Ceny niklu na londyńskiej giełdzie osiągnęły najwyższy poziom od 2012 roku, notując największy tygodniowy wzrost od czterech lat. To efekt informacji o zamknięciu kopalni w Nowej Kaledonii.
W piątek za tonę niklu na Londyńskiej Giełdzie Metali płacono nawet 20.500 dolarów, czyli najwięcej od lutego 2012 roku. Tylko dzisiaj metal ten podrożał o 3,6%. W ciągu całego tygodnia jego cena wzrosła o 10,5%, a od początku roku o 45%.
Przyczyną tak silnej zwyżki cen są obawy o pojawienie się niedoboru niklu, który analitycy TD Securities oszacowali w tym roku na 70 tys. ton i 104 tys. ton w roku 2015. To skutek blokady eksportu, jaki w styczniu nałożyły władze Indonezji. Do tego doszła dzisiejsza informacja o tymczasowym wstrzymaniu wydobycia w należącej do firmy Vale kopalni Goro w Nowej Kaledonii. Niklu jednak nie powinno zabraknąć, ponieważ zapasy zgromadzone w samych tylko składach LME przekraczają 278,5 tys. ton.
Ponadto inwestorzy obawiają się o wstrzymanie dostaw z Rosji, gdyby uruchomione zostały sankcje gospodarcze zapowiadane przez polityków europejskich i amerykańskich. Rosyjski koncern Norylski Nikiel jest największym na świecie producentem niklu.

K.K.




























































