Sierpniowe kontrakty na baryłkę ropy crude staniały wczoraj na zamknięciu Nowojorskiej Giełdy Towarowej do najniższego od dwóch tygodni poziomu 56,50 USD. Dziś na rynkach azjatyckich baryłka ropy crude kosztuje 56,67 USD. W poniedziałek mieliśmy do czynienia z najwyższą w historii ceną ropy - 60,95 USD.
W tym roku cena ropy naftowej wzrosła już o 30%. Przyczyniła się do tego obawa inwestorów, że podaż paliw w czwartym kwartale nie zdoła pokryć popytu, który w tym okresie rośnie mocno ze względu na zimę na północnej półkuli. Ostatni tydzień przyniósł jednak informacje o wzroście zapasów ropy, benzyny i destylatów w USA, co uspokoiło rynek. Od czasu osiągnięcia w poniedziałek przez baryłkę rekordowego notowania 60,95 USD, ceny ropy spadły na nowojorskiej giełdzie o 5,6%.
Wczoraj weszła w życie decyzja OPEC z 15 czerwca o podniesieniu limitów wydobycia ropy. Jest to piąte podwyższenie limitu w ciągu ostatniego roku. Kraje wchodzące w skład OPEC wydobywają 40% światowej produkcji tego surowca. Analitycy przewidują dalsze spadki notowań ropy przynajmniej jeszcze przez tydzień. Niektórzy ryzykują nawet stwierdzenie, iż możliwe jest osiągnięcie w ciągu kilku najbliższych miesięcy poziomu 40 USD za baryłkę.
Część analityków prognozuje jednak wzrost ceny ropy naftowej w przyszłym tygodniu. Wskazują oni na niestabilność podaży ze względu na problemy natury politycznej zakłócające wydobycie w krajach dostarczających dużo surowca - Iraku i Nigerii. Możliwe jest także zwiększenie opłat pobieranych za transport ropy przez firmy Frontline Ltd. i Titan Petrochemicals Group.
BaP




























































