Odbicie w Eurolandzie nie pozwoliło na test wsparcia w Warszawie
Nie udało się sprawdzić jak rynek zachowałby się w okolicach wsparcia. A szkoda. Dużo można by się było dowiedzieć. W Eurolandzie po początkowych spadkach inwestorzy szybko pocieszyli się nieco lepszym od prognoz Ifo (ale nadal spada – czwarty miesiąc z rzędu) oraz informacjami o tym, że Vivendi i Alcatel będą robić starania, żeby zmniejszyć zadłużenie. W połączeniu z nadziejami na to, że wsparcia rynek w USA utrzymają wywołało to duże wzrosty.Nasz rynek podążył za tymi wzrostami. Prowadziły KGHM (a ceny miedzi spadają...), TPSA i PKN. Wzrost trwał do 12.00. Potem indeks zaczął się osuwać, a w końcu stabilizować w oczekiwaniu na decyzję RPP. O 13.05 dowiedzieliśmy się, że RPP obniżyła stopy o 50 pkt. Cieszę się, że wreszcie, bez żadnych uwag mogę powiedzieć, że decyzja była bardzo słuszna i pomagająca zarówno gospodarce jak i rządowi. Czyżby postawa RPP ulegała zmianie? Wpływ na rynek był praktycznie żaden. Nadal trwała stabilizacja w okolicach 1070 pkt., a wielkie odbicie i przygotowanie do podobnego w USA nie robiło na inwestorach wrażenia, chociaż w końcu, koło 14.00, indeks zaczął wzrastać. Prowadziła KGHM, PKN, BZ WBK.
Końcówka była nieco słabsza (ale bardzo niewiele), bo rynki amerykańskie wcale nie wykazywały bardzo mocnej chęci wzrostu. Poza tym kolejne słabe dane z rynku nieruchomości ochłodziły rozpalone głowy. Ale do końca sesji amerykańscy inwestorzy o nich zapomną.
Trzeba zauważyć, że u nas kursy błyskawicznie powróciły nad wczoraj pokonane wsparcia, albo mocno się od nich odbiły w górę. W dalszym ciągu można zakładać, że to jest akumulacja. Jednak fakt, że dzisiaj obrót był bardzo mały podważa istotność wzrostu. To po prostu podaż nieco się odsunęła.
Nie zmienia to postaci rzecz, że WIG-20 nadal jest nad wsparciem 1030 – 1042 pkt. Opór nie został nawet muśnięty (1078).






























































