REKLAMA

OSAT: Sukcesem w turystyce będzie 30-40 proc. obrotów z 2019 r.

2020-06-13 08:33
publikacja
2020-06-13 08:33

Tegoroczny sezon turystyczny należy uznać za "w miarę zmarnowany", a sukcesem byłoby osiągnięcie 30-40 proc. obrotów ubiegłorocznych – ocenił w sobotę Marek Kamiński z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych. Przestrzegał branżę przed pokusą do odkuwania się za stracone miesiące.

/ Reuters

Pytany w Programie Pierwszym Polskiego Radia, jak długo branża turystyczna w Polsce będzie się "podnosić" ze straconych przez pandemię miesięcy, Kamiński odparł, że "ten sezon możemy uznać za w miarę zmarnowany"

Według niego kwiecień i maj, a nawet do tej pory czerwiec, nie przyniosły biurom podróży żadnych obrotów. Przyznał, że sytuację może zmienić przywrócenie od 16 czerwca połączeń lotniczych, jednak wskazał na limity pasażerów ustalone na poziomie połowy liczby miejsc w samolotach, co jego zdaniem może okazać się poważną barierą dla organizatorów turystyki zorganizowanej.

Kamiński przekonywał, że zorganizowana turystyka lotnicza jest tańsza, gdy biura podróży realizują przeloty wyczarterowanymi liniami lotniczymi. "Linie lotnicze nie przeżyją, jeśli będą miały możliwość wykorzystania tylko 50 proc. miejsc, bo będzie to nieopłacalne" – ocenił.

Przypomniał, że niemieckie biura podróży otrzymały w kwietniu od rządu w Berlinie "olbrzymie dofinansowania, żeby tylko +przetrzymać+" i wyraził nadzieję, że polski rząd także pomoże krajowym biurom podróży, "chcąc dbać o polską markę turystyczną".

"Natomiast my będziemy pracować na sezon zimowy, czyli być może te dalekie wyjazdy i wyloty, i na przyszły sezon. Jeśli będzie w tym roku 30-40 proc. obrotów (ubiegłorocznych – PAP), to będzie to można uznać za sukces" – podsumował.

Pytany, czy krajowa branża turystyczna będzie chciała "odkuć się" za ostatnie straty, podnosząc ceny, przyznał, że podczas weekendu czerwcowego ceny nad morzem i w górach są "porównywalne, aczkolwiek idą z dnia na dzień w górę".

"Niepokojące może być to, że w miesiącach czysto wakacyjnych, czyli lipiec i sierpień, właściciele zakładów gastronomicznych czy kwater prywatnych będą chcieli się odkuć. I to będzie olbrzymi błąd, dlatego że (...) my dzisiaj pracujemy na opinię na rok następny. Jeżeli pójdzie opinia, że jest drogo, (...) to może się okazać w przyszłym roku, że wyjazd do Grecji, Bułgarii, będzie tańszy i będzie (tam) pewna pogoda. I wtedy ci kwaterodawcy w Polsce obudzą się z ręką w..." – przestrzegał.

W środę premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że granice Polski z państwami Unii Europejskiej będą otwarte od soboty 13 czerwca, a od wtorku 16 czerwca możliwe będą loty międzynarodowe.

"Od 16 czerwca będą możliwe loty międzynarodowe, choć przewoźnicy do tych decyzji muszą się dostosować i będą potrzebowali pewnie tydzień, dwa, czy trzy na przygotowanie siatki połączeń" – powiedział szef rządu. "Już teraz jesteśmy z kontakcie z LOT-em, aby odpowiednio zaplanował sobie świadczenie usług" – dodał.

Komisja Europejska rekomenduje państwom strefy Schengen częściowe i stopniowe otwieranie granic zewnętrznych UE po 30 czerwca. Wydane w czwartek wytyczne wskazują też, że 15 czerwca powinny być zniesione kontrole wewnątrz UE.(PAP)

Autor: Mieczysław Rudy

rud/ joz/

Źródło:PAP
Tematy

Otwórz konto w promocjach: 300 zł premii za otwarcie i polecenie konta

Advertisement

Komentarze (2)

dodaj komentarz
ajmagik
W Polsce się nie myśli racjonalnie, nie planuje, nie przewiduje, a na ostatnią chwilę coś kombinuje, zwykle zabierając pieniądze z budżetu i rzucając nimi jak garścią ziaren cudzej pszenicy byle gdzie, gdzie się trafi. Rząd niemiecki wsparł turystykę kredytami, najwyższymi dla tych, którzy dobrze pracują, przynoszą W Polsce się nie myśli racjonalnie, nie planuje, nie przewiduje, a na ostatnią chwilę coś kombinuje, zwykle zabierając pieniądze z budżetu i rzucając nimi jak garścią ziaren cudzej pszenicy byle gdzie, gdzie się trafi. Rząd niemiecki wsparł turystykę kredytami, najwyższymi dla tych, którzy dobrze pracują, przynoszą wysokie zyski. U nas Mostowy i paru innych kolesi mają hotele w Zakopanem, nad morzem, więc wyszarpują z budżetu jakieś tam bony. Wara od mojej kieszeni bez mojej zgody! Kredyt brać i starać się ciężko pracować, świadcząc dobry poziom usług, by mieć klientów i spłacać kredyty. Zyskami się ze mną Mostowy nie dzieli ale moje pieniądze z budżetu chce brać. Dlaczego? Zamiast tworzyć warunki do pozyskiwania kredytów bankowych, oczywiście z udziałem rządzących, pcha łapy do kieszeni Polaków i będzie brał, będzie na wybory próbował moimi pieniędzmi głosy zdobywać, jeden za 500 zł, drugi za tysiąc. Nikogo z nich nie obchodzi to, że dla mnie, wiekowej osoby niepełnosprawnej wizyta lekarska to jest prawdziwa turystyka. 130 km poradnia specjalistyczna i żadnego połączenia. Bierz człeku plecak i w drogę. A badania zrobić? Hostel sobie wynajmij, jak cię na hotel nie stać. To jest turystyka, poziom w Polsce, panie jakiś tam ten i ów, ministrowie z Bożej Łaski i kandydaci na prezydenta. Co wy z tym państwem zrobiliście? Mam się martwić, że milio9ner z pierwszej dziesiątki najbogatszych Polaków straci? Ja, człek, który się natyrał straszliwie dla Polski a dziś nie ma dla mnie lekarza? Płacę za śmieci tyle, że lepiej opłaci się wziąć taksówkę i wywieźć na wysypisko. Ja produkuję te czekoladki, których jest w pudełku aż 5, a opakowanie zajmuje pół kubła? Ja śle listy za potwierdzeniem odbioru zamiast sprawować realny nadzór nad resortowymi sprawami? Ja mam iść do sądu i czekać wiele lat, bo mnie okradł bank państwowy? A okradł bezczelnie i nic nie mogę, mimo wielu instytucji niby nadzorujących. Obrażacie się, że ludzie określają że to państwo z dykty? A z czego? Nie użyję tu brzydkiego słowa. Tego doczekaliśmy w 21 wieku w państwie unijnym, że seniorzy w Strzelcach Krajeńskich umarli z głodu a w dps masowo umierali z powodu wirusa. Kto? Ci, którzy masło mieli czasem, tylko na niedziele, bo tę Polskę budowali. Nie wstyd wam?
kondor_plus
Narzekanie po prostu się opłaca :). I tyle. Przypomnę że straty sektora "turystycznego" były ciut naciągane - bo akurat koniec marca, kwiecień i maj to tradycyjne miesiące turystycznie martwe. Nic się wtedy nie dzieje i nikt na wczasy nie jezdzi. Czerwiec oczywiście zwykle ciut lepszy ale też bez przesady - sezon Narzekanie po prostu się opłaca :). I tyle. Przypomnę że straty sektora "turystycznego" były ciut naciągane - bo akurat koniec marca, kwiecień i maj to tradycyjne miesiące turystycznie martwe. Nic się wtedy nie dzieje i nikt na wczasy nie jezdzi. Czerwiec oczywiście zwykle ciut lepszy ale też bez przesady - sezon zaczyna się pod koniec czerwca, a teraz właściwie juz trwa, szczególnie że szkoły teraz taką ściemą że dzieciaki potrafią "odbębnić" obecność będąc na wczasach nad morzem.
Z tego co chyba kazdy wie to właściwie nie ma wolnych miejsc ani nad morzem ani w górach. Mazury są wykupione do cna - ot taka to straszliwa rzeczywistość sektora turystyki...
No ale wiadomo - można coś wyszarpać to czemu nie.
Tak dodam tylko - od czwartku w Zakopanym jest po prostu ekstremalnie, ludzi więcej niż na sierpniowy szczyt. Nad morzem, np. w mielnie dzisiaj były już całkowicie letnie gigantyczne korasy na drodze. I tyle tematu w kwestii "30-40%".
Rozumiem że panu chodzi także o spadek turystyki zagranicznej - ale to tylko jedna strona medalu. Bo turystyka krajowa będzie w tym roku miała boom jak giełdy pompowane skupowaniem obligacji przez byle rządy.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki