Liczba
zatrudnionych w sektorach pozarolniczych w USA wzrosła w czerwcu o 213 tysięcy –
poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). Nieoczekiwanie wzrosła za to stopa bezrobocia, odbijając się od 18-letniego dna.


Dane okazały się nieco lepsze od oczekiwań. Ekonomiści spodziewali się wzrostu zatrudnienia o 187 tysięcy po wzroście o 244 tys. odnotowanym w maju (po rewizji z 223 tys.). Łącznie rewizje za maj i kwiecień dodały 32 tys. etatów.
Sektor prywatny utworzył 202 tys. nowych miejsc pracy. Wciąż dobra koniunktura panowała w budownictwie (+13 tys.) i przemyśle (+36 tys.). Lecz o obrazie rynku pracy w USA i tak decyduje sektor usług, zatrudniający ponad 80% pracowników. Lista płac w usługach w czerwcu wydłużyła się o 149 tys. pozycji. Sektor rządowy zatrudnił 22 tys. osób.
Mimo solidnej dynamiki zatrudnienia wciąż rozczarowująco niska pozostaje dynamika wynagrodzeń. Przeciętna stawka godzinowa w USA wyniosła w czerwcu 26,98 USD i była o 0,2% wyższa niż w maju oraz tylko o 2,7% wyższa niż rok temu. Z punktu widzenia inwestorów i Rezerwy Federalnej to jednak optymalna sytuacja – gospodarka rośnie, zatrudnienia się zwiększa, ale presja płacowa pozostaje pod kontrolą.
Tak słaby wzrost wynagrodzeń po części jest zapewne efektem utrzymującej się potężnej nadpodaży siły roboczej. W czerwcu 2018 roku 95,5 mln Amerykanów w wieku produkcyjnym nie miało i nie poszukiwało płatnego zajęcia. W rezultacie wskaźnik aktywności zawodowej (czyli liczba pracujących i bezrobotnych w stosunku do populacji w wieku produkcyjnym) w USA utrzymuje się na stosunkowo niskim poziomie 62,9%.
Stopa bezrobocia nieoczekiwanie wzrosła z 3,8% do 4,0%, co jednak wcale nie jest złą wiadomością. W czerwcu liczba biernych zawodowo (czyli niepracujących i nieposzukujących pracy) zmalała o 413 tysięcy, a liczba poszukujących pracy (czyli bezrobotnych) zwiększyła się aż o 499 tys., do 6,56 mln osób. Zatem wzrost stopy bezrobocia (i to z najniższego poziomu od 18 lat) wynikał ze wzrostu aktywności zawodowej Amerykanów – część biernych zawodowo wróciła na rynek pracy, co można odczytać jako pozytywną informację.
Równocześnie liczba pracujących (nie mylić z „zatrudnionymi”) wzrosła tylko o 102 tysięcy – czyli o połowę mniej, niż wszywałyby na to dane urzędowe. Statystykę liczby pracujących, bezrobotnych i biernych zawodowo BLS sporządza bowiem w odrębnym badaniu ankietowym, zgodnym ze standardami BAEL.
Krzysztof Kolany




























































