Przez lata specjalizowaliśmy się w produkcji mięsa ślimaków. Teraz, po remoncie hali i uruchomieniu własnej chłodni, będziemy mogli wytwarzać również wyroby gotowe. Na początek będą to muszelki z farszem z mięsa ślimaków – mówi Andrzej Jaromin, prezes PPH „Atlas". Teraz konserwuje się urządzenia, trwają przygotowania do uruchomienia chłodni. Ziębicka przetwórnia ślimaków jest jedną z kilku działających w Polsce i jedyną na Dolnym Śląsku. Istnieje od kilkunastu lat i od początku eksportuje wszystko na rynek francuski. Prezes Jaromin nie chce ujawnić, na ile produkcja jest opłacalna. Wiadomo jedynie, że za jeden kilogram ślimaków płaci się w skupie około złotówki. – Odpowiedzią niech będzie fakt, że przetrwaliśmy tyle lat i możemy się rozwijać – mówi Jaromin. Polska od dawna jest sprawdzonym eksporterem ślimaków. Roczne zbiera się od 1200 do 1300 kilogramów żywych winniczków żyjących w naturalnym środowisku. – W sytuacji, gdy w kraju mamy nadmiar ślimaków, ich hodowla to kiepski interes – uważa Andrzej Jaromin. – Natomiast zbierając je zgodnie z zasadami ochrony przyrody, nie czyni się spustoszenia w naturze. Ślimaki konsumpcyjne można zbierać tylko przez miesiąc: od 1 do 31 maja. Ale pewne przesunięcia mogą być spowodowane pogodą. Dlatego za zgodą konserwatora przyrody, zbiory zaczynają się czasem już 15 czy 20 kwietnia. Zawsze jednak trwają tylko miesiąc. Zbiera się ślimaki o średnicy muszelek powyżej 30 milimetrów. Mniejszych nie wolno i to jest też gwarancją ochrony gatunku i zabezpiecza przed „wyzbieraniem". Ze ślimaczanego biznesu żyje sporo ludzi w Ziębicach i okolicy. Są to zbieracze, ale przede wszystkim sezonowi pracownicy zatrudnieni w przetwórni. Od maja do lipca pracę ma tu około 150 osób. Na wyprodukowanie jednego kilograma mięsa potrzeba średnio 5 kilogramów ślimaków. Po sparzeniu wrzątkiem wydobywane są z muszelek, blanszowane i zamrażane. Towarem eksportowym są również muszelki. Od tegorocznego sezonu muszelki będą również nadziewane farszem ze ślimaków.
Przepis na ślimaka Polacy nie gustują w tego rodzaju przysmakach, ale może warto spróbować. Najprostszy przepis rekomendowany, przez Andrzeja Jaromina, to ślimak z konserwy podgrzany na patelni – z masłem i odrobiną czosnku. Posypany pietruszką może być podany z białym chlebem.
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Joanna Kasprzak




























































