REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nastroje konsumentów już prawie jak przed lockdownem

Krzysztof Kolany2024-01-19 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2024-01-19 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Od kilku miesięcy ekonomiści zastanawiają się, kiedy wreszcie polski konsument ruszy na większe zakupy. Styczniowy raport GUS-u sugeruje, że chwila ta właśnie się zbliża. Wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej oscyluje wokół stanu z początku marca 2020.

Nastroje konsumentów już prawie jak przed lockdownem
Nastroje konsumentów już prawie jak przed lockdownem
fot. Fotokon / / Shutterstock

Ekonomiści są dość zgodni co do tego, że w 2024 roku motorem wzrostu PKB Polski ma być konsumpcja. Po roku „inflacyjnej zimy” polski konsument ma raźniej ruszyć na zakupy, do czego popchną go wysokie podwyżki pensji (płaca minimalna właśnie wzrosła o 20%, a budżetówka dostanie o 20-30% więcej) oraz wyższe zasiłki socjalne (z 800+ na czele).

Dyskusja dotyczy właściwie tylko skali oczekiwanego konsumpcyjnego boomu. Część analityków jest zdania, że Polacy, zamiast wyzerować portfele, zdecydują się odbudować poziom oszczędności nadszarpniętych przez inflacyjny kryzys lat 2021-23. Na taki scenariusz stawiają m.in. ekonomiści Pekao SA.

Odmiennego zdana są tu ekonomiści drugiego państwowego banku. - Konsumpcja gospodarstw domowych będzie najważniejszą siłą napędową odbicia gospodarczego, głównie ze względu na poprawę realnych dochodów (dwucyfrowy wzrost płac i emerytur, niższa inflacja, zwiększone transfery socjalne). Odmrożenie funduszy RRF pobudzi inwestycje – twierdzi zespół analityczny PKO BP.

Konsument zaczyna się uśmiechać

Dlatego też po raz pierwszy od dawna z takim zaciekawieniem spojrzeliśmy na styczniowe badanie konsumentów opracowane przez Główny Urząd Statystyczny. Są to pierwsze dane makro z 2024 roku, choć zapewne tylko w niewielkim stopniu obejmują wpływ wyższych transferów socjalnych (te przychodzą w połowie miesiąca) oraz płac (poza budżetówką przychodzą one zwykle pod koniec miesiąca). Niemniej jednak wyniki wyglądają obiecująco.

Wakacje na giełdzie

Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), syntetycznie opisujący obecne tendencje konsumpcji indywidualnej, wyniósł w styczniu -12,6 i był o 2,6 pkt wyższy niż miesiąc wcześniej - poinformował GUS. Był to najwyższy odczyt tego wskaźnika od września 2021 roku, czyli okresu, gdy w polskie gospodarstwa domowe zaczęła uderzać pierwsza fala postlockdownowej inflacji.

Bankier.pl na podstawie GUS

Jeszcze lepiej prezentuje się wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (WWUK), który podniósł się z -6,4 pkt do -3,8 pkt. Jest to najwyższy rezultat od marca 2020 roku, czyli ostatniego badania sprzed pandemicznego zamknięcia polskiej gospodarki. Szybko rosnący WWUK świadczy o tym, że konsumenci w kolejnych miesiącach mogą chętniej sięgać do portfeli. Równocześnie wyraźnie poprawiła się ocena możliwości oszczędzania pieniędzy – ten subindeks przyjął najwyższą wartość od  września 2021 r.

Zarówno BWUK, jak i WWUK mogą przyjąć wartość od -100 pkt do 100 pkt. Odczyty ujemne świadczą o liczbowej przewadze respondentów negatywnie oceniających sytuację finansową swojego gospodarstwa domowego, jak i kondycję ekonomiczną kraju. Przed rokiem 2017 oba wskaźnik ani razu nie przyjęły wartości dodatnich. Pasmo optymistycznych nastrojów polskich konsumentów zostało gwałtownie przerwane w kwietniu 2020 roku, gdy rząd wprowadził drakońskie restrykcje sanitarne.

Inflacja zadecyduje o konsumpcji

Zgodnie z podręcznikowym równaniem Keynesa konsument nieustannie dokonuje wyboru pomiędzy konsumpcją bieżącą a odroczoną, rozdzielając swój bieżący dochód na wydatki i oszczędności. Przez poprzednie trzy lata polski konsument preferował te pierwsze kosztem tych drugich. I trudno mu się było dziwić, skoro stopy procentowe przez cały ten czas były znacząco niższe od oficjalnej inflacji CPI. Ludzie przyzwyczaili się zatem, że pieniądze trzeba jak najszybciej wydać, bo za rok będą warte znacznie mniej. Nastąpiło zatem – w mojej ocenie dość trwałe – odkotwiczenie oczekiwań inflacyjnych Polaków.

Teraz jednak sytuacja jest nieco inna, niż była w roku 2021, 2022 czy nawet 2023. Najważniejszą różnicą jest to, że stopy procentowe w NBP wreszcie zbliżyły się do poziomu oficjalnej inflacji CPI. To istotna zmiana względem stanu sprzed kilkunastu miesięcy, gdy realna stopa procentowa w Polsce sięgały nawet -10%. Tylko czy to wystarczy, aby skłonić konsumentów do zaoszczędzenia większej niż do niedawne części bieżącego dochodu?

W tym kontekście warto spojrzeć na gusowski wskaźnik oczekiwań inflacyjnych. Co prawda przy obecnych odczytach inflacji w mojej ocenie miernik ten kompletnie się nie sprawdza, ale odnotujmy, że od połowy 2023 roku indeks oczekiwań inflacyjnych pozostaje na stabilnym i względnie niskim poziomie, wahając się od 9,7 pkt (we wrześniu) do 14,9 pkt (w listopadzie). Wyniki za styczeń to 12,4 pkt – a więc prawie tyle samo co w grudniu (12,0 pkt).

Widzimy, że od kilku miesięcy nieznacznie przyrasta odsetek respondentów oczekujących szybszego wzrostu cen. Równocześnie topnieje frakcja ankietowanych spodziewających się wzrostu cen w podobnym tempie. Bez większych zmian pozostają odsetki odpowiedzi, że ceny będą rosły wolniej lub w podobnym tempie. Suma obu odpowiedzi stanowi zdecydowaną (ponad 60%) większość. Przybywa za to sceptyków, którzy na tak sformułowane pytanie odpowiadają po prostu „nie wiem”. W styczniu po raz pierwszy w historii dostępnych danych (tj. od 6 lat) odsetek odpowiedzi „nie wiem” przekroczył 10%.

Co z tego wszystkiego wynika? Przede wszystkim, wchodząc w rok 2024, widzimy równie wysoką niepewność jak w latach poprzednich. Statystyczny konsument zapewne będzie się miał zdecydowanie lepiej niż w poprzednich dwóch latach, lecz równocześnie nie musi to oznaczać, że będzie chętniej wydawał pieniądze. A to dlatego, że poprawiającym się nastrojom towarzyszą być może już realnie nieujemne stopy procentowe (liczone ex ante – czyli w odniesieniu do przyszłej inflacji), które będą skłaniały do zaoszczędzenia części dodatkowych pieniędzy.

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Wielki bank ma złe wieści dla posiadaczy złota
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (35)

dodaj komentarz
andregru
Jak już budżetówka , milicja i wojsko dostaną podwyżki to ruszą na zakupy . Ja jako prywaciarz na JDG mam całkiem inny nastrój . Raczej ograniczam wydatki bo rosną moje koszty .
zoomek
Masz coć dla milicjantów itd do sprzedania? Bo jak piszesz - ruszą na zakupy.
kobiety_na_traktory
Czeka nas druga większa fala inflacji, to pewne jak w banku. Inwestycje w obecnie dostępne obligacje to pewna strata na lata.
andregru
Inwestuj w obligacje indeksowane inflacją .
kobiety_na_traktory odpowiada andregru
Inwestowałem , obligacje 4 letnie indeksowane inflacją kupione na początku 2020r a więc w wydawało by się idealnym czasie gdy nikt o inflacji nie mówił jeszcze. Z każdych 100 zł zainwestowanych w 2020 po potrąceniu podatku belki wyszło 1,94 + 2,95 + 7,97 + spodziewane około 14 zł w tym miesiącu . Razem zysk ok 27 % gdzie skumulowana Inwestowałem , obligacje 4 letnie indeksowane inflacją kupione na początku 2020r a więc w wydawało by się idealnym czasie gdy nikt o inflacji nie mówił jeszcze. Z każdych 100 zł zainwestowanych w 2020 po potrąceniu podatku belki wyszło 1,94 + 2,95 + 7,97 + spodziewane około 14 zł w tym miesiącu . Razem zysk ok 27 % gdzie skumulowana inflacja GUS 37% a realna inflacja z mojego koszyka to ok 60-80% ( bo na lokomotywy nie oszczędzałem raczej) . I co , warto było oszczędzać ???
zoomek odpowiada andregru
Tak - wiem - złoto po 2011 spadło i długo było nisko JEDNAK fakty są takie że jak masz fizyczne aktywa pod swoją jabłonką to masz. Reszta to roszczenia.
Rosji zablokowali PEWNE JAK W BANKU środki finansowe.
Macie jeszcze więcej głowic niż Rosja?
tytus22
Ta jak to kiedyś wszystko pięknie…nie to będzie jak u Greka Zorby jaka piękna katastrofa.
men24a
Żyje się nam coraz lepiej.
Wkrótce wybudujemy kilka elektrowni atomowych za 500 mld zł,
Kupiliśmy sprzęt wojskowy za 500 mld
CPK powstanie za 150 mld.
Co roku socjal 100 mld
Dług po PO 880 mld a teraz wg PiS spada i wynosi 1 bilion 800 mld.
I niech nikt nie mówi że nie doganiamy
Żyje się nam coraz lepiej.
Wkrótce wybudujemy kilka elektrowni atomowych za 500 mld zł,
Kupiliśmy sprzęt wojskowy za 500 mld
CPK powstanie za 150 mld.
Co roku socjal 100 mld
Dług po PO 880 mld a teraz wg PiS spada i wynosi 1 bilion 800 mld.
I niech nikt nie mówi że nie doganiamy Zachodu
kobiety_na_traktory
Mamy dość niski wskaźnik zadłużenia. Musimy szybko dogonić do "elity" ełuropejskiej aby mieć przynajmniej 100% zadłużenia do PKB. Można jeszcze kilka lat pociągnąć na długu
zgadujzgadula
Walka z inflacja podwyzkami budzetowki, zwiekszenie swiadczen socjalnych i wzrostem placy minimalnej . Tego.jeszcze nie grali ....wysokie stopy z nami jeszcze z 2 -3 lata niestety.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki