W podobnych sprawach dotyczących kredytów hipotecznych opartych na walutach obcych zapadają różne rozstrzygnięcia. Przykładem może być wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia z sierpnia 2018 r., w którym mimo uznania klauzuli waloryzacyjnej za niedozwoloną powództwo kredytobiorcy oddalono w całości.
Termin „odfrankowienie” przewijał się wielokrotnie w omówieniach wyroków zapadających w polskich sądach, również na łamach Bankier.pl. W ten sposób określa się sytuację, w której klauzula określająca sposób przeliczania wartości kredytu i rat z waluty obcej na złote zostaje uznana za abuzywną, ale jednocześnie sąd przyjmuje, że umowa w pozostałej części nadal obowiązuje strony. W efekcie z kontraktu „znika” sporny fragment (staje się nieobowiązujący) i kredyt staje się zobowiązaniem w złotych z oprocentowaniem opartym na stawce LIBOR.
O wyrokach korzystnych dla kredytobiorców bywa głośno, ale na sądowych salach zapadają także rozstrzygnięcia, w których ze sporu zwycięsko wychodzi bank. Przykładem, interesującym zwłaszcza dla frankowiczów spierających się z kredytodawcami, może być orzeczenie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia z 14 sierpnia 2018 r. (sygn. akt VI C 363/17).
Mechanizm indeksacji nie budzi zastrzeżeń
Kredytobiorca zaciągnął w 2007 r. zobowiązanie w kwocie 300 tys. zł. Kredyt był indeksowany do waluty obcej. W pozwie klient zawarł dwa alternatywne żądania – zapłaty 55 tys. zł wskutek uznania umowy za nieważną, ewentualnie zapłaty 54 tys. zł wskutek uznania niektórych zapisów umowy (klauzuli waloryzacyjnej) za niedozwolone i bezskuteczne.
Sąd nie znalazł podstaw, żeby kwestionować samą konstrukcję umowy kredytowej opartej na indeksacji do waluty obcej. „Nie ulega, w ocenie sądu, wątpliwości, że przedmiotowa umowa zarówno w dacie jej zawierania, jak również w chwili obecnej jest zgodna z prawem i ważna. Zawiera ona wszystkie elementy wymagane przez przepisy ustawy - Prawo bankowe, w szczególności art. 69 prawa bankowego w brzmieniu obowiązującym w dacie zawierania umowy” – czytamy w uzasadnieniu.

Kwestia abuzywności klauzuli dotyczącej waloryzacji została jednak rozstrzygnięta po myśli kredytobiorcy. Sąd zwrócił uwagę, że dokładnie taki sam fragment jak w kontrakcie pozywającego znajdował się w rejestrze klauzul niedozwolonych UOKiK i dokonał tzw. kontroli incydentalnej, czyli uwzględniającej specyfikę i warunki zawarcia konkretnej umowy. „Postanowienia, mocą których strony umowy przewidziały możliwość dokonywania waloryzacji (czy też indeksowania) rat kredytu udzielanego mocą tej umowy, nie spełnia ogólnych przesłanek uznania go za klauzulę niedozwoloną. Przesłanki te jednak spełnia przewidziany w umowie sposób ustalania kursu wymiany walut wskazany w tabeli kursów banku” – podkreślono w orzeczeniu.
Sposób przeliczania waluty narusza interesy konsumenta
Wątpliwości sądu co do sposobu ustalania kursów walut były typowe dla wielu spraw, w których osią sporu jest ten właśnie mechanizm. Nieprecyzyjne sformułowania dawały bankowi dużą swobodę w określaniu obowiązujących kredytobiorcę kursów. „W ocenie sądu (…) treść kwestionowanego w pozwie postanowienia umożliwia pozwanemu jednostronne kształtowanie sytuacji powoda - konsumenta w zakresie wysokości jego zobowiązań wobec banku, przez co zakłócona zostaje równowaga pomiędzy stronami umowy. W konsekwencji, należało uznać, że analizowana klauzula umowna jest w zakresie sposobu ustalania kursu sprzeczna z dobrymi obyczajami oraz w sposób rażący narusza interesy konsumenta” – stwierdzono w uzasadnieniu wyroku.
Dalszy ciąg wnioskowania sądu nie przebiegał jednak zgodnie z oczekiwaniami kredytobiorcy. W orzeczeniu przywołano m.in. wyrok Sądu Najwyższego z 14 lipca 2017 r. (sygn. akt II CSK 803/16), w którym dopuszczono możliwość wypełnienia „luki” w umowie powstałej po zakwestionowaniu fragmentu uznanego za abuzywny. „Sąd rozpoznający sprawę niniejszą, podziela powyższe stanowisko i przyjmuje, że w związku z wyeliminowaniem niedozwolonego postanowienia umownego (tj. wyłącznie w zakresie przewidzianego w umowie mechanizmu przeliczania wartości świadczenia) istnieje możliwość wypełnienia tak powstałej luki w umowie. Biorąc pod uwagę okoliczności sprawy w tym w szczególności cel umowy nie można zgodzić się z powodem, że w rezultacie nieważne są wszystkie postanowienia umowy dotyczące waloryzacji, która sama w sobie – co sąd szeroko wyjaśnił wyżej – nie budzi zastrzeżeń”.
Wskazano, że zadaniem powoda było określenie, jak bank powinien przeliczyć świadczenie i wyznaczenie różnicy pomiędzy taką kwotą a rzeczywiście pobraną przez bank. „Powód jednakże nie wskazał żadnego przelicznika (ani kursu średniego NBP ani też żadnego innego), a domagał się wyłącznie wyeliminowania całego kwestionowanego postanowienia umownego. W ocenie sądu byłoby to nieuzasadnione, biorąc pod uwagę dopuszczalność samej waloryzacji oraz skuteczne zakwestionowanie jedynie zastosowanego w umowie sposobu tejże waloryzacji. Ponadto, wyeliminowanie całego zapisu umownego, które mogłoby prowadzić w efekcie do upadku całej umowy, rodziłoby daleko idące i niekorzystne dla obu stron konsekwencje, prowadząc w istocie do zniweczenia celów zawartej umowy, które przyświecały tak powodowi jak i pozwanemu. Biorąc zatem pod uwagę, że powód nie przedstawił właściwej symulacji umowy kredytowej, tj. w jaki sposób spłata powinna być wykonywana, a przedstawił wyłącznie najkorzystniejszy dla siebie wariant rozwiązania zaistniałej sytuacji, a więc umowy kredytowej z całkowitą eliminacją waloryzacji, co w niniejszym postępowaniu było nieprzydatne, powództwo należało oddalić w całości” – czytamy w uzasadnieniu.
Kredytobiorcę obciążono całością kosztów procesu. Orzeczenie jest nieprawomocne.






















































