REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nie wiesz jak inwestować? Nadchodzą robo-doradcy

Michał Kisiel2015-08-21 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2015-08-21 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Czy doradców finansowych mogą zastąpić automaty? Odpowiednio skonstruowane algorytmy mogą pomóc w inwestowaniu tym, którzy sami nie chcą podejmować trudnych decyzji. Wielu klientów gotowych jest zrezygnować z kontaktu z człowiekiem w zamian za niższe opłaty i dostęp do usług do tej pory zarezerwowanych tylko dla zamożniejszych.

Nie wiesz jak inwestować? Nadchodzą robo-doradcy
Nie wiesz jak inwestować? Nadchodzą robo-doradcy
fot. Thinkstock / / Bankier.pl

Samodzielne inwestowanie pociąga tylko nielicznych pasjonatów giełdy. Pozostali oszczędzający albo w ogóle rezygnują z kontaktu z rynkiem kapitałowym i kierują się w stronę bezpiecznych form oszczędzania albo korzystają z mniejszym lub większym powodzeniem z gotowych produktów finansowych (funduszy, polis inwestycyjnych itp.) agresywnie sprzedawanych przez banki i różnego rodzaju pośredników.

Nielicznych stać na zaangażowanie wyspecjalizowanego doradcy, który zaopiekuje się ich portfelem. Firmy z branży wealth management nie są zainteresowane klientami, którzy nie zgromadzili pokaźnego kapitału. Na szczególne traktowanie, oczywiście w zamian za nierzadko całkiem sporą opłatę, mogą liczyć tylko zamożniejsi.

Prawdziwe doradztwo finansowe, nie ograniczające się tylko do sprzedaży akurat promowanych produktów, nie musi być jednak usługą dla elity. Po mniej zamożnego klienta z powodzeniem sięgają tzw. robo-doradcy, czyli działające w sieci firmy, które korzystając z algorytmów konstruują portfele inwestycyjne dla swoich klientów i opiekują się nimi okresowo korygując kompozycję aktywów. Rynek taki kwitnie już od kilku lat w Stanach Zjednoczonych, gdzie w ślady startupów takich jak Personal Capital, Betterment czy Wealthfront, poszli także giganci Charles Schwab i Fidelity Investments.

Cele, sytuacja, ryzyko

Schemat działania serwisów robo-doradców przypomina pod wieloma względami współpracę z „prawdziwym” doradcą finansowym. W pierwszej kolejności klient odpowiada na szereg pytań dotyczących jego sytuacji finansowej, posiadanych produktów, planowanych celów.

Wakacje na giełdzie
fot. / / Betterment.com

W następnej kolejności szacuje się poziom awersji do ryzyka. Służą temu zazwyczaj kwestionariusze , w których klient wskazuje jak zareagowałby na określone sytuacje, np. utratę części kapitału. Niektórzy robo-doradcy przyznają, że na późniejszych etapach budowania portfela biorą pod uwagę skłonność ludzi do zawyżania swojego apetytu na ryzyko i korygują uzyskane odpowiedzi.

Proces „zapoznania się” z klientem wieńczy przedstawienie propozycji składu portfela oraz prezentacja symulacji. Klient może zdecydować się na powierzenie zarządzania swoim kapitałem doradcy – wówczas to on dokona w jego imieniu zakupu odpowiednich aktywów. Środki trafiają do współpracującej z doradcą regulowanej instytucji-powiernika – domu maklerskiego.

fot. / / Betterment.com

Wielu robo-doradców umożliwia także uruchomienie automatycznego zasilania rachunku z konta bankowego. W ten sposób możliwe jest zautomatyzowanie regularnego oszczędzania. Przez cały okres współpracy klient ma na bieżąco dostęp do systemu transakcyjnego, gdzie może śledzić swój portfel, a także korzystać z różnych narzędzi do prognozowania i analiz.

Jak konstruowany jest portfel?

Większość robo-doradców chwali się własnymi metodami konstruowania portfela inwestycyjnego, zazwyczaj powołując się na dorobek teorii finansów, a zwłaszcza nowoczesnej teorii portfela (MPT). Tym, co odróżnia poszczególnych konkurentów jest przede wszystkim gama dostępnych klas aktywów oraz mechanizmy przeważania portfela mające chronić przed spadkami na rynkach. Biorąc pod uwagę fakt, że klientami są zazwyczaj osoby o stosunkowo niewielkich rezerwach finansowych, dobrze działający system „wychodzenia” z rynku w razie gwałtownych zawirowań (i lokowania środków w bezpiecznych aktywach) jest jednym z najważniejszych wyróżników wśród licznej konkurencji.

Trzon portfela zwykle stanowią obligacje skarbowe i korporacyjne oraz instrumenty oparte na indeksach amerykańskich rynków akcji (głównie ETF-y). Dodatkiem są zazwyczaj instrumenty z rynku towarowego i nieruchomości oraz akcje z zagranicznych rynków. Są również doradcy, którzy najbardziej agresywnym inwestorom proponują przeznaczenie części kapitału na inwestycje alternatywne – w tym bitcoina (jak serwis Hedgeable).

Wiosną 2015 r. „The Wall Street Journal” porównał propozycje kilku robo-doradców dla wybranych profili inwestorów. Wnioski były dość zaskakujące – mimo takich samych warunków wyjściowych poszczególne algorytmy proponowały istotnie różniące się od siebie portfele. W niektórych przypadkach serwowane składniki na pierwszy rzut oka były mocno ryzykowne. Dotyczyło to chociażby ekspozycji na akcje z rynków wschodzących, gdzie inwestor bierze na siebie dodatkowo ryzyko kursowe. Zastanawiające anomalie mogą być sygnałem, że algorytmy stosowane przez niektórych doradców obciążone są wadami lub, co bardziej prawdopodobne, próbują wykorzystywać krótkoterminowe rynkowe tendencje do podrasowania wyniku.

Główna zaleta – niskie opłaty

Usługi proponowane przez robo-doradców mają jednak, przy wszystkich ograniczeniach, niepodważalne zalety. Dzięki niskim opłatom mogą one dotrzeć do osób, które są poza kręgiem zainteresowania tradycyjnych doradców. Można powiedzieć, jak głosi hasło reklamowe jednego z robo-advisors, „automatyzacja to demokratyzacja”.

Niektóre z firm nie pobierają żadnych opłat od inwestorów, chociaż promocji towarzyszą z reguły haczyki (np. konieczność utrzymania części środków w gotówce). Większość obciąża klientów opłatami naliczanymi od sumy aktywów w zarządzaniu. Stawki są znacznie niższe niż u tradycyjnych wealth managers – od 0,25 proc.

Chociaż robo-doradztwo ma w Stanach Zjednoczonych już kilkuletnią historię, to do tej pory ten model nie doczekał się polskiej kopii. Mógłby się jednak sprawdzić, chociażby w ramach III filaru emerytalnego. Inwestycyjne IKE nierzadko dają swoim użytkownikom możliwość wyboru różnych „strategii”, ale nie personalizują procesu podejmowania decyzji o podziale gromadzonych rezerw. Odpowiednio przygotowany produkt zapewne trafiłby w potrzeby najmłodszych przyszłych emerytów, przyzwyczajonych do życia w wirtualnym świecie, a jednocześnie często nie posiadających podstawowej wiedzy o inwestowaniu.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (14)

dodaj komentarz
~stukacz
A tworca algorytmu zawsze bedzie gral na odwrot i tak was pieknie wycycka. Tak samo zreszta jak i teraz, tylko zusu za doradcow nie bedzie musial placic :)
~DyktatorMody
Wystarczy byle programik 200kb analizujący i już robo-doradca leży na łopatkach. Oni wcale nie używają lepszych programów. 90/110 ZAPRASZAMY DO DARMOWYCH PORAD IT: www.baltic-room.com
~15gr
Kilka dni temu skasowałem i zablokowałem 40 profili na facebooku. Następnego dnia po zalogowaniu okazało się że ubyło tylko 15-tu. Odradzam otwieranie tego profilu facebookowego.
~plazowicz
Jedna wielka bzdura. Od doradcy oczekuję gruntownego prześwietlenia rzeczywistej kondycji, kompetencji i uczciwości tego w co będę, lub nie inwestwał. To robią przewaznie prawnicy. Do niczego innego niż działań stricte detektywistycznych doradca mi niepotrzebny. A już na pewno nie do jakiegoś bzdurnego "czarowania" odchyleniem Jedna wielka bzdura. Od doradcy oczekuję gruntownego prześwietlenia rzeczywistej kondycji, kompetencji i uczciwości tego w co będę, lub nie inwestwał. To robią przewaznie prawnicy. Do niczego innego niż działań stricte detektywistycznych doradca mi niepotrzebny. A już na pewno nie do jakiegoś bzdurnego "czarowania" odchyleniem standardowym.
~Mariusz43
To bardzo ciekawe, ale póki co człowieka nie jest w stanie nic zastąpić. Od takich artykułów bardziej śmieszą mnie tylko te o inwestowaniu na własną rękę lub korzystanie z forów internetowych. Wiem to z własnego doświadczenia słuchając innych pseudo specjalistów źle zainwestowałam.. Potem szukałem już tylko pomocy u specjalistów To bardzo ciekawe, ale póki co człowieka nie jest w stanie nic zastąpić. Od takich artykułów bardziej śmieszą mnie tylko te o inwestowaniu na własną rękę lub korzystanie z forów internetowych. Wiem to z własnego doświadczenia słuchając innych pseudo specjalistów źle zainwestowałam.. Potem szukałem już tylko pomocy u specjalistów (znalazłem Pyffer Partners) i oni mi uratowali tyle, ile się tylko dało. Bez specjalisty nie podejmę już żadnego ryzyka.
~Adam222
Głupszego tematu nie mogli znaleźć. Porównywać inteligencję robota, wyposażonego w kilka prostych reguł z mózgiem człowieka. On nawet przedszkolakowi nie dorówna. Ale może kilku głupich znajdziecie na kupno tych "robotów".
Ciekawe jak robot podejmuje decyzje? Czyta gazety ogląda telewizję, czyta fora internetowe, analizuje
Głupszego tematu nie mogli znaleźć. Porównywać inteligencję robota, wyposażonego w kilka prostych reguł z mózgiem człowieka. On nawet przedszkolakowi nie dorówna. Ale może kilku głupich znajdziecie na kupno tych "robotów".
Ciekawe jak robot podejmuje decyzje? Czyta gazety ogląda telewizję, czyta fora internetowe, analizuje wyniki finansowe? Nic z tych rzeczy. Analizuje kreski czyli AT i myśli, że jest mądry. Tylko, że AT wszyscy znają i do dobrego inwestowania to za mało. A gdy pojawią się sytuacje nieoczekiwane to co? To robot głupieje i popełnia błędy.
~Adam
Wtedy nadal sa kreski i mozna odpowiednio reagowac.
~seth
zawsze jest kilka za i przeciw w każdej inwestycji, algorytm "lepiej" oszacuje prawdopodobieństwo od mózgu, ponadto w przeciwieństwie do mózgu nie "przeszkadzają" mu żadne emocje.
~Micha_
Taki robo to mniejsze ryzyko niż doradca finansowy który nic nie wie i stara się wyciągnąć kasę

Powiązane: IKE

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki