W ciągu ostatnich kilku sesji, rynek złota miał do czynienia z najsilniejszym trzydniowym spadkiem notowań od czasów upadku Lehman Brothers. Dziś złoto wylizuje rany rosnąc ponad 4 proc.
Złoto zyskuje pierwszy raz od pięciu dni. Inwestorzy przyzwyczajeni do systematycznych wzrostów notowań złota musieli zmierzyć się z potężną korektą na rynku złota. Ale tracił nie tylko żółty metal. Przeceniono także platynę i srebro. Dziś powyższe metale szlachetne odreagowują ostatnie spadki (Złoto, platyna i srebro w ogromnych tarapatach).
Około godziny 10:30 w elektronicznym handlu na giełdzie Comex w Nowym Jorku za jedną uncję złota płacono 1 660$, czyli o 4,1 proc. więcej niż wczoraj. Platyna na giełdzie Nymex drożała o niemal 2,5 proc. do 1 586$ za uncję, a srebro ponad 6,5 proc. do 31,96$ za uncję.
Jednak trudno pozbyć się wrażenia, że aktualne odreagowanie na rynkach metali szlachetnych to tylko przejściowe odbicie kursu po silnej przecenie. Poważnym pretekstem do wczorajszej wyprzedaży surowca było podniesienie przez CME Group, operatora rynku Comex, wysokości depozytów zabezpieczających na kontrakty opiewające na złoto i srebro. Takie posunięcia podmiotów obsługujących handel na rynku terminowym, powodują silny administracyjny nacisk wpływający na osłabienie popytu na złoto lub srebro.
Z drugiej strony wciąż aktualny scenariusz ogłoszenia niewypłacalności greckiej gospodarki powoduje, że złoto pozostaje wśród instrumentów określanych jako bezpieczna przystań, a silna przecena może być okazją do zwiększenia zaangażowania w kruszec.
Silna przecena srebra wiązała się dodatkowo z tym, że jest to metal wykorzystywany w wysokim stopniu w przemyśle. Pogorszenie perspektyw globalnego wzrostu gospodarczego automatycznie przekłada się na niższe zapotrzebowanie w przemyśle, a tym samym spadek popytu na srebro i inne surowce przemysłowe.
K.G.






























































