REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Najdroższy kredyt na 12 proc.? To fikcja

    Michał Kisiel2014-10-09 09:50analityk Bankier.pl
    publikacja
    2014-10-09 09:50

    Obniżka stopy lombardowej spowodowała, że limit oprocentowania narzucany przez ustawę antylichwiarską obniżył się do rekordowo niskiego poziomu. Nie oznacza to jednak, że od dziś za pożyczany pieniądz zapłacimy najwyżej 12 proc. rocznie. Banki mają różne sposoby, żeby dopasować koszt kredytu do sytuacji kredytobiorcy.

    Najdroższy kredyt na 12 proc.? To fikcja
    Najdroższy kredyt na 12 proc.? To fikcja
    fot. iStockphoto/Thinkstock / / Thinkstock

    Oprocentowanie to tylko jeden ze składników kosztu kredytu – tę prawdę warto sobie przypomnieć zwłaszcza teraz. Rada Polityki Pieniężnej obniżając stopę kredytu lombardowego do 3 proc., sprawiła kredytobiorcom i bankom niespodziankę. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem maksymalna wysokość odsetek nie będzie mogła przekroczyć 12 proc. rocznie. Przy tak ustalonym limicie pożyczanie bardziej ryzykownym klientom może okazać się nieopłacalne – straty ze zobowiązań niespłacanych w terminie mogą zjeść potencjalny zysk.


    Źródło: ThinkstockOprocentowanie to tylko jeden ze składników kosztu kredytu

    Banki jak firmy pożyczkowe

    Górny pułap oprocentowania dotyczy zarówno banków, jak i pożyczek udzielanych przez inne podmioty. Firmy pożyczkowe od dawna obchodzą te ograniczenia, pobierając dodatkowe opłaty i prowizje oraz sprzedając ubezpieczenia. W efekcie mogą swobodnie manipulować kosztem pożyczanego pieniądza. Stało się to jeszcze prostsze po likwidacji w 2011 r. jednego z zapisów w ustawie o kredycie konsumenckim, który ograniczał wysokość dodatkowych opłat do 5 proc. pożyczanej kwoty.

    Podobną drogę wybrały banki, chociaż na nieco mniejszą skalę – do tej pory oprocentowanie stanowiło zazwyczaj najważniejszy składnik kosztu kredytu. Można spodziewać się, że kredytodawcy będą teraz pełnymi garściami czerpać z doświadczeń sektora pożyczkowego. Mają bowiem wybór – albo odprawiać bardziej ryzykownych klientów z kwitkiem albo ominąć antylichwiarskie ograniczenia.

    Opłaty wrócą ze zdwojoną siłą

    Spójrzmy na prosty przykład ilustrujący relację pomiędzy dodatkowymi opłatami a łącznym kosztem kredytu. Pożyczając 10 tys. zł na rok na 12 proc., spłacimy w miesięcznych równych ratach łącznie 10.661 zł. Rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO) wyniesie 12,68 proc.

    Jeśli dodamy do cennika 5-procentową kredytowaną prowizję, to łączny koszt wzrośnie do 1194 zł, a RRSO sięgnie 23,6 proc. Można to porównać z sytuacją, w której „czysty kredyt”, bez żadnych dodatkowych opłat, obciążony byłby oprocentowaniem przekraczającym 20 proc.

    Gdzie mogą kryć się dodatki?

    Manipulować kosztem kredytu można nie tylko w przypadku zobowiązań spłacanych w ratach (jak np. kredyt gotówkowy). Karta kredytowa może nieść ze sobą opłatę za wydanie, roczną opłatę za użytkowanie lub pobieraną co miesiąc opłatę za wykorzystanie plastiku (już dziś stosowaną przez niektóre banki, np. Citi Handlowy). Kredyt ratalny w karcie kredytowej wiąże się zazwyczaj z koniecznością zapłaty jednorazowej prowizji. Limit kredytowy w ROR może zostać obciążony opłatą za przyznanie linii i jej odnowienie. Jest tutaj spore pole do popisu dla bankowców – np. mBank pobierał od przedsiębiorców opłatę za niewykorzystaną część linii kredytowej.

    Obniżenie limitu oprocentowania nie musi automatycznie oznaczać początku ery taniego kredytu konsumpcyjnego. Najlepsi klienci, o stabilnej sytuacji finansowej i doskonałej historii spłat zobowiązań na pewno będą mogli liczyć na stosunkowo tani bankowy pieniądz. Pozostali powinni bacznie analizować warunki proponowanych im umów – zapewne łatwiej będzie się w nich teraz natknąć na nieprzyjemne niespodzianki.

    Michał Kisiel


    Źródło:
    Przeczytaj w Pulsie Biznesu
    Ochrona zdrowia doszła do ściany. Skąd wziął się kryzys? Oto odpowiedzi na najważniejsze pytania
    Michał Kisiel
    Michał Kisiel
    analityk Bankier.pl

    Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (28)

    dodaj komentarz
    ~Sawyer
    I właśnie dlatego ja nie mam zaufania do kredytów. To jest jak loteria! Już od dawna korzystam z usług jednej firmy leasingowej Leasing Plus. Koszty są stabilne, co miesiąc wiem ile zapłacę a przy okazji procedury sa bardzo szybkie. Polecam zamiast kredytu.
    ~hhok
    Powiedzmy sobie szczerze .... Banki to lichwa pod państwowym szyldem iiii jest na nich BAT !Gdyby większość klientów powiedziałaby dziękuję za usługi bankowe i likwidowałaby k-ta, to BANKI szybko zmienią swoją taktykę do pomnażania swoich zysków .... No, ale w tym temacie musi być jedność w narodzie (sic!) .... :)
    ~Pan_Jan
    Co do opłaty za kartę to CITI ma jedną opłatę. Za prowadzenie rachunku i w zależności od typu to albo 8, albo 18zł miesięcznie, ale wtedy gdy nie jest dokonywany obrót. Wszystko to jest widoczne w umowie, a dodatkowo, zawsze można porozmawiać o warunkach. Sam korzystam z ich dwóch kart i nie płacę za utrzymanie, a wystarczy, że raz Co do opłaty za kartę to CITI ma jedną opłatę. Za prowadzenie rachunku i w zależności od typu to albo 8, albo 18zł miesięcznie, ale wtedy gdy nie jest dokonywany obrót. Wszystko to jest widoczne w umowie, a dodatkowo, zawsze można porozmawiać o warunkach. Sam korzystam z ich dwóch kart i nie płacę za utrzymanie, a wystarczy, że raz do roku zadzwonię w odpowiednie miejsce.
    ~plazowicz
    Nie ma obowiązku z nich korzystać, więc choćby z tego powodu wcale nie są "najwięksi". Poza tym o piekarni drogo sprzedającej chleb, albo robiącej go z jakiś odpadów nikt nie mówi złodziej, a bank i piekarnię różni jedynie to co obrabiają. Jeden mąkę, drugi pieniądze. Ale głupi polaczek nie wyłapuje takich subtelności i Nie ma obowiązku z nich korzystać, więc choćby z tego powodu wcale nie są "najwięksi". Poza tym o piekarni drogo sprzedającej chleb, albo robiącej go z jakiś odpadów nikt nie mówi złodziej, a bank i piekarnię różni jedynie to co obrabiają. Jeden mąkę, drugi pieniądze. Ale głupi polaczek nie wyłapuje takich subtelności i reaguje jak pies Pawłowa.
    ~lol3 odpowiada ~plazowicz
    mylisz się, bo firmy mają obowiązek korzystać z usług banków.
    ~re_lol3 odpowiada ~lol3
    ... ale ty nie musisz więc nie szczekaj, ... a firmy to też złodzieje bo tak jak banki pobierają różne opłaty, marże, prowizje etc cenach swoich produktów, które powinny rozdawać za darmo... Zgadzam się z plazowiczem - że wiekszość reakcji dot. banków sądząc po wpisach to szczekanie psów Pawłowa... :-(
    ~Waldi
    Dokładnie tak będzie - obowiązkowe prowizje ,ubezpieczenia ,nie wiele się zmieni . Tylko coś dla 'OKA' , żeby 'taniej ' wyglądało.
    ~12345
    W MBANKU OFICJALNE OPROCENTOWANIE KARTY 16%
    ~ja
    od dziś już 12% ........... sama widziałam na wyciągu :)

    Powiązane: Mieszkanie na kredyt

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki