W niespełna 30 lat liczba ludności tego europejskiego kraju zmalała o ponad 25 proc. To tak, jakby z Polski wyparowało 10 mln ludzi.


Choć Polska boryka się z poważnymi problemami demograficznymi, to ani w ostatnich latach, ani w najbliższej przyszłości w żaden sposób nie może się równać z państwami bałtyckimi. Najgorsza jest sytuacja Łotwy. Jeszcze w 1992 r. kraj ten zamieszkiwało 2,62 mln ludzi. Obecnie jest to już 1,93 mln, czyli o ponad 26 proc. mniej.
Łotwa stopniowo wyludnia się od 1991 r., czyli roku odzyskania niepodległości od ZSRR. Od tamtego momentu tempo spadku liczby mieszkańców utrzymuje się na relatywnie stałym, wysokim poziomie - wynoszącym ok. 1 proc. rocznie. Przyczyn należy szukać w negatywnym przyroście naturalnym i masowej emigracji.
Przeczytaj także
Na początku lat 90. mieszkanka Łotwy rodziła średnio dwójkę dzieci. W kolejnych latach liczba ta drastycznie spadła i w 1998 r. było to już zaledwie 1,09 dziecka. Od tamtej pory, poza krótkim okresem kryzysu gospodarczego, kobiety stopniowo rodzą coraz więcej.
Przyrost naturalny od lat pozostaje jednak ujemny. Największa przewaga liczby zgonów nad liczbą urodzeń utrzymywała się w latach 90., potem stopniowo spadała do 2008 r., odbiła w latach 2009-10 i znów zaczęła się zmniejszać.

Ujemne pozostaje również saldo migracji. Najgłębsze spadki zanotowano w roku odzyskania niepodległości i tuż po nim, a następnie w latach 2008-10, gdy w kraj potężnie uderzył globalny kryzys finansowy. W 2008 r. PKB spadł o 3,6 proc., rok później aż o 14,3 proc., a w kolejnym roku o 3,8 proc. W 2011 r. wyszedł na plus i utrzymuje się po zielonej stronie do tej pory. Możliwość wyjazdu do pracy na Zachód była w trudnych momentach wybawieniem dla tracących pracę Łotyszy.
Prognozy ONZ na kolejne lata również nie są najlepsze. W okresie 2015-2050 Łotwa ma znów stracić ok. 1/4 mieszkańców. W dłuższej perspektywie, w której prognozowanie jest jeszcze trudniejsze, czyli w latach 2015-2100 ubytek ma wynieść 42 proc. - wynika ze średniego scenariusza zarysowanego przez ekspertów ONZ.
Wśród krajów Unii Europejskiej spadkowe tempo ma być wyższe tylko w dwóch przypadkach: Bułgarii i Polski. Według średniego scenariusza liczba ludności Polski ma spaść do 21,24 mln w 2100 r. Według scenariusza skrajnie negatywnego - do 11,57 mln.
Maciej Kalwasiński































































