REKLAMA

Ostrożna wycena ukraińskiej spółki aspirującej na GPW

2006-08-11 09:29
publikacja
2006-08-11 09:29
Dodaj Bankier.pl w Google
Jeśli ukraińska Astarta wykorzysta szansę, jaką daje jej GPW i zdobędzie silną przewagę konkurencyjną w postaci dostępu do korzystnego źródła finansowania, za kilka lat może stać się atrakcyjna dla zachodniego inwestora.

Ukraiński producent cukru niebawem zadebiutuje na warszawskiej GPW. Spółka przeciera firmom ze Wschodu szlak na warszawskiej giełdzie. Polscy inwestorzy jednak z dużą ostrożnością traktują ofertę Astarty-Kijów.

Astarta ustaliła cenę emisyjną na dolnym poziomie widełek, czyli 19 zł za akcję. Oznacza to, że uzyska 80 mln zł, a chciała nawet 100 mln zł więcej. Dotychczasowi akcjonariusze zrezygnowali ze sprzedaży swoich walorów. Oferta ukraińskiej spółki nie spotkała się z entuzjazmem. Wiele polskich firm docenia potencjał Ukrainy, inwestując tam w produkcję. Jednak inwestorzy obawiają się sytuacji politycznej w tym kraju.

Podyktowana cena wynika zatem z niewielkiej znajomości giełdowego kandydata, braku prognoz na koniec tego roku, inwestycji poza granicami Unii Europejskiej oraz ambitnej strategii rozwoju, w dużym stopniu opierającej się na akwizycjach. W dodatku, inwestorzy nie kupowali bezpośrednio firmy z Ukrainy, ale akcje spółki holenderskiej, która jest właścicielem firmy cypryjskiej, kontrolującej firmę prowadzącą biznes na rynku ukraińskim.

Rejestracja firmy w Holandii ułatwiła procedurę dopuszczenia do oferty na GPW. Jednak taka struktura własnościowa nie daje inwestorom pełnej przejrzystości. Inwestorzy nie będą mieli też dużo do powiedzenia w spółce, gdyż free float wynosi 28 proc. Mimo tego władze Astraty zapowiadają, że są gotowe udostępnić przedstawicielom instytucji finansowych miejsce w radzie dyrektorów.

Władze Astarty nie ukrywały, że tworzą firmę na bazie dawnych kołchozów. Środki uzyskane od inwestorów spółka zamierza wykorzystać głównie na inwestycje w modernizację i rozbudowę majątku produkcyjnego oraz przejęcia. Wcześniej Astrata przejęła kilka cukrowni.

Jeśli spółce uda się wykorzystać debiut na GPW i wygra z konkurencją w kwestii dostępu do atrakcyjnego źródła finansowania, za kilka lat może być atrakcyjna dla zagranicznego inwestora.

E.B.
Na podstawie: „Puls Biznesu”
Sebastian Gawłowski, „Astarta płaci frycowe”
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Ukraina

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki