Są bardzo jasne strony działalności Polskiej Fundacji Narodowej, jak np. akcja uświadamiania światu okoliczności wybuchu II wojny światowej, choć każda instytucja musi okrzepnąć - powiedział w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki pytany na Facebooku o ocenę działalności PFN.
W rozmowie ze Stefanem Tompsonem i Patrickiem Neyem, miłośnikami Polski aktywnymi w mediach społecznościowych, premier Mateusz Morawiecki został m.in. zapytany, czy Polacy nie mówią za dużo o swojej bohaterskiej historii, a za mało o jej czarnych kartach.
"W historii Polski jest dużo mniej zła niż w historii innych narodów i to jest po prostu fakt historyczny" - oświadczył Morawiecki. "To nie znaczy, że nie było okresów smutniejszych, ale one w mniejszym stopniu wiązały się ze zbrodniami i krwawymi podbojami czy czynieniem krzywdy innym - to oczywiście występowało, ale w dużo mniejszym natężeniu - natomiast zdarzała nam się i to nierzadko krótkowzroczność, głupota oraz brak wyciągania wniosków" - tłumaczył premier.
Przeczytaj także
Szef rządu był także pytany o słabość polskiego wizerunku za granicą, a także o to, że instytucje powołane do promocji tego wizerunku, takie jak Polska Fundacja Narodowa, według pojawiających się opinii, działają źle i marnotrawią pieniądze.

Morawiecki przyznał, że "każdy może popełnić jakiś błąd". "1 września wielka akcja uświadamiania światu, czym była II wojna światowa i jej rozpoczęcie to była akcja Polskiej Fundacji Narodowej, a więc są bardzo jasne strony działania PFN, ale każda instytucja musi okrzepnąć, musi nabrać rozpędu" - podkreślał.
Morawiecki przyznał także, że jego ulubionym historycznym filmem zagranicznym jest "Braveheart", a polskim "Szwadron". Przyznał, że podoba mu się też film "Miasto 44" Jana Komasy. "Jestem jak najbardziej za tym, byśmy poprzez popkulturę docierali do umysłów i serc młodych ludzi" - mówił. (PAP)
pś/ godl/






























































