyjnych, bo w czasie epidemii koncentrują się na utrzymaniu płynności i ciągłości działania, a nawet gdyby chciały inwestować, to nie ma gdzie kupić dóbr inwestycyjnych ani komu ich zainstalować" - napisano w niedzielnym raporcie PKO BP.

"Prawdopodobna deprecjacja kursu walutowego idąca za obniżką stóp w czasie epidemii nie pomoże eksporterom, jeżeli zamykane są granice państw a kluczowe polskie rynki zbytu także walczą ze skutkami koronawirusa. Niższe stopy mogą natomiast zaszkodzić bankom (oraz wspomnianym wcześniej kredytobiorcom walutowym), które w obliczu epidemii (np. ze względu na wzrost ryzyka kredytowego) i tak mogą się znaleźć w trudnej sytuacji. Obniżka stóp może istotnie zakłócić działanie kanału kredytowego, którego funkcjonowanie w obliczu epidemii jest i tak co najmniej utrudnione. Co więcej, poprzez pogorszenie stabilności finansowej sektora bankowego może ona pozbawić gospodarkę dźwigni, która pozwoliłaby na szybsze ożywienie, gdy pandemia przeminie" - dodano.

Wpływ obniżki stopy NBP na rentowność odbywa się przez kilka kanałów: główny (ok. 60-70 proc.) to spadek marży odsetkowej netto, wzrost wyceny papierów wartościowych, następujący w normalnych warunkach spadek odpisów na nieobsługiwane kredyty oraz przychody prowizyjne.

Skoro obniżki stóp proc. nie wzmocnią akcji kredytowej, to PKO BP wskazuje, co innego mógłby zrobić NBP. Ich zdaniem przykładu dostarcza Europejski Bank Centralny, który złagodził wymogi kapitałowe i umożliwił bankom wykorzystanie buforów kapitałowych i płynnościowych. Jednocześnie EBC wprowadził program preferencyjnie oprocentowanych pożyczek TLTRO nakierowanych na kredytowanie sektora MŚP. Alternatywą mógłby być program funding for growth podobny do tego wprowadzonego na Węgrzech w 2013.

PKO BP ocenia, że główne działania powinny być jednak skoncentrowane poza bankiem centralnym i mogą obejmować:

  • zawieszenie przestrzegania wymogów umownych (tzw. kowenantów);
  • uelastycznienie dokonywania odpisów;
  • zawieszenie MSSF9 lub uwolnienie rezerw z tytułu odpisów;
  • wakacje kredytowe dla kredytobiorców przy redukcji negatywnego wpływu ograniczonych przychodów banków;
  • obniżenie wymogów kapitałowych, w tym uwolnienie bufora systemowego, zwolnienie z buforów OSII, ograniczenie negatywnych konsekwencji niewypełniania bufora zabezpieczającego, na przykład pod warunkiem wykorzystania środków na kredytowanie MŚP;
  • obniżenie wag ryzyka aktywów poprzez gwarancje rządowe (lub BGK) dla kredytów;
  • oddalenie w czasie wprowadzenia i okresów przejściowych dla wymogu MREL;
  • zawieszenie poboru podatku od dochodów kapitałowych (co wsparłoby deponentów i posiadaczy obligacji);
  • obniżenie podatku bankowego lub zmiana jego definicji przy uwzględnieniu poziomu aktywów na koniec 2019.

"Najważniejsze to utrzymać płynność finansową firm"

Pandemia koronawirusa to straty dla wszystkich gospodarek – powiedział PAP główny ekonomista PKO BP Piotr Bujak. Dodał, że teraz najważniejsze jest utrzymanie płynności finansowej firm.

Jak zaznaczył, szerząca się epidemia uderza we wszystkie gospodarki świata, w tym i polską.

Na pytanie, jak duże te starty będą, ocenił, że to zależy od tego, ile epidemia potrawa czy będą to 2-3 miesiące, czy dwa kwartały. "Tego na razie nie wiemy" – dodał.

Piotr Bujak podkreślił, że "teraz najważniejsze to utrzymać płynność firm, bo to one są na pierwszej linii". Zdaniem ekonomisty "jedno jest pewne - przedsiębiorcy będą potrzebować wsparcia". Jak przypomniał, rząd i Narodowy Bank Polski już złożyły w tej sprawie deklaracje.

W związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa rząd przygotował pakiet osłonowy dla firm, który przewiduje, m.in. ulgi w należnościach, w tym płatnościach podatków i składek ZUS, instrumenty na rzecz poprawy płynności finansowej firm, a także dopłaty do kredytów.

Jednocześnie Ministerstwo Finansów przygotowało projekt rozporządzenia zwiększającego gwarancje BGK de minimis dla firm do 80 proc. kwoty kredytu. Obecnie poziom gwarancji wynosi 60 proc.

W piątek minister finansów Tadeusz Kościński zapewniał, że finanse publiczne są stabilne, a resort finansów ma duże pole do działania. Także w piątek prezes NBP prof. Adam Glapiński poinformował, że zaproponuje Radzie Polityki Pieniężnej obniżenie stóp procentowych NBP. Jego zdaniem RPP powinna już teraz wesprzeć gospodarkę.

pr/ lgs/ amac/

Źródło: PAP Biznes

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
4 3 bankster123

Bełkot ubrany w ładne słowa.Wielka troska o banki.

! Odpowiedz
0 12 jsunday

Rząd powinien uruchomić pakiet luzowania fiskalnego, zanim RPP podejmie ewentualną decyzję o obniżce stóp procentowych - powiedziała w poniedziałkowym wywiadzie dla agencji Bloomberg członkini RPP Grażyna Ancyparowicz.
"Najwyższy czas, by polityka fiskalna zagrała pierwsze skrzypce. Nasza polityka monetarna już znajduje się blisko dolnego limitu i absolutnie nic nie powinno być przez nas zrobione bez wcześniejszego podjęcia przez rząd działań fiskalnych" - powiedziała Ancyparowicz.

"Nie zagłosuję za obniżką stóp proc. dopóki nie zobaczę nowej projekcji, która wskazuje na mocne spowolnienie wzrostu (do 2-2,5 proc. w 2020 r.) (...) obniżka stóp bez ruchów fiskalnych to może być eksperyment, który doprowadzi nas donikąd. (...) Ostatnie decyzje w walce z wirusem mocno uderzą w krajowe firmy, a polityka monetarna nie może być tutaj jedynym lekarstwem. Na pewno potrzebujemy nowych wyliczeń, by zdecydować czy zmienić nasza politykę. Na razie nie widzę dużych szans, by obniżka pomogła" - dodała.





https://stooq.pl/n/?f=1341941&c=1&p=4+22

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 13 sammler

Przyznam, że mnie zaimponowała w tej chwili. Nie spodziewałem się tego po niej. Są więc nadzieje, że Glapa zostanie przegłosowany.

A jeżeli ma odrobinę honoru, to może poda się do dymisji?

! Odpowiedz
1 9 sammler

Można się spierać co do pryncypiów, ale jesteśmy w sytuacji, gdy wcale nie trzeba być ekonomistą, by próbować przewidzieć skutki obniżki stóp NBP obecnie. Ale żeby zrobić to prawidłowo, nie można być członkiem RPP, jak się wydaje.

Więc tak... Jeżeli na co najmniej jedno z poniższych pytań można odpowiedzieć twierdząco, obniżka stóp przyniesie skutki zupełnie inne niż się wydaje (dobrze, jeżeli nie pogorszy sytuacji):

1) Czy stopa referencyjna i jej pochodna rynkowa (WIBOR) jest już NIŻSZA od marży banku dla typowego kredytu, przez co efekt jej obniżki będzie i tak niezauważalny (w skrajnym przypadku może być skonsumowany przez podwyżkę marży)?

2) Czy kaganiec odsetkowy spowoduje, że banki będą zarabiać mniej na konkretnych typach kredytu, co będą sobie próbowały odbić tam, gdzie nie był on jeszcze osiągnięty (np. na kredytach i pożyczkach mieszkaniowych lub konsolidacyjnych)? Czy to nie pogorszy dostępności finansowania mieszkań, co może dobić branżę?

3) Czy ludzie przypadkiem nie zamknęli się właśnie w domach i nie tylko nie myślą o konsumpcji, ale wręcz budują kolejny "nawis inflacyjny", który niebawem uderzy w rynek?

4) Czy nie ma innych metod pobudzania wzrostu, które byłyby niesprzeczne z podstawowym celem NBP?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 7 sammler

Dopowiem: model NECMOD nie ma na wejściu zmiennych, które te efekty pozwalałyby prognozować. Opiera się raczej na tradycyjnych kanałach transmisji polityki monetarnej, które cokolwiek nie przystają do polskiej rzeczywistości w sytuacji ultraniskich (jak na nasze uwarunkowania) stóp procentowych.

Gatnar już parę tygodni temu pisał o "odwróconej stopie procentowej", tylko jakoś ten głos szerzej się nie przebił.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
27 43 piotr76

Oprócz epidemii widać bardzo chcą mieć kryzys bankowy. Jak przy tej inflacji i niepewności jeszcze przytną oprocentowanie , to waluty znikną z kantorów szybciej niż papier toaletowy z Biedronki.

! Odpowiedz
24 12 znawca_inwestor

Zabawa w dobrego i złego policjanta.

! Odpowiedz
6 44 pluto85md

Kryzysy sa potrzebne by wymiesc nieefektywnosci. Gdy kazdemu dosypiemy pieniedzy, to nieefektywnosc zostanie utrzymana. Nalezy raczej ratowac branze dotkniete wirusem, jak turystyka, rekreacja, transport, a nie chce slyszec o tanszym kredycie dla gornictwa, czy energetyki. Nie potrafili dobrze zarzadzac w okresie prosperity, niech padaja, a na zgliszczach zbuduje sie biznes efektywny.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
71 111 forresty

Glapiński to najgorszy prezes NBP w historii. Fura szczęścia na której jechał przez 4 lata właśnie się wywróciła. właściwie to wywróciła się pod koniec 2019, ale teraz to jest jakiś kataklizm który przetesuje kompetencje tych wirtuozów stóp od siedmiu boleści. Obnizka stóp niczego nie zmieni bo zaraz tych kredytów nikt i tak nie bedzie spłacał. Wszystko już wypunktowano. Mozna się zgadzać, nie zgadzać, ale żyjemy w takich czasach ze nikt tak naprawdę nie wie co przyniesie jutro. To jak wojna.
Niech zaczną skupować korporaty, udzielać tanich pożyczek bankom , banki firmom, zawiesić spłaty kredytów, zamrozić frankowiczom zwlaszcza. Reszta to sprawa dla rządu - musza uruchomić polskie QE. Trudno. Drukujemy obligi , BGK kupuje dla NBP a rząd ma kase na łatanie dziur. deficyt rośnie, ale co zrobisz.? Jak się pompowało pkb wylewaniem kasy na rynek przy 5% wzrostu PKB a Glapiński z Łonem planowali obniżane stóp to sorrry... TO wariaci po prostu. Teraz nie byłoby z czego obniżac przy jeszcze wyższej inflacji.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 53 pano

"Zgodnie z wypowiedzią prezesa Glapińskiego celem obniżki jest zmniejszenie obciążeń wynikających z istniejących zobowiązań, by wesprzeć budżety firm i gospodarstw domowych oraz obniżenie kosztów obsługi długu publicznego."
Dług publiczny rośnie właśnie z rozpasania, choćby z planowania, że zostanie zbilansowany z gangsterskiego dochodu jakim jest podatek Belki. Obniżcie. Te złotówki wkrótce zostaną zamienione na inne waluty, nie w banku, a w kantorach i do skarpety. Mowa o niewielkich oszczędnościach, dla których nie warto zachodu by chronić je przed inflacją w banku na blisko 0%. Co za różnica?, a zawsze pod ręką i z dala od łapsk takich glapów. Ciekawe ile banki mają swoich środków, a ile klientów, bo jeśli zostaną tylko środki banku, to ciekawe czy tak chętnie tanio je pożyczy?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% IV 2020
PKB rdr 2,0% I kw. 2020
Stopa bezrobocia 5,8% IV 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 285,01 zł IV 2020
Produkcja przemysłowa rdr -24,6% IV 2020

Znajdź profil