Komisja Nadzoru Bankowego ma też plany wprowadzenia kolejnych ograniczeń, na przykład zobowiązania banków do udzielania kredytów walutowych tylko tym klientom, którzy mają wysoki wkład własny.
Wielu ekspertów sprzeciwia się wszelkim ograniczeniom, ich zdaniem najlepszym regulatorem jest rynek. - Polacy są ostrożni i świadomi ryzyka kursowego. Dodatkowe regulacje są zbędne - uważa dr Tomasz Teluk, dyrektor Instytutu Globalizacji.
Jak wynika z ostatnich badań TNS-OBOP przeprowadzonych dla Instytutu Globalizacji, aż 25 proc. Polaków zamierza skorzystać z oferty oddziału banku zagranicznego działającego w Polsce na zasadzie paszportu europejskiego i mimo wszystko sięgnie po tańszy kredyt hipoteczny w walucie. Zdaniem Michała Macierzyńskiego, analityka Bankier. pl będzie to jednak trudne. - Oferowane przez tamtejsze instytucje oprocentowanie kredytów w euro, a takie kredyty udziela większość zachodnich banków, wcale nie jest konkurencyjne w stosunku do kredytów złotowych - uważa Macierzyński.
Zdaniem eksperta
Michał Macierzyński, analityk Bankier.pl
Zaprezentowane niedawno badania sondażowe pokazują wyraźnie niechęć klientów do decydowania o istotnych dla nich sprawach ponad ich głowami. Ani Nadzór Bankowy, ani Związek Banków Polskich, ani też same banki nie wyjaśniły w wyczerpujący sposób przyczyn, dla których Polacy mieliby zostać pozbawieni tanich kredytów walutowych. To zaś rodzi uzasadniony opór i niechęć do regulacji narzucanych przez Nadzór Bankowy.
Jednak fakt, że aż co czwarty Polak stwierdza, że weźmie kredyt za granicą jest w moim przekonaniu jedynie ciekawostką podobną do tej, jak wyniki sondażu o liczbie Polaków zamierzających wyjechać na stałe z naszego kraju. Zachodnie banki unikają udzielania kredytów w obcych walutach. Co więcej pobierają one znacznie wyższą marżę - średnio 2-2,5 proc., podczas gdy rodzime instytucje przy kredytach złotowych ok. 1-1,5 proc.
Dziennik Zachodni
(mu)




























































