Sąd w Hongkongu uznał w piątek dwoje organizatorów czuwań ku czci ofiar masakry na Tiananmen za winnych podżegania do działalności wywrotowej. Lee Cheuk-yanowi oraz Chow Hang-tung grozi do 10 lat pozbawienia wolności na mocy narzuconej przez Pekin ustawy o bezpieczeństwie narodowym.


W pisemnym uzasadnieniu sędziowie stwierdzili, że oskarżeni „zawsze byli wrogo nastawieni do Komunistycznej Partii Chin i rządu centralnego”. Dodatkowo wymiar sprawiedliwości uznał, że bezpośrednio „podsycali wrogość mieszkańców Hongkongu”, co podważało publiczne zaufanie do władz państwowych.
Chow Hang-tung, z wykształcenia prawniczka, która broni się sama, odrzuciła te zarzuty. Oświadczyła, że represjonowane są obecnie „podstawowe wartości Hongkongu, normy i ideały gromadzone przez pokolenia”.
Trzeci z oskarżonych w sprawie, Albert Ho, przyznał się do zarzutów jeszcze w styczniu.
Ogłoszenie wymiaru kary nastąpi w późniejszym terminie.

Piątkowej rozprawie towarzyszyły zaostrzone środki bezpieczeństwa oraz liczna obecność policji, która przed budynkiem sądu przeszukiwała i legitymowała sympatyków opozycji.
Jak zwraca uwagę agencja AP, obserwatorzy twierdzą, że proces ten symbolizuje ograniczanie wolności słowa w tej byłej kolonii brytyjskiej, która w 1997 roku powróciła pod chińskie rządy.
Cała trójka to byli członkowie stałego komitetu Hongkońskiego Sojuszu Wsparcia dla Patriotycznych Demokratycznych Ruchów w Chinach (HKASPDM), który przez 30 lat organizował czuwania w rocznicę masakry na pekińskim placu Tiananmen z 4 czerwca 1989 r. Grupa ta – obecnie rozwiązana – wzywała też do „zakończenia jednopartyjnych rządów” i przemian demokratycznych w Chinach.
Hongkong przez dekady cieszył się swobodami nieznanymi w Chinach kontynentalnych, będąc jedynym miejscem publicznego upamiętnienia ofiar krwawego stłumienia protestów studenckich. W corocznych obchodach w rocznicę masakry brały udział dziesiątki tysięcy ludzi. W Chinach kontynentalnych protesty to temat objęty całkowitą cenzurą. Sytuacja w Hongkongu zmieniła się drastycznie po narzuceniu mu przez Pekin w 2020 roku ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Posłużyła ona do zdelegalizowania opozycji i usunięcia z przestrzeni publicznej symboli upamiętniających wydarzenia z 1989 r.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/sp/




























































