Choć wydawałoby się, że degustacja własnych części ciała, czy też spożywanie posiłków w szpitalnej lub cmentarnej atmosferze nie wzmaga apetytu, to właśnie nietypowość i szokujący charakter tych miejsc powoduje ich rosnącą popularność.
Wystrój wielu lokali jest po prostu nudny. To samo można powiedzieć o ich karcie dań. Oczywiście nie każdy musi silić się na oryginalność, nie każdemu też klientowi przypadnie do gustu ekscentryczny charakter miejsca. Jednak przy tak ogromnej konkurencji, przedsiębiorcy szukają dla siebie niszy i… zaskakują.
Naga kolacja w restauracji dla nudystów
Źródło: www.nude-dining.com |
Ocalić od zapomnienia - restauracja na cmentarzu
Linia życia - restauracja w stylu szpitala
Kolejna restauracja jest dowodem, że pomysł na biznes może przyjść w najmniej oczekiwanym momencie. Jej pomysłodawcą jest pewien Tajwańczyk, którego zainspirował pobyt w szpitalu. Lokal Medical oferuje drinki i alkohole podawane w butelkach do infuzji, a żywność serwuje na identycznych tackach, jakie są w pobliskiej lecznicy. Dodatkowo, zamiast stolików są łóżka, a rolę krzeseł pełnią wózki inwalidzkie. Właściciele zadbali również o prywatność swoich klientów, stoliki oddzielone są parawanami. Dodatkowego kolorytu dodaje obsługa restauracji. Kelnerki ubrane są w skąpe stroje pielęgniarek, a kucharze gotują w kitlach ze stetoskopem na szyi.
Przykład innej tego typu restauracji:
Polubić swoje ciało - dania z ludzkiego mięsa
Jedni lubią kurczaki, drudzy nerki, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że są to nerki… ludzkie. Na tak drastyczniejszy pomysł wpadła niemiecka restauracja Flime. Jej właściciele, zafascynowani brazylijskim plemieniem Waricaca praktykującym tak zwany „litościwy kanibalizm”, nawoływali do oddawania części swojego ciała. Berliński lokal zapewniał, że z przekazanych organów przygotuje najlepsze dania i żaden z dawców/konsumentów nie będzie czuł się zawiedziony. Powstanie restauracji wywołało sprzeciw władz i lokalnej ludności, a jej obecny los nie jest znany. Niektórzy twierdzą, że restauracja była jedynie manifestem wegetarian, nawołujących do zaprzestania spożywania jakiegokolwiek mięsa.
Jednak to, co nie udało się w Niemczech, przyjęło się w Japonii. Tam nie tylko funkcjonują restauracje dla ludożerców, ale również kanibal Issei Sagawa został gwiazdą telewizji rozrywkowej i celebrytą.
Dinner in the sky - obiad w chmurach
Pomysłodawcą podniebnych uroczystości jest belgijska firma The Fun Group. Na śmiałków czekają zawieszona na wysokości 50 m platforma z 22 miejscami siedzącymi, mistrzowie kuchni, kelnerzy i zespół muzyczny. Największą atrakcją podniebnych restauracji nie jest jednak menu, lecz widoki. Podniebne posiłki były serwowane w ponad 30 krajach, między innymi w Hiszpanii, we Francji, w Anglii, w Izraelu oraz w Polsce (w Łodzi i we Wrocławiu).
|
Dark restaurant - kolacja w ciemnościach
Pierwsza „ciemna restauracja”, powstała w Zurychu w 1999 roku. Zaraz po niej zaczęły pojawiać się kolejne w największych miastach świata. Co wyróżnia takie miejsca od innych restauracji? Obsługa wyposażona w noktowizory oraz sposób serwowania i spożywania posiłków, który odbywa się w całkowitej ciemności. Menu to pilne strzeżona tajemnica, a odgadnięcie zawartości talerza jest dla gości najlepszą zabawą. Pierwsza polska tego typu restauracja mieści się na poznańskich Garbarach i od pięciu lat cieszy dużym zainteresowaniem. Jak twierdzą jej właściciele odcięcie zmysłu wzroku wyostrza funkcjonowanie pozostałych zmysłów człowieka m.in. zmysłu powonienia - co sprawia, że serwowane potrawy smakują wyjątkowo.
Prezentowane pomysły przedsiębiorców, utwierdzają nas w przekonaniu, że ludzie wciąż poszukują nowych doznań, zarówno smakowych, jak i wzrokowych. Aby biznes restauracyjny się udał, nie wystarczy zatrudnić dobrego kucharza. Istotny jest klimat, jaki wytwarza dane miejsce.
Iwona Karkus
Bankier.pl
i.karkus@bankier.pl































































