Mroziewicz nie tylko zaprzeczył, że był współpracownikiem służb PRL, ale nawet dziwił się dlaczego SB nie skorzystała z jego wiedzy jako zagranicznego korespondenta Polskiej Agencji Prasowej. Podkreślił, że posiadał ogromną wiedzę o rewolucji sandinistoskiej w Nikaragui, ale służby z niej nie skorzystały.
Krzysztof Mroziewicz uważa, że oskarżenia dziennikarzy o współpracę z SB są inspirowane politycznie. Nie chciał jednak powiedzieć kogo ma na myśli. "Jest to akcja jakichś psychopatów, którzy zostaną za to ukarani" - stwierdził Mroziewicz.
Krzysztof Mroziewicz powiedział też, że nie sądzi, by oskarżenia w programie TVP pod adresem innych dziennikarzy okazały się prawdziwe. Zaznaczył, że o wszystkich osobach wymienionych w tym programie może mowić tylko w superlatywach. Jego zdaniem, zawsze byli to i są świetnymi dziennikarzami, przedstawicielami elity intelektualnej.
Krzysztof Mroziewicz nie chce mówić w jaki sposób będzie dochodził swoich praw aby nie uprzedzać swoich przeciwników.
We wczorajszym programie "Misja specjalna" w TVP 1 podano nazwiska dziennikarzy, którzy - jak wynika z akt SB - współpracowali z byłymi komunistycznymi służbami. Wymieniono między innymi Daniela Passenta, Irenę Dziedzic i Andrzeja Drawicza.
Źródło:IAR


























































