PKN Orlen z zainteresowaniem patrzy na niemiecką rafinerię Schwedt, ale prezes płockiego koncernu Daniel Obajtek zaznacza, że nie może rozmawiać o ewentualnym zakupie bez wyjaśnienia kwestii obecności w niej rosyjskiego Rosnieftu.


"Patrzymy na wszystkie rafinerie, które są wokół nas. Również z zainteresowaniem patrzymy na rafinerię Schwedt, ale musi być spełnionych kilka czynników. Po pierwsze ktoś musi chcieć ją sprzedać, a po drugie wciąż jest tam akcjonariat rosyjski. Czekamy na to, jak ten akcjonariat będzie wyglądał i jak zachowa się rząd niemiecki" - powiedział dziennikarzom w Świnoujściu prezes Daniel Obajtek.
"Trudno, żebym patrzył na rafinerię, w której miałbym partnera z 70 proc. udziałem w postaci Rosnieftu. Jest to dodatkowo rafineria procesingowa, więc zapewne są tam zapisy w umowach, że partnerzy mogą korzystać ze swojej ropy. Dopóki nie wyjaśni się kwestia rosyjskiego akcjonariatu, trudno się na ten temat wypowiadać" - dodał.
Rafineria Schwedt może przerabiać rocznie 12 mln ton ropy. Zaopatruje rynek północno-wschodnich Niemiec, w tym Berlin. Część ropy, która jest w niej przerabiana, trafia do zachodniej Polski.
Rafineria w Schwedt, mieście położonym przy granicy z Polską, przerabiała do tej pory głównie rosyjską ropę z rurociągu „Przyjaźń”. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę i po wprowadzeniu sankcji na rosyjską ropę w UE, przyszłość tego zakładu stanęła pod znakiem zapytania. (PAP Biznes)





























































