Oczekiwanie na koniec korekty w USA powinno utrzymać rynki europejskie w niezłej kondycji
Piątkowa sesja w USA zakończyła się nie tak jak przewidywałem, że może się zakończyć. Co prawda w ostatnich 30 minutach DJIA odrobił 100 pkt., ale nie o takim odbiciu w ostatniej godzinie myślałem. Poza tym reakcja na prognozę Goldman Sachs mówiącą o tym, iż Fed w tym roku może obniżyć stopy o 75 pkt. (do 1%) była bardzo niezachęcająca – wydaje się, że pod to gry nie będzie, a inwestorzy bardziej boją się takiego rozwiązania uważając, że jeśli Fed stosuje takie środki to sytuacja musi być tragiczna.Poza tym może bardzo niepokoić niezwykle mały dopływ kapitału do funduszy. Według AMG Data Services w ostatnim tygodniu wpłynęło 2,2 mld $ (poprzednie kolejne tygodniowe odpływy to 12 i 11mld). Warto zauważyć, że po 11.09.2001, po pierwszym wzroście indeksów do funduszy wpłynęło pierwszego dnia 10 mld $. Jeśli taka ostrożność będzie się utrzymywała (a powinna) to niczego dobrego dla rynku nie znaczy. Z drugiej strony jednak zmniejszający się z każdym spadkiem wolumen jest pozytywnym sygnałem.
Książkowe rozwiązanie, o którym od dłuższego czasu mówię, to korekta spadku od marca do lipca 2002 przybierająca postać zygzaka ABC. Na razie wykres układa się właśnie tak, jakby to miało się sprawdzić. W cenach zamknięcia spadek S&P 500 do 800 pkt., odbicie do 910, spadek do 860 i wzrost do 965 pkt. byłby scenariuszem wypełniającym zarówno wymagania korekty ABC jak i ruchu powrotnego do linii szyi 5. letniej formacji RGR.
Wydaje się, że inwestorzy europejscy powinni liczyć właśnie na takie rozwiązanie. W innym przypadku zamknięcie na rynkach europejskich nie byłoby tak relatywnie spokojne, jak w piątek – a spadki indeksów amerykańskich na zamknięcie były na podobnym poziomie, jak wtedy, gdy zamykały się rynki europejskie. Wniosek? Inwestorzy w Europie powinni zakładać, że mamy do czynienia jedynie z korektą ostatniego wzrostu, która i tak od dawna się należała. Oczywiście pewności takiej mieć nie będą, ale dopóki nie stracą nadziei, a analitycy i urzędnicy będą robili wszystko, żeby rynek podtrzymać to reakcje na spadki wcale nie muszą być duże, o ile nie nadejdą nowe, złe informacje.
Zresztą już w czasie weekendu podtrzymywanie rynku się rozpoczęło. Sekretarz skarbu Paul O’Neill na łamach Washington Post zapewniał, że ceny akcji wzrosną (dla mnie to kuriozalne oświadczenie), a William Poole, prezes Fed w St.Louis oświadczył, że kolejny atak recesji jest niemożliwy (uwielbiam ten urzędowy optymizm :-). Prowadzę do tego, że początek sesji w Eurolandzie wcale nie musi być spadkowy, a sensowne byłoby czekanie na to, co będzie się dalej działo w USA.
Po sesji nic wielkiego się nie działo. AHI pozostało bez zmian, a kontrakty są w okolicach zera. Nie bardzo można dzisiaj liczyć na dane makro. Owszem o 16.00 zostanie podany indeks aktywności gospodarczej w usługach (prognoza to spadek w lipcu do 55,0 z 57,2 w czerwcu). Ta prognoza zapewne jest już nieaktualna i rynek spodziewa się dramatu, więc dane złe znaczenia już nie mają, a dobre mogą pomóc.
Nasz rynek powinien zachować się bardzo podobnie jak Euroland. Jedynym zagrożeniem jest informacja, że TPSA utworzyła dodatkowe rezerwy w kwocie 238 mln zł na program restrukturyzacji zatrudnienia – to zmniejszy zysk w drugim kwartale. Prawdopodobnie będzie nie zysk, a strata. Jest to niezwykle niemiła informacja dla akcjonariuszy, ale oczywiste jest, że pojawią się obrońcy spółki mówiący, że przyśpieszenie restrukturyzacji to dobra informacja. Istotnie dobra, jeśli perspektywy w dłuższym okresie są dobre, a według mnie nie są. Ostatnio TPSA była spółką najmocniej kupowaną (poza Agorą). Reakcja na tę złą informację będzie mówiła bardzo wyraźnie o tym, w jakim stanie jest rynek. Duży spadek pokaże słabość rynku, a zamknięcie przyzwoite (mały spadek lub wzrost) pokaże, że fundusze chcą wzrostu.
Pozostaje obserwować TPSA o obrót w czasie sesji (czy rośnie na spadku czy na wzroście) i w żadnym wypadku nie reagowanie nerwowo na samym początku sesji na spadki w USA. Sygnałem sprzedaży na WIG-20 byłoby pokonanie 1026 pkt. (chociaż poważnym ostrzeżeniem byłoby przełamanie 1045 pkt.). Sygnał kupna to pokonanie (w cenach zamknięcia) linii trendu spadkowego (obecnie w okolicach 1085 pkt.).


























































