CDU premiera Stanislawa Tillicha wygrała zgodnie z oczekiwaniami wybory do lokalnego parlamentu w Saksonii - niemieckim kraju związkowym graniczącym z Polską. Mandaty po raz pierwszy zdobyła eurosceptyczna Alternatywa dla Niemiec uzyskując aż 10 proc. głosów.
Rządzący od 25 lat w Saksonii chrześcijańscy demokraci zdobyli według pierwszych prognoz poparcie 39 proc. głosujących. Chadecy będą musieli znaleźć nowego partnera koalicyjnego, ponieważ dotychczasowy - liberalna FDP nie przekroczyła 5-procentowego progu wyborczego.
Mówiący po polsku Serbołużyczanin Tillich kieruje rządem Saksonii od 2008 roku.
Eurosceptycy z Alternatywy dla Niemiec (AfD) odnieśli duży sukces zdobywając aż 10 proc. głosów. Saksonia jest pierwszym niemieckim landem, w którym AfD będzie miała swoich przedstawicieli.

Istniejąca od roku AfD jest partią protestu; w skali całych Niemiec domaga się wykluczenia ze strefy euro słabszych ekonomicznie krajów z południa Europy lub wyjścia Niemiec z eurolandu i powrotu do narodowej waluty - marki. W kampanii wyborczej domagała się skuteczniejszej walki z przestępczością, ograniczenia imigracji oraz zmiany przepisów w celu upowszechnienia referendów.
"To wspaniały wynik" - powiedział szef partii Bernd Lucke.
Największą partia opozycyjną pozostanie nadal Lewica. Postkomuniści uzyskali 19 proc. Na SPD głosowało 12,5 proc., a na Zielonych 6 proc. wyborców.
Skrajnie prawicowa Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec (NPD) uzyskała wynik w granicach progu wyborczego - 5 proc. Neonaziści tracą od lat poparcie - w 2004 roku mieli 9,8 proc. i 12 deputowanych, pięć lat temu 5,6 proc. i ośmiu posłów. Jeżeli pozostaną w parlamencie, będą mieli tym razem siedmiu przedstawicieli.
NPD domaga się ograniczenia napływu cudzoziemców oraz bardziej zdecydowanej walki z przestępczością, obarczając odpowiedzialnością za przestępstwa Polaków i Czechów. Chce też powstrzymać proces "islamizacji" Niemiec.
Saksonia uważana jest za najstabilniejszy i najsilniejszy gospodarczo land byłej NRD.
Wybory w Saksonii zapoczątkowały serię wyborów regionalnych. Za dwa tygodnie lokalne parlament wybiorą mieszkańcy Brandenburgii i Turyngii.
Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)
lep/ ap/
























































