Poniedziałkowa sesja na warszawskim parkiecie dostarczyła inwestorom pełen wachlarz emocji – od mocnego otwarcia, przez gwałtowne tąpnięcie wywołane fałszywymi jak się okazało doniesieniami z Bliskiego Wschodu, aż po nerwową końcówkę handlu. Choć poranek zapowiadał zerwanie z nieciekawą analogią z 2022 roku, to finał sesji pokazuje coraz większe wątpliwości co do kontynuacji hossy bez oglądania się za siebie. Czy giełdowe przysłowie „sprzedaj w maju i odejdź” właśnie zaczyna się materializować na oczach graczy z GPW? Póki co wynik ciągnie Orlen, który pobił rekord kapitalizacji.


WIG20 walczy z grawitacją
Początek tygodnia na GPW w Warszawie przyniósł długo oczekiwane odbicie. Główne indeksy rozpoczęły handel od solidnych ponad 1-procentowych wzrostów, co dawało nadzieję na zerwanie z analogią roku 2022. Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu tylko raz udało się zamknąć sesję „na zielono” przez symboliczny wzrost o 0,05 proc. w środę, co przerwało serię siedmiu spadkowych sesji z rzędu – zjawisko niewidziane na Książęcej od kryzysowego 2022 roku. Wtedy seria 8. i 9. sesji pod kreską z przełomu kwietnia i maja została przedzielona jedną sesją, w której WIG20 zyskał 0,07 proc. Niestety w ostatni czwartek (brak sesji w piątek) WIG20 powrócił do spadków.
W poniedziałek indeks WIG20 wzrósł o zaledwie 0,11 proc., co przy porannej dynamice jest wynikiem rozczarowującym. Chociaż oddala analogię sprzed 4 lat, to budzi obawy o przyszłość hossy. Szeroki indeks WIG zyskał 0,28 proc. Znacznie lepiej poradził mWIG40, który zanotował wzrost o 1,09 proc. Z kolei sWIG80 zachował się neutralnie (0,01 proc.). Obroty na rynku wyniosły 1,98 mld zł, z czegop 1,58 mld zł dotyczyło spółek z WIG20.
W tym samym czasie nastroje na rynkach bazowych były równie mieszane. W momencie zamykania notowań w Warszawie, zachodnioeuropejskie parkiety świeciły na czerwono. Niemiecki DAX tracił 0,5 proc., brytyjski FTSE100 zniżkował o 0,2 proc., a mocniej zniżkował paryski CAC40, który spadał aż o 1 proc.. Z kolei za oceanem, po słabym otwarciu, indeksy zaczęły mozolnie odrabiać straty. W okolicach zamknięcia sesji w Polsce, S&P500 oraz Nasdaq oscylowały na kosmetycznych plusach, zyskując około 0,1 proc..
Chaos w Cieśninie Ormuz i „Projekt Wolność” Donalda Trumpa
Poranny optymizm w Europie mógł wyparować pod wpływem doniesień z Bliskiego Wschodu, które wstrząsnęły rynkami. Kluczowy był informacyjny szum dotyczący eskalacji konfliktu na linii USA-Iran. W okolicach południa rynki przeżyły chwilowe tąpnięcie po depeszach irańskich mediów o rzekomym trafieniu amerykańskiego okrętu wojennego pociskami w Cieśninie Ormuz. Cena ropy Brent błyskawicznie wystrzeliła powyżej 114 USD za baryłkę, co wywołało falę wyprzedaży akcji.

Sytuację uspokoiło dopiero stanowcze dementi Dowództwa Centralnego USA (Centcom), które zaprzeczyło doniesieniom o ataku. Cena surowca wróciła poniżej 110 dolarów, jednak niepewność pozostała. Ponadto prezydent Donald Trump, ogłasił na platformie Truth Social start „Projektu Wolność”. Inicjatywa ta zakłada militarną pomoc USA w „uwolnieniu” statków towarowych państw postronnych, które utknęły w zablokowanej cieśninie.
Sprzeczne sygnały dyplomatyczne dotyczące sytuacji na Bliskim Wschodzie to nowa rzeczywistość. Z jednej strony Iran przesłał za pośrednictwem Pakistanu propozycję pokojową, co w piątek wywołało chwilową ulgę. Z drugiej strony Donald Trump, komentując te doniesienia w sobotę, stwierdził, że propozycja jest prawdopodobnie „nie do zaakceptowania”, dodając złowieszczo, że Iran „nie zapłacił jeszcze wystarczająco wysokiej ceny za to, co zrobił ludzkości”. Ten brak politycznej stabilności sprawia, że każda próba odbicia na giełdach może skończyć się szybką realizacją zysków, choć na pewno widać pewne uodpornienie na komentarze amerykańskiego prezydenta.
Orlen na szczytach, gaming i energetyka w głębokiej defensywie
W WIG20 najjaśniejszym punktem był krajowy czempion paliwowy. Orlen zyskał 3,82 proc., poprawiając swoje rekordowe poziomy cenowe i dobijając do 138 zł za akcję. Przy tej cenie Oreln wart jest na polskiej giełdzie przeszło 160,2 mld zł. Inwestorzy doceniają stabilność spółki w obliczu zawirowań na rynku surowców, wsparciem na pewno jest rekomendacja zarządu dotycząca wypłaty przeszło 9,3 mld zł dywidendy, czyli 8 zł na akcję.
Ponad 1 proc. w WIG20 zyskały jeszcze akcje Kruka (1,54 proc.), Żabki (1,47 proc.) i Pekao (1,15 proc.). Na granicy tego poziomu by ł kurs Kęt (0,99 proc.). Dobre nastroje panowały w ciągu dnia na walorach Modivo, które rano drożały o 4 proc., by ostatecznie wyhamować wzrost do 0,73 proc., utrzymując się nieznacznie powyżej psychologicznej bariery 80 zł.
Na przeciwnym biegunie w WIG20 znalazł się CD Projekt, KGHM i energetyka. Akcje lider branży gier straciły 4,14 proc., a kurs osunął się do poziomu 264,20 zł. Nie lepiej działo się w energetyce, gdzie Tauron zanotował spadek o 2,11 proc., a PGE o 0,8 proc.. Słabość sektora może być pokłosiem obaw o koszty transformacji w otoczeniu wysokich cen energii. Z kolei kurs KGHM przeceniono o 2,71 proc. co korespondowało z identyczną przeceną na srebrze. Pod presją znalazł się również gigant odzieżowy LPP, który stracił 2,56 proc..
Zmienny los spotkał PZU, które po porannych wzrostach zakończyło dzień na lekkim minusie (-0,53 proc.). Informacja o zawarciu warunkowej umowy nabycia 100 proc. akcji MetLife Ukraina – lidera tamtejszego rynku ubezpieczeń na życie – została przyjęta z rezerwą, co analitycy tłumaczą ryzykiem politycznym związanym z rynkiem ukraińskim.
Rajd Asseco i Scanway obniża loty
Gwiazdą dnia wśród dużych spółek zostało Asseco Poland, którego kurs wystrzelił o 8,84 proc., osiągając poziom 198,15 zł. To spektakularny powrót z marcowych dołków (157 zł), choć do historycznych szczytów powyżej 250 zł wciąż brakuje sporo miejsca. Zaufania inwestorów nie zdołał natomiast utrzymać broker XTB, który stracił 2,94 proc., mimo publikacji solidnych szacunkowych wyników za I kwartał 2026 r., gdzie zysk netto wyniósł imponujące 535 mln zł.
Wśród małych spółek z sWIG80 dominowały minorowe nastroje po publikacji raportów rocznych za 2025 rok. Fatalnie zaprezentował się Synthaverse (-7,58 proc.), który zanotował drastyczny spadek przychodów i blisko 20 mln zł straty netto. Podobny los spotkał Cognor Holding (-4,81 proc.), gdzie strata netto pogłębiła się do 130,3 mln zł.
Największe rozczarowanie dnia zaserwował jednak inwestorom Scanway. Spółka, która rano rosła o ponad 7 proc., zbliżając się do bariery 400 zł, w ciągu dnia oddała większość wzrostów i zakończyła sesję wzrostem o 1,1 proc. Spółka przedstawiła ambitne plany akwizycyjne i poinformowała o wzroście przychodów w 2025 r. o 80 proc. rdr (do 21,4 mln zł). Rynek wyraźnie przestraszył się gwałtownego wyhamowania dynamiki i niepewności co do dalszego finansowania nowych projektów w sektorze kosmicznym. Ponadto na małą giełdę wybiera się inna spółka z sektora kosmicznego –Liftero, co może przenieść uwagę części inwestorów.





























































