REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Opinie ekspertów o zamieszaniu wokół megafuzji

2006-03-29 12:20
publikacja
2006-03-29 12:20
Norbert Jeziolowicz, Związek Banków Polskich

Trudno uznać ostatnie wydarzenia za jakąś poważną ingerencję w sektor bankowy. Jednak środowisko bankowe może mieć pewien uzasadniony żal za przedstawianie przez polityków niektórych danych ekonomicznych jako uzasadnienie tej sytuacji. Nie zawsze odpowiadają one prawdzie lub są w niewłaściwy sposób porównywane.

Nieprawdą jest, że w Polsce mamy największy udział kapitału zagranicznego na świecie. Nieprawdą jest też, że mamy u nas do czynienia z największą koncentracją sektora bankowego. Polskę należy porównywać nie z USA czy Wielką Brytanią, a Litwą, Czechami lub Węgrami. Oczywiście parlament ma prawo powoływać komisje śledcze, jednak należy wskazać, że zarówno rząd, jak i Sejm posiadają wiele innych sposobów uzyskania wiedzy na temat funkcjonowania banku centralnego czy też nadzoru bankowego.

Andrzej Aumiller, przewodniczący Fundacji „Ostoja”

Ta sytuacja nie odbije się na żadnych rynkach finansowych ani inwestorach. To niepotrzebne straszenie ludzi. Trzeba podkreślić, że czas na Balcerowicza już nastał. Póki nie będzie koniunktury, a kurs złotego będzie utrzymywał sztuczny, wysoki poziom, póty nie będzie inwestycji. Dziś opłaca nam się jedynie importować, nie eksportować. To efekty polityki RPP. Nie wystarczy jedynie obniżka podatków, musi za tym iść również obniżenie stóp procentowych, a to, że tak się nie dzieje to wina Balcerowicza. Należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy żyjemy dla mocnej złotówki?

Olgierd Bagniewski, ekonomista i analityk East Stock Informationdienste, Hamburg

Nie ma stanów idealnych i nie ma ingerencji idealnych. Wszystko zależy od tego, do czego prowadzić będą ingerencje. Jeżeli do powiększenia konkurencyjności – to dobrze, jeżeli do ugruntowania sytuacji oligopolistycznej – to źle dla klientów. Jeżeli do odbiurokratyzowania sektora bankowego – to dobrze, jeżeli powiększą biurokrację – to szkodzi to w pierwszym względzie drobnym klientom. Banki, wielcy klienci i hochsztaplerzy na ogół lepiej sobie radzą z ceremoniałem biurokratycznym od przeciętnego Kowalskiego. Trudno nie zauważyć, że większość polskiego sektora bankowego kontrolowana jest przez zagraniczny kapitał i jest to sytuacja niezdrowa, mogąca rodzić przeróżne negatywne konsekwencje dla polskiej gospodarki, które trudno nawet pobieżnie wymienić w paru zdaniach. Już samo wyjaśnienie, jak doszło do powstania tej sytuacji, jest godne powołania komisji parlamentarnej, a obawiam się, że nie jest to jedyne pytanie, którym winna zająć się komisja.

Robert Pepłoński, prezes Domu Kredytowego Notus

Trzeba przyznać, że są niepokoje na rynku, a kursy walut skaczą. Brak stabilności i stabilizacji nie sprzyja inwestorom. Jednak fundamenty polskiej gospodarki są na tyle mocne, aby obecna sytuacja poważniej zachwiała rynkami. Ogólnie jednak to niepotrzebna sytuacja.


Maciej Kossowski, rzecznik prasowy Expander

Krótkoterminowo, ale jednak mieliśmy do czynienia z osłabieniem złotówki. Jeśli parlament zdecyduje się ostatecznie na powołanie sejmowej komisji śledczej lub będzie majstrować przy systemie bankowym, to odbije się to zdecydowanie bardziej negatywnie. A to zła informacja dla kredytobiorców walutowych. Giełda jest mocniej uniezależniona od sytuacji politycznej, musielibyśmy mieć do czynienia z naprawdę drastycznymi rozwiązaniami, by mówić o poważnym załamaniu. Należy jednak pamiętać o innych skutkach, zwłaszcza o informacjach, jakie idą w świat, a które są szkodliwe dla wizerunku Polski. Trzeba liczyć się z tym, że inwestorzy będą rezygnowali z inwestycji w Polsce, a to dla drobnego ciułacza oznacza, że nie będzie miał pracy.


Mirosław Fiałek, prawnik z działu fuzji i przejęć kancelarii Gessel

Stosownie do ustawy o sejmowej komisji śledczej komisję powołuje się do zbadania określonej sprawy. Wydaje się, że powołanie komisji, której zadaniem byłoby zbadanie prywatyzacji sektora bankowego w Polsce nie odpowiada przeznaczeniu komisji określonemu przez ustawodawcę. Trudno bowiem założyć, że prywatyzacja sektora bankowego, proces długofalowy i wielowątkowy, obejmujący prywatyzację i konsolidację wielu banków, jest „określoną sprawą” w rozumieniu ustawy o sejmowej komisji śledczej. Należy jednak zaznaczyć, iż uchwała o powołaniu komisji śledczej określa zakres jej działania i od jej treści zależy ocena zasadności ewentualnego powołania komisji.


Aleksander Hetko, Hogan&Hartson

Komisja sejmowa powinna być powoływana do konkretnych kwestii, a nie do szerokich, globalnych problemów. Jeśli zaś ujmiemy to zbyt ogólnie, to obawiam się, że istota tego, do czego powołali ją wnioskodawcy, niestety umknie.


Piotr Soroczyński, główny ekonomista BOŚ

Mieliśmy już podobne rewolucyjne informacje na rynku finansowym. Przeważnie te zapowiedzi rządu tylko groźnie wyglądały, a potem nie były realizowane. Oczywiście tym razem sytuacja wydawać by się mogła naprawdę poważna, jednak obserwuję, że strony konfliktu pomału się na nią impregnują. Pomimo skali ostatniego zamieszania nie odbiło się to w zasadniczy sposób ani na walucie, ani na obligacjach. Wbrew pozorom dużo większy negatywny wpływ na rynki miały wypowiedzi byłej minister finansów Teresy Lubińskiej. Obecną sytuację inwestorzy uznali za wzajemne straszenie się stron. Gdyby jednak te groźby się sprawdziły, to faktycznie siła reakcji może być nie do przewidzenia. Z drugiej strony nie warto, by w świat szła opinia, że pacyfikujemy władze monetarne.


Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego

Ostatnie wydarzenia nie miały żadnego wpływu na rynku finansowe. Już przyzwyczailiśmy się do tego, że kursy walut są raczej niezależne od tego, co ostatnio dzieje się na bieżąco w polskiej polityce. Pomimo narastającego konfliktu złoty się umacnia. Punktem krytycznym, po przekroczeniu którego sytuacja mogłaby się zmienić, mogłoby być faktyczne przegłosowanie ustawy dotyczącej NBP. Ale to też nie jest pewne, ponieważ należy pamiętać, że mamy jeszcze Trybunał Konstytucyjny i UE, co faktycznie może wpłynąć na ograniczoną żywotność tej ustawy. Innym czynnikiem mogłyby być wcześniejsze wybory, ale tylko w przypadku, gdyby miały faktycznie się odbyć, ponieważ do samych zapowiedzi rynki także już przywykły.

Rafał Antczak, CASE

Jesteśmy państwem prawa ze stabilną gospodarką, dlatego pojedyncze działania, nawet najgorsze, nie spowodują załamania rynków finansowych. Faktem jednak jest, że im dłużej będą trwać, tym bardziej będą się kumulować. Prace planowanej komisji zapewne ograniczą się do jednego celu – udowodnienia, że polska prywatyzacja to był jeden gigantyczny przekręt, podczas gdy było zupełnie odwrotnie. Prywatyzacja odbywała się według modelu kapitałowego, co oznacza, że zagraniczne banki wchodziły na polski rynek jedynie poprzez kupno mniejszych i słabszych polskich. Kupował ten, kto płacił więcej, nie zaś za obietnice przyszłych inwestycji czy przy pomocy koneksji, jak było to np. w Rosji. Dzięki temu uniknęliśmy bankructw banków i strat dla depozytariuszy. Dziś politycy są wściekli, że system bankowy wymknął im się z rąk. Należy też pamiętać, że ochronę praw własności i niezależność banku centralnego, oprócz polskiego prawa, gwarantuje nam prawo unijne, na straży którego stoi m.in. Europejski Bank Centralny oraz KE.

Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes IBnGR

Myślę, że na oszczędności drobnych ciułaczy ostatnie zamieszanie nie będzie miało wpływu, gdyż ostatnio powierzali swoje pieniądze funduszom inwestycyjnym. Jeżeli chodzi o krajowych inwestorów, to myślę że też nie będzie to miało większych negatywnych skutków. Natomiast zagraniczni rzeczywiście mogą się wystraszyć. Planowaną komisję śledczą uważam za absolutnie niepotrzebną. Po pierwsze dlatego, że służy wyłącznie awanturze politycznej, po drugie – bank centralny jest instytucją zaufania publicznego, której nie kontroluje się w ten sposób. Poza tym nie było żadnych afer, które wymagałyby wyjaśniania właśnie w ten sposób.


Stanisław Kluza, główny ekonomista BGŻ

W Polsce tego typu rożne wydarzenia już oswoiły uczestników rynków finansowych. Oczywiście reagują one mocniej na bardziej nietypowe sytuacje, ale następnie najczęściej korygują do długoterminowej sytuacji makroekonomicznej. Jeśli zaś chodzi o klientów banków i ich strach o depozyty oraz wartość pieniądza, to te wydarzenia nie miały na to żadnego wpływu, ponieważ dużo ważniejszy jest tu scenariusz makroekonomiczny niż polityczny.

Wypowiedzi zebrała Eliza Snowacka

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki