REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Najniższa cena nie zadecyduje o zamówieniu publicznym

2016-07-16 12:52
publikacja
2016-07-16 12:52
Dodaj Bankier.pl w Google

Preferowanie firm zatrudniających w oparciu o umowę o pracę to główny cel znowelizowanej ustawy dotyczącej prawa zamówień publicznych. Ustawa podpisana została w tym tygodniu przez prezydenta Andrzeja Dudę. Nowela wprowadza tak zwane klauzule społeczne i była pierwszym problemem, którym zajęła się Rada Dialogu Społecznego.

fot. / / FORUM

Jak podkreślał przewodniczący Rady Piotr Duda w nowelizacji chodzi o to, by środki publiczne na przykład na budowę dróg czy utrzymanie czystości wydawane były w taki sposób, by oprócz realizacji zamówienia osiągane były również inne cele społeczne.

Dotychczas udzielający zamówień publicznych, w obawie przez zarzutem marnotrawienia środków, kierowali się najczęściej kryterium najniższej ceny. W takich przetargach wygrywały firmy ograniczające koszty poprzez zatrudnianie na tak zwane umowy śmieciowe, płacące minimalne stawki. Teraz ma się to zmienić. Nowe przepisy pozwalają preferować firmy zatrudniające w oparciu o umowę o pracę. Zamawiający będzie mógł też zastrzec, iż o udzielenie zamówienia mogą ubiegać się wyłącznie zakłady na przykład pracy chronionej czy wykonawcy, których działalność obejmuje społeczną i zawodową integrację osób bezrobotnych czy niepełnosprawnych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Elżbieta Łukowska/dj

Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~satyryk
Jedynym kryterium otrzymania zamówienia pozostała lapowka,i jej wysokosc.
~Pozdrawiam
Czytajcie ze zrozumieniem!!! Pisza wyraznie NIC sie nie zmieni,a dokladniej wiele musi sie zmienic, by wszystko zostalo po staremu!
~Można_jakoś_jednak
U Niemców odpadają w przetargu z automatu firmy, które dały najniższą cenę. To tez jest metoda, żeby nie wykonywano prac wymagających kwalifikacji i doświadczenia ludźmi za 1200 zł / mieś lub 5 zł na godzinę.
~s6
Wygrywały firmy oferujące najniższą cenę, po czym pod koniec umowy podpisywały aneks, w którym przedłużały roboty np. o 6 miesięcy i domagały się dopłaty np. 200 mln zł. Czyli najniższa cena jaką firma wygrywała przetarg nie miała znaczenia, bo i tak podpisywano dopłatę na koniec umowy, w aneksie. Tak zrobiono np. na A4 za Rzeszowem.Wygrywały firmy oferujące najniższą cenę, po czym pod koniec umowy podpisywały aneks, w którym przedłużały roboty np. o 6 miesięcy i domagały się dopłaty np. 200 mln zł. Czyli najniższa cena jaką firma wygrywała przetarg nie miała znaczenia, bo i tak podpisywano dopłatę na koniec umowy, w aneksie. Tak zrobiono np. na A4 za Rzeszowem. Firma która wygrała najniższą ceną, zażądała po 2 latach robót dopłaty 215 mln zł i przedłużenia czasu robót, i oba dostała. Czyli wybieranie najtańszego nie ma sensu, bo on i tak zażąda dopłaty w aneksie, oraz nie wywiąże się na czas z umowy.
Ogólnie im tańszy wykonawca tym większa szansa, że nie skończy na czas. Dlatego odcinek A4 za Rzeszowem budowano 6 lat - bo wybierano najtańszych.
~mwa
Ale akurat takie numery dało się łatwo wykryć i nagłośnić, a nawet zainteresować prokuraturę.
A te wałku które będą teraz będą zupełnie niewykrywalne i legalne.
~skamandtyta odpowiada ~mwa
Jakie wałki? Pożyjemy, zobaczymy. Na czas wykonywania zamówienia pracodawca będzie musiał zatrudnić pracowników na umowę o pracę. Zapewne wzrośnie cena realizacji zamówienia. Początki pewnie będą trudne i ustawa będzie wymagała wielu nowelizacji.
~henio
Bardzo fajnie jak do gospodarki miesza się cele inne jak społeczne, patriotyczne, religijne. Nie ważna cena, koszty, jakość. Ważne są dodatki polityczne a Edki w sandałach zachwyceni.
~Bekaaaa
Najwyższą jakość i kwalifikacje gwarantują ludzie pracujący za 1200 zł, że też cały świat jeszcze na to nie wpadł :)
~asdfg
jupi - czyli teraz przyjaciele krolika wygraja bez wzgledu na cene :)

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki