Mundurowi, którzy zasilą rezerwę aktywną, nie mają co liczyć na bonusy, nawet takie, jakie mają inni żołnierze WOT - czytamy we wtorkowej "Rzeczpospolitej".


Dziennik podkreśla, że żołnierze rezerwy aktywnej nie mogą liczyć na pieniądze za tzw. gotowość, jak jest w innych armiach. "Lepsze warunki resort obrony stworzył chociażby ochotnikom służącym w Wojskach Obrony Terytorialnej, ale w ramach terytorialnej służby" - czytamy.
Gazeta przypomina, że dowództwo WOT ogłosiło właśnie, że ruszyły pierwsze powołania do służby w ramach rezerwy aktywnej. "Nowe rozwiązanie wprowadziła ustawa o obronie ojczyzny dla osób, które w przeszłości były związane z armią, a obecnie w dalszym ciągu chcą w niej służyć. +Tworzą ją osoby, które zgłosiły chęć pełnienia służby w aktywnej rezerwie, złożyły przysięgę wojskową i nie pełnią innego rodzaju służby wojskowej oraz nie ukończyły 55. roku życia, a w przypadku osób posiadających stopień podoficerski lub oficerski – 63. roku życia+ – przypomina, cytowany w "Rz" WOT.
Przeczytaj także
Dziennik zwraca uwagę, że do takiej służby mogą być powołani żołnierze, którzy w przeszłości byli żołnierzami zawodowymi, odbyli przeszkolenie wojskowe lub np. pełnili terytorialną służbę wojskową, z której zrezygnowali. Dla nich zostaną utworzone w brygadach OT tzw. kompanie o niższej gotowości. "Byli żołnierze zawodowi mogą liczyć na stanowiska dowódcze – jako zastępcy – oraz instruktorskie" – opisuje dowództwo WOT. Dodaje, że pierwsi żołnierze rezerwy aktywnej powinni się pojawić w tej formacji pod koniec października.
ReklamaZobacz także
Rzecznik Dowództwa WOT kapitan Witold Sura, zapytany przez "Rzeczpospolitą", czy żołnierze ci otrzymają tzw. dodatek za gotowość, taki, jaki dostają teraz ochotnicy służący w WOT (miesięcznie to 411 zł), zaprzeczył. Sura podkreślił, że otrzymają tylko uposażenie za każdy dzień pełnienia czynnej służby wojskowej (nie mniej niż dwa dni w miesiącu i 14 dni raz na trzy lata). To oznacza, że w wojskach tych będą służyli żołnierze dwóch kategorii – ochotnicy, którzy otrzymają dodatek, i służący w rezerwie aktywnej bez niego.

Dziennik przypomina, że na tworzenie dwóch kategorii ochotników zwracał uwagę już wiosną, gdy przyjęta została ustawa o obronie ojczyzny. "Mówili nam o tym rezerwiści, którzy chcą się związać z wojskiem. Na fakt niedopracowania przepisów przez MON wskazali nam też rekruterzy wojskowi. Gdy ujawniliśmy to w +Rzeczpospolitej+, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak w Polsat News stwierdził, że dziennikarz +Rz+, +nie wie, o czym pisze+. Już po tamtej publikacji wysoki rangą oficer Wojska Polskiego powiedział nam, że przepisy powinny się zmienić na korzyść rezerwistów aktywnych, ale w przyszłym roku" - podkreśla gazeta.
Zwraca uwagę, że dotychczas MON nie podawał informacji, ilu rezerwistów aktywnych służy w Wojsku Polskim. "My ustaliliśmy, że głównie byli to ci, którzy dotychczas zasilali Narodowe Siły Rezerwowe. Tyle że formacja ta stopniowo jest likwidowana. Jeszcze do niedawna było w niej do pięciuset żołnierzy, ale nie wiadomo, ilu z nich przeszło do rezerwy aktywnej. Zresztą Wojskowe Centra Rekrutacyjne nie promują tej służby. Na razie mówi o niej tylko WOT. Z ustawy wynika, że żołnierz rezerwy aktywnej, który chce łączyć pracę zawodową ze służbą wojskową, musi stawić się w macierzystej jednostce raz na kwartał, nco najmniej na dwa dni w czasie wolnym od pracy oraz 14 dni co najmniej raz na trzy lata. Po trzech latach służby może się starać o przyjęcie do zawodowej służby wojskowej" - czytamy w "Rzeczpospolitej".
"Żołnierze ci otrzymają tylko pieniądze za każdy dzień udziału w ćwiczeniach. Jest on uzależniony od posiadanego stopnia wojskowego, np. szeregowy dostaje 129,96 zł, sierżant – 157,32 zł. Ci z rezerwy aktywnej mogą jeszcze starać się o tzw. świadczenie rekompensujące utratę zarobków, zapomogę w przypadku zdarzenia losowego lub nagrodę uznaniową. Warto dodać, że armie innych krajów promują służbę rezerwistów" - zaznacza gazeta.
W dzienniku podkreślono też, że na aktywnej rezerwie oparta jest np. brytyjska Armia Terytorialna. "Jednostki takie funkcjonują często jako pododdziały w wojskach operacyjnych, ale też występują jako samodzielne, np. sił specjalnych, medyczne, wywiadu. Rocznie żołnierz tej formacji jest zobowiązany uczestniczyć minimum 19 dni w szkoleniu. Żołnierze kontraktowi duńskiej rezerwy (umowa zawierana na cztery lata zakłada możliwość wezwania do 84 dni w okresie do dwóch lat) otrzymują wynagrodzenie, +które jest uzależnione od czasu pracy, czy dodatek transportowy zgodnie z podpisanymi indywidualnie umowami+" - czytamy.
ero/ dki/






























































