Piątek to ostatni dzień na sprzedaż akcji tak, aby transakcja ujęta została w rozliczeniu podatkowym za 2018 rok. Warto spojrzeć w portfel i przeliczyć, czy taka operacja nam się nie opłaci.


Inwestorów giełdowych obowiązuje 19-proc. podatek od zysków kapitałowych (tzw. podatek Belki), który jednak w określonych warunkach można obniżyć. Jeżeli chcemy tego typu optymalizacji dokonać w ramach rozliczenia za 2018 rok, to w piątek (21 grudnia) jest na to ostatni dzień. Wszystko przez sposób rozliczania transakcji przez giełdę. T+2 oznacza, że transakcje rozliczane są dopiero po dwóch sesjach, te z 21 grudnia więc zostaną rozliczone jeszcze w 2018 roku (28 grudnia, w dniach 22-26 grudnia handlu na GPW bowiem nie ma. Te z kolejnej sesji (27 grudnia) zaś dopiero po Nowym Roku (2 stycznia 2019 - w Sylwestra i Nowy Rok bowiem również na GPW nie ma handlu).
| Grudzień 2018 na GPW | ||||||
|---|---|---|---|---|---|---|
| poniedziałek | wtorek | środa | czwartek | piątek | sobota | niedziela |
| 1 X | 2 X | |||||
| 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 X | 9 X |
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 X | 16 X |
| 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 X | 23 X |
| 24 X | 25 X | 26 X | 27 | 28 | 29 X | 30 X |
| 31 X | ||||||
| Pogrubiono i znakiem "X" oznaczono dni bez sesji | ||||||
Jak jednak wygląda sama optymalizacja? W uproszczeniu podatek Belki płacony jest od wyniku, jaki na inwestycjach osiągnęliśmy w danym roku. Co istotne, do wyniku wliczane są jedynie transakcje zamknięte, jeżeli więc akcje wciąż mamy na koncie, to nawet największy zysk/strata podatkowo rozliczone mogą zostać dopiero po ich sprzedaży.
I tutaj pojawia się pole do optymalizacji. Gdy bowiem na transakcjach wykazaliśmy zysk, od którego musielibyśmy zapłacić podatek, a na koncie mamy akcje, na których jesteśmy stratni, możemy je sprzedać. Wówczas strata wygenerowana na tych akcjach obniży nam zysk wypracowany w pozostałych transakcjach. Efektem będzie niższy podatek. Teoretycznie akcje możemy odkupić od razu (do rozliczenia podatkowego zaliczą się dopiero po ponownym sprzedaniu) i cieszyć się tą samą strukturą portfela i niższym podatkiem za 2018 rok. Są jednak pewne ale...
Optymalizować czy nie?
Pierwsze "ale" to koszty. Owszem, optymalizujemy kwestie podatkowe, ale musimy zapłacić prowizję za transakcje (najpierw sprzedaż, potem odkupienie). Trzeba więc przekalkulować, czy taka operacja nam się w ogóle opłaca. Tym bardziej, że drugie "ale" może nam mocno koszty podbić. To ryzyko wzrostu ceny papieru, gdy ten będzie poza naszym portfelem. Nikt bowiem nam nie zagwarantuje, że odkupimy akcje po cenie, po której sprzedaliśmy. Warto więc przy wyliczaniu opłacalności do samych kosztów transakcyjnych dodać pewien margines na zmianę kursu.

Trzecie, ale wcale nie najmniej ważne "ale" - to wątpliwości prawne. W lipcu 2016 roku pojawił się zapis w ordynacji podatkowej mówiący, że "czynność dokonana przede wszystkim w celu osiągnięcia korzyści podatkowej, sprzecznej w danych okolicznościach z przedmiotem i celem przepisu ustawy podatkowej, nie skutkuje osiągnięciem korzyści podatkowej, jeżeli sposób działania był sztuczny (unikanie opodatkowania)". Teoretycznie pod ten paragraf można byłoby podciągnąć sprzedaż akcji przed zamknięciem roku i ich natychmiastowe odkupienie. W praktyce nie wiadomo nic o żadnych karach nałożonych na inwestorów za tego typu transakcje.
Dodatkowo przedstawiany powyżej sposób optymalizacji nie bierze wartości z kosmosu. Po prostu nieco wcześniej rozliczamy podatkowo stratę, którą i tak w danym momencie posiadamy. Patrząc jednak na ostatnią zwiększoną aktywność skarbówki, trzeba mieć świadomość tego, że optymalizacja to stąpanie po cienkim lodzie i kalkulować w swoich poczynaniach ryzyko użycia przez urząd tego paragrafu.
Przykład praktyczny
Załóżmy, że zarobiliśmy w tym roku na transakcjach giełdowych 10 000 złotych (jako ten rok klasyfikowane są papiery sprzedane w tym roku, kupione mogły zostać wcześniej). Zgodnie z prawem w ramach podatku Belki odprowadzić musimy od tej kwoty 1 900 złotych do skarbówki (10 000*0,19). Jeżeli jednak na koncie mamy warte 30 000 złotych akcje, które przykładowo kupiliśmy po 34 000 złotych, a więc 4 000 złotych powyżej ich obecnej wyceny. Wówczas możemy ich użyć do obniżenia zysku.
Po ich sprzedaży, nasz zysk będzie sięgał 6 000 złotych (10 000 – 4 000), podatek wyniesie zaś nie 1 900 złotych, a 1 130 złotych 6 000*0,19). Akcje odkupić możemy od razu. Nasz portfel wygląda tak samo jak przed transakcją, podatek płacimy jednak o 770 zł niższy.
Do tego wszystkiego warto dodać koszty transakcyjne. Licząc prowizję rzędu 0,39 proc. za sprzedaż i odkup zapłacimy 234 złotych (2*0,39*30 000). Na transakcji „zarobimy” więc nie 770 złotych, a 547 złotych (770 – 234). Widać, że jeżeli w tym wypadku mielibyśmy np. do zaoszczędzenia 200 zł z podatku, transakcja byłaby nieopłacalna.
Warto wziąć pod uwagę także fakt, że może nam się nie udać odkupić akcji po cenie sprzedaży. Dodatkowo rozliczenie w tym roku straty sprawi, że nie będziemy jej mogli rozliczyć w kolejnym. Teraz sprzedając wspomniane akcje kwotą bazową nie będzie 34 000 złotych, a 30 000 złotych. Gdy następnie sprzedamy je po 32 000 złotych, to będziemy mieli 2 000 złotych zysku (od którego trzeba zapłacić 380 złotych podatku), a nie 2 000 złotych straty (stan bez wcześniejszego sprzedania i odkupienia w celu optymalizacji)
Straty z lat poprzednich także mogą obniżyć podatek
Warto także wspomnieć, że bez żadnych wątpliwości do obniżenia podatku możemy użyć nierozliczonych strat z poprzednich lat (o ile oczywiście takowe mamy). System podatkowy w swej łaskawości pozwala inwestorom na obniżenie zysków stratami osiągniętymi do 5 lat wstecz. Oczywiście każdą złotówkę straty można wykorzystać tylko raz. Dodatkowo w ciągu jednego roku można rozliczyć nie więcej niż 50 proc. straty. Szerzej cały mechanizm został opisany przez Katarzynę Sudaj w artykule "PIT: Jak rozliczyć stratę z giełdy w rozliczeniu rocznym?".
Swoją drogą sama koncepcja ograniczeń w rozliczaniu strat i konieczności całościowego rozliczania zysków pokazuje, że optymalizacja czasami jest wręcz konieczna, aby zachować podatkową normalność w portfelu. Załóżmy bowiem, że dziś, po świetnym 2018 roku, mamy zysk, przez kolejne sześć lat możemy mieć jednak straty. Wówczas strat z 2019 roku nie możemy legalnie wykorzystać do obniżenia podatku, a przecież straty te ponieśliśmy. To działająca przeciw inwestorowi ułomność systemu podatkowego i z tego punktu widzenia ów inwestor powinien używać straty do obniżenia opodatkowania wtedy, kiedy ma ku temu okazję.
Podatek Belki - wróg inwestorów nr 1
Szkodliwy jest zresztą i sam podatek, o czym szerzej pisaliśmy w artykule "Podatek Belki - więcej szkody niż pożytku". Podatek Belki jest zresztą przez inwestorów regularnie wskazywany, jako największa bolączka rynku kapitałowego i jego likwidacja mogłaby ułatwić Polakom budowanie oszczędności. W naszej ankiecie, którą przeprowadziliśmy przy okazji wspomnianego artykułu, aż 85 proc. z 1357 respondentów odpowiedziało się za zniesieniem podatku. Kolejne 10 proc. zagłosowało za obniżką. Za utrzymaniem daniny opowiedziało się tylko 17 osób, czyli ok. 1 proc. ankietowanych.
Jednym ze sposobów radzenia sobie z podatkiem Belki są także konta emerytalne: IKE oraz IKZE. Jeżeli w IKE utrzymamy kapitał do 60. roku życia, będziemy mogli wypłacić go bez konieczności uiszczania podatku Belki. Z IKZE sprawa wygląda nieco inaczej, również bowiem nie płacimy Belki, możemy nawet odpisać wpłaty na IKZE od podstawy opodatkowania, przy wypłacie środków musimy jednak uiścić 10 proc. podatek ryczałtowy. Dodatkowo wypłata bez Belki może nastąpić dopiero po 65. roku życia. Warto również pamiętać, że na konta te obowiązują limity wpłat. W 2018 roku jest to 13 329 zł dla IKE oraz 5331 zł dla IKZE. Z racji limitów, osoby chcące zainwestować większe sumy w IKE/IKZE powinny rozważyć założenie rachunku jeszcze w tym roku, by móc skorzystać także z tegorocznej puli. Szerzej zachęty towarzyszące IKE/IKZE opisał Wojciech Boczoń w artykule "Na jakie zachęty podatkowe można liczyć, oszczędzając w III filarze?".
Adam Torchała



























































