Po pierwszych sukcesach opcji menedżerskich w Polsce przyszedł czas bolesnych rozczarowań. Postawione przed pracownikami spółek wymagania, od których uzależniono przyznanie opcji menedżerskich, okazały się zbyt wysokie. Smakiem obejdzie się prawdopodobnie zarząd BRE Banku, dla którego przeznaczono 159 tys. premiowych akcji. Kiedy w 2000 r. planowano emisję akcji menedżerskich zakładano, że giełdowe notowania banku wzrosną choć trochę od ówczesnego poziomu (136 zł). Tymczasem głównie za sprawą nieudanych inwestycji kapitałowych BRE notuje w tym roku straty, a kurs spadł poniżej 90 zł.
Opcje przyznawane za wyniki osiągnięte w 2002 r. przepadną też w Pekao. Bank nie ma szans na osiągnięcie w tym roku 1,4 mld zł zysku netto, co było podstawowym warunkiem przyznania bonusu. Na otarcie łez pozostają pracownikom jednak opcje za wyniki osiągnięte w poprzednich dwóch latach. Już w przyszłym roku otrzymają za swój wysiłek ok. 540 tys. akcji, płacąc po 55 zł za każdą. Jeśli obecny kurs akcji banku utrzyma się do dnia realizacji opcji, 40 uprawnionych do ich objęcia osób zarobi w sumie ekstra ok. 25 mln zł. W 2004 r. mogą liczyć na kolejne 18 mln zł. W porównaniu z zyskiem, który Pekao wykazał w 2000 i 2001 r. (łącznie 2 mld zł) i giełdową wartością banku, która wzrosła w tym czasie o 8 mld zł, program opcji można mimo wszystko uznać za udany. I tani.
EMIL SZWEDA































































