REKLAMA

Dekada JSW na giełdzie. Tak rząd "ubrał" akcjonariat obywatelski

Adam Torchała2021-07-06 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2021-07-06 06:00
Dekada JSW na giełdzie. Tak rząd "ubrał" akcjonariat obywatelski
Dekada JSW na giełdzie. Tak rząd "ubrał" akcjonariat obywatelski
fot. Marek Wiśniewski / / Puls Biznesu

Dokładnie 10 lat temu miał miejsce debiut na GPW Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Wejście JSW miało być symbolem postępującej prywatyzacji oraz budowy świadomego akcjonariatu obywatelskiego i symbolem rzeczywiście się stało, choć niestety negatywnym. Niedługo później spółka walczyła o przeżycie, do czego walnie przyczynili się politycy. Także ostatni rok dał się we znaki akcjonariuszom JSW, a pokus do wykorzystania spółki do politycznych celów wciąż nie brakuje.

- Akcjonariat obywatelski to świadome inwestowanie przez inwestorów indywidualnych swoich pieniędzy, dlatego szczególnie ważna jest edukacja obywateli dotycząca procesów giełdowych - mówił w kwietniu 2011 roku na łamach wnp.pl Aleksander Grad, minister skarbu państwa. 

Akcjonariat obywatelski miał być długofalowym programem zainicjowanym przez Ministerstwo Skarbu Państwa. Kampania dorobiła się później nawet swojej maskotki, dziwacznej hybrydy byka i niedźwiedzia o imieniu Giełdosz, która trafiła do spotów reklamowych. Podwaliny akcji stanowił jednak program częściowej prywatyzacji, który znów ruszył z kopyta po kryzysie 2008 roku. Przełom poprzednich dekad znacząco różnił się pod względem debiutów na GPW od obecnej sytuacji. Łączna ich liczba na głównym rynku przy Książęcej zanotowanych w okresie od początku 2018 roku do dziś jest mniejsza niż roczna liczba debiutów w roku 2010 czy 2011. Istotną rolę w napływie "świeżych twarzy" na GPW odgrywały wówczas spółki Skarbu Państwa. W 2009 roku na parkiecie pojawiły się akcje PGE i Bogdanki, w 2010 PZU, Tauronu i GPW, w 2011 emocje rozpalała zaś JSW.

Dobre złego początki

Rząd właśnie na tej fali postanowił budować program świadomego inwestowania przez obywateli i JSW grało w nim bardzo istotną rolę. Po udanych debiutach z 2010 roku chciano, by w kolejnych ofertach, w tym przede wszystkim JSW, obywatele wzięli jeszcze większy udział. Zapisy na akcje JSW złożyło łącznie ponad 168 tys. inwestorów indywidualnych.

Debiut JSW na GPW (fot. MAREK WISNIEWSKI / FORUM)

Sam debiut JSW okazał się sukcesem. Wartość oferty sięgnęła 5,4 mld zł, akcje tuż po rozpoczęciu handlu drożały o 3 proc. do 140 zł za sztukę. - Środowy debiut Jastrzębskiej Spółki Węglowej pokazuje, jak silną mamy gospodarkę oraz jak GPW liczy się w świecie. Jest niekwestionowanym liderem w Europie Środkowo-Wschodniej. Debiut jest również dowodem na to, jak dobra jest oferta spółki - mówił wówczas szef resortu skarbu na GPW. Dodawał, że wzrosty na debiucie świadczą o tym, jak ogromny potencjał i siłę wzrostu ma JSW. - Debiut udowodnił, że spółka może przynosić zyski i być dobrze zarządzana - wskazywał.

Główną siłą JSW miał być węgiel koksowy, którego spółka była największym producentem w Europie. Miała ona w swym portfelu także węgiel energetyczny, jednak skupić miała się na tym pierwszym. Zresztą sama energetyka (w tym i powiązane z nim górnictwo) miała przejść metamorfozę, na co wskazywała przyjęta chwilę wcześniej "Polityka energetyczna dla Polski do roku 2030", zgodnie z którą rząd miał odważniej wziąć się za kwestie górnicze i m.in. do 2018 roku postawić elektrownię jądrową. Plan był ambitny, miał jednak jedną wadę - pozostał jedynie na papierze. Porażkę programu szeroko opisywałem w artykule "Stracona dekada polskiej energetyki". Co ciekawe, wspomniany minister Grad po opuszczeniu Ministerstwa Skarbu Państwa zarabiał właśnie w (nie)budujących "jądrówkę" spółkach PGE.

"Ubrani" na górce

Nawet jednak jeżeli ktoś miał wątpliwości dotyczące przyszłości górnictwa, minister Grad przekonywał na debiucie, że "jest to branża perspektywiczna i dobrze rozumiana przez inwestorów finansowych". Niestety dość szybko okazało się, że sprzedaż akcji w trakcie oferty nastąpiła na "węglowej" górce. Ceny surowca szybko zaczęły spadać, a w ślad za nimi notowania JSW. Spółka, która w prospekcie chwaliła się blisko 1,5 mld zł zysku za 2010 rok, coraz niebezpieczniej zbliżała się do punktu braku rentowności. W 2014 roku po raz pierwszy w giełdowej historii spółka pokazała roczną stratę.

Sprzedaż JSW to więc najlepszy przykład stojący w kontrze do teorii "wyprzedawania majątku narodowego za bezcen". Tutaj trzeba oddać ministerstwu, że idealnie trafiło z czasem oferty i "ubrało" (określenie ze slangu giełdowego na sprzedaż papierów szerokiej publiczności po bardzo wysokiej cenie) inwestorów na górce. Problem jednak w tym, że całość opakowana była w szaty akcjonariatu obywatelskiego i budowania świadomego inwestowania. Tymczasem w niecałe cztery lata po debiucie wartość JSW była przeszło 90 proc. niższa niż w momencie przeprowadzania oferty. W 2015 cena akcji spadła nawet poniżej 10 zł. Osoby, które kupiły te same papiery w ofercie za 136 zł, nie kryły rozżalenia i trudno się im dziwić.

kliknij, by przejść do notowań (Bankier.pl)

Tym bardziej że politycy dołożyli do tego swoją cegiełkę. Problemem nie były tylko spadające ceny węgla, ale i masa błędów w zarządzaniu. Cały program restrukturyzacji okazał się gigantyczną klapą, co wypunktowała m.in. Najwyższa Izba Kontroli w 2017 roku. Założenia spółek nie pokrywały się z założeniami rządu (choć przecież rząd spółki te nadzorował). Lat dobrej koniunktury (2007-11) nie wykorzystano do przeprowadzenia reform i inwestycji, co sprawiło, że gdy ceny węgla zaczęły spadać, stare problemy uderzyły ze zdwojoną siłą. Wynagrodzenia nie były powiązane z efektywnością (a ta spadała).

Gdy trzeba ratować ratującego...

W JSW na tapet trafiły wynagrodzenia zarządu, wydatki na nieruchomości i cięcia wydobycia. Górnicy na przełomie 2014 i 2015 roku wyszli na ulice, domagając się odwołania prezesa Zagórowskiego. Węgiel koksujący wcale nie okazał się polisą na trudniejsze czasy, tym bardziej że rząd postanowił, że JSW pomoże innym spółkom węglowym. 

Prezes Zagórowski wprowadzał JSW na giełdę, gdy jednak spółka znalazła się na skraju upadłości, stał się dla górników i inwestorów wrogiem nr 1 (fot. MAREK WISNIEWSKI / FORUM)

W połowie 2014 roku, gdy węglowa bessa na dobre była już rozpędzona, JSW zakupiła od Kompanii Węglowej (działalność KW kontynuuje obecnie PGG) Knurów-Szczygłowice za 1,5 mld zł. Podmiot nastawiony na wydobycie przede wszystkim węgla energetycznego. Mająca już swoje problemy spółka, by zrealizować transakcję, wyemitowała obligacje. Knurów kupiono więc na kredyt. Później spółka miała problem ze spłatą wspomnianych obligacji i musiała gasić pożar, prosząc obligatariuszy, by zgodzili się na otrzymanie swoich pieniędzy później. Historia zakończyła się gigantycznym odpisem wartości inwestycji  w 2018 roku.

Całość odbyła się bez poszanowania elementarnych zasad biznesowych i praw akcjonariuszy mniejszościowych, którym przecież w 2011 obiecywano "złote góry". JSW szybko ze spółki ratującej przeistoczyła się w spółkę, którą trzeba ratować. Upadłość firmy, ledwie niewiele ponad trzy lata po giełdowym debiucie, była scenariuszem bardzo prawdopodobnym.

Jastrzebie Zdroj 05.02.2015. Dziewiata doba strajku gornikow i zwiazkowcow Jastrzebskiej Spolki Weglowej. (fot. Grzegorz Klatka / FORUM)

- Ceny spadały, firma generowała straty i musiała się zmierzyć z koniecznością pełnego wykupu zadłużenia przez opcję PUT, którą jeden z banków postawił spółce. W takiej sytuacji, mając zabezpieczony cały majątek poprzez zastawy, hipoteki itd. de facto instytucje finansowe miały JSW w ręku. Dodatkowo firma nie miała ad hoc planu wyjścia z tych problemów, a redukcja kosztów wymagałaby karkołomnych działań. Ryzyko upadłości było więc wtedy moim zdaniem bardzo realne - mówił w 2017 roku w rozmowie z bankier.pl Robert Ostrowski, ówczesny wiceprezes JSW ds. ekonomicznych.

Padłeś? Powstań

Ostatecznie JSW przetrwała. Proces ratowania firmy szedł jednak w parze z wyprzedażą części aktywów do innych spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa. Dodatkowo nie da się ukryć, że JSW miała sporo szczęścia, odbijać zaczęły bowiem ceny węgla koksującego, co nie tylko uratowało rentowność, ale i sprawiło, że w 2017 roku spółka znów mogła się pochwalić spektakularnym zyskiem (2,5 mld zł). Akcje do starych poziomów jednak nie powróciły, rekordowa wycena z okresu pokryzysowaego to 109,75 zł za jeden papier w 2018 roku.

Wyniki JSW (Bankier.pl)

Akcjonariusze mieli jednak powody do nowej fali optymizmu. W JSW pojawił się nawet "problem" nadpłynności, co zresztą dość szeroko opisywałem w swoim reportażu z Jastrzębia, który powstał pod koniec wspomnianego roku 2017. Wydawało się, że zarząd wyciągnął wnioski ze starych problemów i chciał część pieniędzy lokować w funduszu stabilizacyjnym "na czarną godzinę". - To ma być nasz bufor bezpieczeństwa, podchodzimy do tego po gospodarsku. Celem jest wykorzystanie środków odłożonych w funduszu w okresie dekoniunktury - tłumaczył w czerwcu 2017 roku ówczesny prezes JSW, Daniel Ozon. Do końca września 2019 roku w funduszu odłożono przeszło 1,86 mld zł.

Pomoc znów potrzebna

Problem jednak, że czarna godzina nadeszła dość szybko i wcale nie chodzi tylko o koronawirusa. Po "zaskórniaki" sięgnięto już w styczniu 2020 roku. Spółka tłumaczyła, że ruch ten miał związek z niekorzystnymi cenami węgla i sporymi inwestycjami, ale także - co najbardziej wystraszyło inwestorów - zwiększonymi wydatkami na początku roku m.in. ze względu na dodatkowe świadczenia górnicze. Powróciły więc stare demony, tym bardziej że kolejne miesiące przyniosły m.in. zamknięcie części kopalń w związku z koronawirusem. Tło dla zamknięć stanowiła z kolei ogromna nadpodaż węgla i rosnące problemy PGG, czyli starej KW. A więc spółki, na ołtarzu "ratowania" której złożono w 2014 roku JSW.

Później JSW znów sięgała po "zaskórniaki", zgłosiła się także po pomoc rządową i otrzymała m.in. 1 mld zł pożyczki w ramach tarczy PFR. Cały 2020 rok zakończył się stratą na poziomie 1,5 mld zł, a kurs akcji znów widziany był poniżej 10 zł. Spółka stratę zanotowała także w I kwartale (187 mln zł), choć warto zauważyć, że jej notowania zdążyły wyraźnie od minimów odbić. Czarne koronawirusowe scenariusze się nie zrealizowały, a dodatkowo 2021 rok przyniósł surowcową hossę.

Oprzeć się pokusie

Dziś za jedną akcję JSW płaci się niecałe 37 zł. Blisko 100 zł mniej niż na debiucie, ale i prawie czterokrotnie więcej niż w najgorszych momentach w giełdowej historii spółki. Pewne powody do optymizmu dają jasne deklaracje zarządu dotyczące skupienia się na węglu koksującym i rozwoju właśnie w tym kierunku. I choć spory z załogą to nadal żywy problem, to jednak solidny fundament dała i sama Unia Europejska. Jej nastawienie do węgla jest wprawdzie jednoznacznie negatywne, jednak dostrzega ona potencjał i znaczenie właśnie węgla koksującego. Mimo szeregu antywęglowych działań węgiel koksujący został doceniony i znalazł się na liście unijnych surowców strategicznych

Niestety negatywne nastawienie do węgla deklaruje coraz więcej instytucji finansowych, co może być istotnym wyzwaniem dla JSW. Tym bardziej że spółka wciąż jest obecna na rynku węgla energetycznego. Dodatkowo trudno powiedzieć, by zza politycznych chmur w końcu wyskoczyło słońce. Sektor węglowy nadal znajduje się w ogromnych tarapatach i nawet jeżeli JSW będzie sobie radziła lepiej w związku z nastawieniem na węgiel koksujący, pokusa, by wykorzystać spółkę do procesu reformowania (a w zasadzie wygaszania) górnictwa, może być spora.

Bzie, nowa kopalnia budowana przez JSW (fot. Adam Torchała / Bankier.pl)

Takie głosy zresztą już się pojawiają. Przykładowo przewodniczący "Sierpnia 80" widzi pole do przejęć przez JSW kopalń należących do PGG i jasno wskazuje, by wsparte było to polityczną decyzją. Tymczasem doświadczenia akcjonariuszy JSW z takich operacji nie są za dobre. Zresztą pewien sygnał dał i sam rząd, choć póki co nie skierowany wprost do JSW. Wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń wskazał przykładowo ostatnio na antenie Radia ZET, że Skarb Państwa powinien być stuprocentowym właścicielem spółek węglowych, do których będzie przekazywana pomoc publiczna.

To właśnie oparcie się przez polityków pokusie zaangażowania JSW w proces ratowania innych podmiotów węglowych i skuteczność oraz konsekwencja JSW w realizacji strategii i budowania pozytywnego PR-u wokół węgla koksującego będzie miała kluczowe znaczenie dla przyszłości spółki. Spółka ma potencjał, jednak historia nauczyła inwestorów, jak delikatna jest to kwestia. Póki co pierwsza dekada obecności na GPW jastrzębskiej spółki to przede wszystkim pasmo rozczarowań i zaprzeczenie idei akcjonariatu obywatelskiego, która tak chętnie wspominana była przy okazji debiutu w 2011 roku. 

I choć na przestrzeni lat zmieniły się partie u sterów rządu, to jednak także Zjednoczona Prawica udowadniała wielokrotnie, że interes polityczny bywa ważniejszy od interesu spółek i ich akcjonariuszy. Drobni inwestorzy z punktu widzenia kontrolowanych przez rząd spółek to wciąż giełdowy plankton, a nie realny partner w prowadzeniu biznesu notowanego na GPW. A przecież nie takie deklaracje stały za ideą akcjonariatu obywatelskiego.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Zyskaj 360 zł i oszczędzaj na 6% w Banku Millennium

Zyskaj 360 zł i oszczędzaj na 6% w Banku Millennium

Komentarze (14)

dodaj komentarz
typowyznawca
Rząd Tuska żeby nie było!
prs
Ozon wiec z zaskurniakami mial racje..

Dramat nieudacznictwa zarzadzajacych i upolitycznienia, faktycznie.

To nasz, polski wegiel, biznes, i powinno nam wszystkim zalezec na tym by bylo z naszymi zakladami jak najlepiej choc swiatowe ceny wegla maja wplyw na dochody firmy..

Wegiel koksujacy jest weglem bez ktorego
Ozon wiec z zaskurniakami mial racje..

Dramat nieudacznictwa zarzadzajacych i upolitycznienia, faktycznie.

To nasz, polski wegiel, biznes, i powinno nam wszystkim zalezec na tym by bylo z naszymi zakladami jak najlepiej choc swiatowe ceny wegla maja wplyw na dochody firmy..

Wegiel koksujacy jest weglem bez ktorego nie ma produkcji stali, dlatego jest krytycznym surowcem.

Nie rozumiem kupna jakielkolwiek firmy (innej kopalni), jezeli np jest upadajaca lub nie przynosi dochodow, czy tez plany firmy (fatalne zarzadzanie, przygotowanie) ktore nie przyniosly rzadanego efektu (zysku), czy, to juz zupelne szalenstwo - z klucza politycznego..

Wiec inwestorzy niezadowoleni..
prawnuk
Warto dodać, że wyrzucając w błoto te 1,5 mld na zakup jednej z kopalń KW/PGG złamano prawo. Bo 30% kwoty powinno trafić do państwa jako wpływ z prywatyzacji i pośrednio do sfinansowania OFE
my_kroolik
Ale co to znaczy, że "także" Zjednoczona Prawica stawia interes polityczny ponad interes akcjonariuszy? Także?! Już zapomnieliście jak koncertowo wydymali mniejszościowych akcjonariuszy bodaj w 2016 roku, przenosząc w spółkach SP kapitał zapasowy na podstawowy? Jedyny cel - pobrać 19% CIT do budżetu, zamiast wypłacić uczciwie Ale co to znaczy, że "także" Zjednoczona Prawica stawia interes polityczny ponad interes akcjonariuszy? Także?! Już zapomnieliście jak koncertowo wydymali mniejszościowych akcjonariuszy bodaj w 2016 roku, przenosząc w spółkach SP kapitał zapasowy na podstawowy? Jedyny cel - pobrać 19% CIT do budżetu, zamiast wypłacić uczciwie dywidendę. Nie pamiętacie, po jakiej wycenie Orlen przejął Energę? 30 groszy za złotówkę kapitału? Ktoś odpowiedział może za permanentne fałszowanie sprawozdań finansowych w tej Enerdze poprzez brak odpisów, skoro wartość księgowa aktywów przekraczała 3x rynkową? A co z Ostrołęką, w której państwo z czysto politycznych przyczyn utopiło 1,5 miliarda zł z pieniędzy, m.in. prywatnych akcjonariuszy spółek, ubranych w tę hucpę? Można by tak wymieniać bez końca! Problem w tym, że PIS, to autokraci, dowodzeni przez starca bez konta w banku, cienia zainteresowania gospodarką i wybitnie centralistycznym myśleniu o państwie. W takim otoczeniu, żaden akcjonariat obywatelski się nie utrzyma
demeryt_69
Fajne historia, ale i tak nic nie pobije historii budowy korwety "Kadłubek" - taki klimat :)
demeryt_69
Kiedy wujek Rżydzyk zorganizuje zbiórkę - $zalom :)
demeryt_69
Czy Grad to ten geodeta, który przytulał 110 tys. w EJ1 ??

Strach się bać :)
jarunia
wzorem frankowiczów, niech skarb państwa odkupi akcje JSW po 140
demeryt_69
Albo przewalutuje na franki :)
slimaxxx
A co dokładnie rząd zrobił dla frankowiczów?
Duda coś naobiecywał i tradycyjnie nic z tego nie zrealizował...

Powiązane: Spółki Skarbu Państwa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki