Najnowszy Biuletyn Gospodarczy Bankier.pl |
|
| Wyprzedź innych. Źródło dobrej informacji jest w dzisiejszych skomplikowanych czasach podstawą dobrych decyzji i ocen, szansą na zyski. Zapraszam do lektury pełnej wersji październikowego Biuletynu Gospodarczego Bankier.pl, którą znajdziecie Państwo tutaj: www.bankier.pl/biuletyn/gospodarczy |
Chciejstwo i fakty. Różnica wszak jest diametralna. Cnoty wstrzemięźliwości i zapobiegliwości są współczesnym społeczeństwom nad wyraz potrzebne. Dodajmy: społeczeństwom tzw. Zachodu, do którego wbrew pozorom i my się zaliczamy. Kultury rozpasanego konsumpcjonizmu, jak mówią wprost outsiderzy. A żeby konsumować, trzeba jednak produkować lub importować. Sęk w tym, że to drugie jest możliwe, jeśli to pierwsze jest spełnione, przynajmniej w takich gospodarkach jak polska. Chyba jedynie Amerykanie ciągle są w stanie pozwolić sobie na życie na kredyt i to pomimo całego zamieszania z globalnym kryzysem finansowym. Kryzys udowodnił tylko, że nie ma świętości w gospodarce i dominuje pozycja silniejszego, większego gracza. Diametralnie zmieniło to wszelkie teorie o wielobiegunowym świecie finansowym. Dziś za to wszyscy płacimy, a najwięcej oczywiście płacą najsłabsi. Bezrobotni, emeryci, młodzi wchodzący na rynek pracy. Te osoby muszą w codziennym trudzie walczyć z kryzysem. Ale żeby walczyć trzeba go rozumieć.
Małe gospodarki de facto muszą się niestety podporządkować zasadom większych graczy. Sytuację nieco tylko ratują alianse gospodarcze. Analizując wyniki polskiej gospodarki, szczególnie przemysłu, widać symptomy, że jest ona dość odporna na realne skutki kryzysu finansowego. Dno, jakie osiągnęliśmy w produkcji przemysłowej, zwiastuje z dużym prawdopodobieństwem koniec dopasowania polskich firm do kryzysu. Kolejnym krokiem jest jednak racjonalizacja zatrudnienia. Co prawda stopa bezrobocia nie oddaje dramatyzmu sytuacji, ale wbrew temu, co twierdzą niektórzy, że jest relatywnie dobrze, bo nie mamy 20 proc. bezrobocia, to taką opinię można uznać za błędną. Polska w Europie charakteryzuje się olbrzymią liczbą osób w wieku produkcyjnym, które już nie są aktywne zawodowo. To scheda po socjalnej ochronie, która była i jest realizowana poprzez niewydolny system emerytalny. Najmłodsi w Europie emeryci niestety w wielu wypadkach to po prostu bezrobotni na bezterminowym zasiłku. W takiej sytuacji bezrobocie na poziomie 10,8 proc. to jednak bardzo dużo. I to jest prawdziwe wyzwanie np. dla polityków zatroskanych o przyszłość Polski.
Dla obywateli tak naprawdę istotne jest to, co mają w kieszeniach. A tu nie ma dobrych informacji. Nie dość, że z pracą jest coraz bardziej krucho, to systematycznie nasze dochody są zmniejszane przez ukryty „podatek” – inflację. Tempo inflacji jest relatywnie wysokie, jakby w naszej gospodarce nie było recesji. Z drugiej strony wydaje się, że za wysokie tempo inflacji ciągle odpowiadają ceny regulowane. Wysoka inflacja w takiej sytuacji nie ma charakteru pieniężnego, a jest raczej kosztowa, co niestety potwierdza tezę o niezakończonej transformacji gospodarczej. Mamy więc do czynienia z dwoistością gospodarki: z jednej strony monopole, np. energetyczne, dostawcy mediów, a z drugiej strony pozostawieni sobie przedsiębiorcy i konsumenci. Ci ostatni po prostu ponoszą koszty nieefektywnych branż. Reforma strukturalna niestety nie została dokończona, co niezbyt dobrze wróży na przyszłość. Oczywiście ożywienie gospodarcze może znieść powyższe dolegliwości, co jednak, kiedy tak się nie stanie? Stopa wzrostu gospodarczego mniejsza niż 5 proc. dla Polski to ciągle śmiertelne zagrożenie. Czekamy więc na pragmatyczną kontynuację reform, w tym prywatyzację tych ostatnich matuzalemów nieefektywnych branż. Trudne to wyzwanie i mało popularne, ale takiej sielanki politycznej dawno nie mieliśmy, więc może jest szansa.




























































