O sprawie było głośno na początku roku. Obecnie Fundusz Kościelny zasilany jest z budżetu państwa kwotą ok. 100 mln zł rocznie. Zgodnie z rządowym planem ma on zostać zastąpiony przez rozwiązanie podobne do tego, z jakiego korzystają organizacje pożytku publicznego (OPP) – obywatel będzie mógł odpisać na Kościół cześć swojego podatku dochodowego. Najprawdopodobniej proces likwidacji FK potrwa 4 lata. Początkowo mówiło się o dwuletnim okresie przejściowym.
Dobrowolny odpis na Kościół miał wynosić 0,3% podatku dochodowego obywateli. Ekonomiści twierdzili, że Kościół by na tym nie ucierpiał, bo otrzymywałby tylko 120 mln zł rocznie. Powołują się przy tym na wpływy Organizacji Pożytku Publicznego, które w ramach 1% w 2011 roku zebrały 400 mln zł. Jednak jest to rekordowy wynik, do którego OPP doszły dopiero po 8 latach od wprowadzenia takiej możliwości. Stąd poprzez analogię przyjęto, że przy 0,3% odpisie w pierwszych latach FK otrzymywałby z podatków ok. 50-60 mln zł rocznie.
Trudne negocjacje
Episkopat zdaje sobie z tego sprawę, dlatego chce by dobrowolny odpis wynosił więcej niż 0,3%. Pojawił się również pomysł, by wprowadzono okres przejściowy, kiedy to rząd wyrównywałby Kościołowi wpływy do czasu, aż suma dobrowolnych odpisów z podatku osiągnęłaby poziom ok. 100 mln zł. Jednak większe szanse są na to, że rząd przychyli się do oczekiwań Episkopatu i Polacy będą mogli Kościołowi oddać więcej niż 0,3%. Są różne propozycje. Najprawdopodobniej podatnicy będą mogli przekazać 0,5% podatku. Niewykluczone, że pojawi się możliwość zdecydowania o wielkości odpisu, który mieściłby się w granicach od 0,3% do 1%. To podatnik zadecydowałby, jaki procent chce przekazać Kościołowi.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl





























































