W przeddzień posiedzenia rady nadzorczej Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która może dokonać zmian w zarządzie firmy, kilka mniejszych związków zawodowych z JSW wystąpiło w obronie prezes Barbary Piontek. Jej odwołania chcą natomiast największe, reprezentatywne centrale działające w spółce.


Prezes Barbara Piontek kieruje zarządem JSW od początku marca tego roku; wcześniej była m.in. wiceprezesem Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i wykładowcą akademickim.
Odwołanie ze stanowisk prezes JSW Barbary Piontek oraz jednego z jej zastępców (ds. rozwoju) Tomasza Dudy to niektóre postulaty działających w spółce reprezentatywnych organizacji związkowych (Solidarność, Federacja ZZ ZZG oraz ZZ Kadra), które tydzień temu pikietowały m.in. jastrzębską siedzibę firmy oraz katowickie biuro poselskie premiera Mateusza Morawieckiego. Żądanie zmian w zarządzie znalazło się w skierowanej do szefa rządu petycji.
Przeczytaj także
W piątek przed południem Rada Nadzorcza JSW spotka się na posiedzeniu, którego tematem będą możliwe zmiany w zarządzie firmy; szczegółów nie podano. Informację PAP o posiedzeniu Rady w tej sprawie potwierdziła w środę jej przewodnicząca, prof. Halina Buk. Jeżeli dojdzie do zmian, spółka poinformuje o nich w raporcie bieżącym.
W zatrudniającej ok. 22 tys. pracowników JSW działa 65 związków zawodowych. W czwartek adresowany do premiera Mateusza Morawieckiego list w obronie prezes Piontek wysłali związkowcy z kilku mniejszych związków z niektórych kopalń - m.in. związku Jedność (niezależne organizacje pod tą nazwą działają w różnych kopalniach JSW), Solidarność 80, Sierpień 80, związek "Popis w pracy", Pracowniczy Związek Zawodowy JSW, ZZ Maszynistów Wyciągowych Kopalń (w jednym z zakładów), związek Kadra z kopalni Budryk oraz ZZG JSW w niektórych kopalniach.

"Pewna grupa osób poczuła się władna do tego, by decydować o tym, kto i na jakich warunkach ma być jej prezesem. Ta ciągła zmiana na stanowiskach zarządu zdecydowanie nie sprzyja rozwojowi spółki, a przede wszystkim fatalnie wpływa na jej stabilność, a tym samym zakłóca poczucie bezpieczeństwa nasze i naszych rodzin" - czytamy w liście.
"Pani prezes prof. Barbara Piontek jako jedyny prezes tej spółki zaprosiła wszystkich przedstawicieli do jednego stołu, rozpoczynając prawdziwy dialog społeczny. Tym samym zrobiła coś, co dla jej poprzedników było niewykonalne. Oczywiście tym ruchem zaszkodziła sobie u tych, którzy przypisali sobie prawo decydowania za nas wszystkich" - napisali związkowcy z mniejszych organizacji.
"Nie wyrażamy zgody na to, by ciągle +ktoś+ zakulisowo ingerował w skład zarządu tej spółki, uprawiał nepotyzm i walczył o swoje wpływy, a nie dobro spółki, jej pracowników i środowiska górniczego. Skoro Rada Nadzorcza powołała ją (prezes Piontek - PAP) na to stanowisko to znaczy, że uznała jej potencjał i doświadczenie, a trzy miesiące to zdecydowanie zbyt krótko, by ktokolwiek mógł w pełni zrealizować założone cele" - czytamy w liście, wysłanym również - obok szefa rządu - także do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, wicepremiera, szefa MAP Jacka Sasina i jego zastępcy Artura Sobonia.
W miniony czwartek kilkuset związkowców, głównie z górniczej Solidarności, pikietowało siedzibę Jastrzębskiej Spółki Węglowej, katowickie biuro poselskie szefa rządu oraz biuro europosłanki PiS Izabeli Kloc w Mikołowie. Zarzucali politykom m.in. obsadzanie zarządów spółek węglowych niekompetentnymi ludźmi. Związkowcy - zarówno z Solidarności, jak i dwóch innych działających w tej spółce reprezentatywnych związków - przedłożyli petycję skierowaną do premiera Morawieckiego. Zażądali w niej m.in. dymisji prezes Barbary Piontek i wiceprezesa Tomasza Dudy, a także zmian w radzie nadzorczej firmy.
"Żądamy spowodowania, aby do JSW trafiły osoby znające się na górnictwie, ale także przygotowane i kompetentne w zakresie zarządzania" - czytamy w petycji. Związkowcy zwracają w niej uwagę również na brak dialogu społecznego w JSW, czemu w niedawnych oświadczeniach kilkakrotnie zaprzeczał zarząd tej firmy. Podczas pikiety 1 lipca prezes JSW Barbara Piontek wyszła do protestujących i podtrzymała chęć prowadzenia rozmów, zapraszając na nie związkowców.
Podczas pikiet związkowcy akcentowali wpływ lokalnych polityków PiS na obsadę stanowisk w spółkach węglowych - w tym kontekście wymieniano głównie JSW. W przygotowanej na manifestację związkowej przyśpiewce padły nazwiska europosłanki Izabeli Kloc, przed której biurem również odbyła się pikieta, oraz pos. Ewy Malik i pos. Adama Gawędy, b. wiceministra energii. Nazwiska posłów pojawiły się także na transparentach.
Kontekstem manifestacji była m.in. sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, gdzie związkowcy prowadzą spór płacowy z zarządem, domagając się podwyżek większych od zapowiedzianego przez zarząd wzrostu wynagrodzeń od 1 lipca o 3,4 proc. Wcześniej związkowcy zz reprezentatywnych central wielokrotnie wyrażali dezaprobatę dla działań zarządu JSW, na którego czele od marca stoi Barbara Piontek.
Dwa dni przed związkowymi pikietami JSW opublikowała stanowisko, w którym zapewniono, że spółka "realizuje dialog społeczny i z wielką przykrością oraz rozczarowaniem przyjmuje postawę trzech reprezentatywnych organizacji związkowych, które zapowiadając protesty dążą do eskalacji niepokojów społecznych wśród naszych pracowników".
"Bezpieczeństwo i gwarancja pracy oraz płacy dla naszej Załogi to priorytet całego Zarządu JSW. Dlatego będą podwyżki dla wszystkich pracowników o 3,4 proc. już od lipca 2021 r. To maksymalne podwyżki na jakie dziś JSW stać. Przedłużyliśmy Załodze także zapewnienie pracy o 10 lat. Jesteśmy też w toku rozmów ze stroną społeczną JSW. Nie można mówić, że dialogu nie prowadzimy" – powiedziała cytowana w ubiegłotygodniowym komunikacie prezes Piontek.(PAP)
autor: Marek Błoński
mab/ je/






























































