Minister finansów Niemiec: w razie kryzysu wpompujemy miliardy w gospodarkę

2019-09-10 12:33
publikacja
2019-09-10 12:33

Wicekanclerz i zarazem minister finansów RFN Olaf Scholz oznajmił we wtorek, że rząd jest gotów wpompować miliardy euro w gospodarkę, gdyby miał ją dotknąć kryzys. Zastrzegł jednocześnie, że na razie nie ma mowy o recesji.

/ fot. Michaela Rehle / Reuters

"Z mojego punktu widzenia, mając solidne podstawy finansowe, możemy wieloma miliardami euro przeciwdziałać kryzysowi, o ile faktycznie wybuchnie on w Niemczech i Europie" - oświadczył Scholz podczas debaty budżetowej w Bundestagu.

"To będzie bardzo ważne, abyśmy jako największa gospodarka w środku Europy, byli w stanie przeciwstawić się negatywnemu trendowi ekonomicznemu. I wtedy naprawdę to zrobimy (...). To jest aktywna polityka walki z kryzysem" - przekonywał polityk socjaldemokratów.

W drugim kwartale 2019 roku PKB Niemiec zmniejszył się w porównaniu z pierwszym kw. o 0,1 proc. Wynika to z danych przedstawionych w połowie sierpnia przez Federalny Urząd Statystyczny (Destatis) w Wiesbaden. W pierwszych trzech miesiącach tego roku Niemcy zanotowały jeszcze nieznaczny wzrost - 0,4 proc. PKB. Według Destatis spowolnienie wynika z osłabienia koniunktury światowej, konfliktów handlowych i niepewności co do warunków brexitu. Czynniki te odbijają się szczególnie wyraźnie na uzależnionej od eksportu największej gospodarce Europy.

Komentując te informacje kanclerz Angela Merkel mówiła, że nie ma potrzeby wdrażania projektów napędzających koniunkturę gospodarczą. Apelowała też, by nie przesadzać z pesymistyczną oceną sytuacji.

Zdaniem ekspertów trzeci kwartał 2019 r. nie przyniesie poprawy danych o PKB. Współpracujący ze związkami zawodowymi Instytut Badań nad Makroekonomią i Koniunkturą (IMK) ocenia prawdopodobieństwo wystąpienia recesji na 43 proc. W lipcu ryzyko takie było szacowane na poziomie 36,6 proc.

Ekonomiczny dziennik "Handelsblatt" wielokrotnie zwracał z kolei uwagę, że w trzecim kwartale będzie jeszcze gorzej niż w poprzednim. Zamówienia w przemyśle i produkcja wyraźnie spadły. Warunki prowadzenia działalności gospodarczej w przemyśle są najgorsze od kryzysu finansowego w 2009 roku. Również przedsiębiorcy z sektora usług zaczynają pesymistycznie oceniać perspektywy wzrostu.

W zależności od swojej afiliacji politycznej eksperci proponują różne środki zapobiegawcze: od wprowadzenia ulg podatkowych, przez państwowe programy napędzania koniunktury, po wprowadzenie podatku dla najbogatszych.

Markus Krall, niemiecki ekonomista i menadżer zajmujący się oceną ryzyka w gospodarce, w publikowanej wcześniej rozmowie z PAP przekonuje, że kryzys gospodarczy jest nieunikniony i dojdzie do niego najpóźniej pod koniec 2020 roku.

Winę za to - zdaniem eksperta - ponosi wspólna waluta euro. "Jest ona wadliwą konstrukcją podtrzymywaną przy życiu jedynie dzięki polityce, która trwale niszczy zdolność gospodarki RFN do konkurencji i osłabia system bankowy. Bez zerowych stóp procentowych w strefie wspólnej waluty Włochy, Francja, Grecja i inne kraje dawno by zbankrutowały" - podkreśla.

"Zerowe stopy utrzymują jednak przy życiu nieskuteczne firmy oraz zmniejszają dochody banków i systemu finansowego. Nieefektywne przedsiębiorstwa zatruwają portfolio banków, których są klientami. Gdy te przedsiębiorstwa wreszcie zaczną upadać, będzie to jednocześnie oznaczało ogromną falę strat dla instytucji finansowych. Tak poważną, że system bankowy w eurolandzie czeka zapaść" - pesymistycznie przewiduje ekonomista, autor książek na temat polityki finansowej.

Z Berlina Artur Ciechanowicz (PAP)

asc/ cyk/ bjn/

Źródło:PAP
Tematy
Tanie konto osobiste z kontem oszczędnościowym.

Tanie konto osobiste z kontem oszczędnościowym.

Advertisement

Komentarze (11)

dodaj komentarz
marianpazdzioch
Leżą i kwiczą. Ich gospodarka stoi na eksporcie, którego teraz kompletnie nie ma. Poza tym za chwilę obudza się stare demony, czyli PIGS.
grzegorzkubik
Będzie recesja w Niemczech.
jes
Oni mają z czego pompować w razie kryzysu, my już przejedliśmy wszystko na pińćsety i jeszcze będą kolejne. Jedyny plus, że będzie załamanie, które najbardziej odbije się na beneficjentach socjalu i oni pierwsi będą wrzeszczeć przeciwko pisowi.
Głosowanie powinno być jawne by potem taki jeden z drugim nie mógł
Oni mają z czego pompować w razie kryzysu, my już przejedliśmy wszystko na pińćsety i jeszcze będą kolejne. Jedyny plus, że będzie załamanie, które najbardziej odbije się na beneficjentach socjalu i oni pierwsi będą wrzeszczeć przeciwko pisowi.
Głosowanie powinno być jawne by potem taki jeden z drugim nie mógł narzekać. Wybrałeś sobie pis to masz.
lightning_network
dokładnie tak pisałem dawno temu:
głosowałeś za PO - to kradną twoje składki z OFE.
nie głosowałeś za PO - to wara od kapitału w OFE.
ale jakoś to tak nie działało, nie wiedzieć czemu...
lightning_network
nie zapomnijcie też wpompować miliardów do Polski za zniszczenia wojenne...
swoją drogą, gdy jakiś smarkacz wybije komuś szybę - to rodzic płaci za szkody
a tutaj sprawiedliwość nagle z jakiegoś powodu ma nie mieć zastosowania...
_jasko
Niemcom po II WŚ "odpompowano" coś niecoś terytoriów, zwłaszcza na rzecz właśnie Polski jak i Rosji (Kaliningradzka obłast)
Może byś przeliczył wartość tych ziem tzw "odzyskanych".
W każdym bądź razie mogliby się jeszcze przesunąć za Łabę....
lightning_network odpowiada _jasko
odpompowano im stare, z dziada pradziada słowiańskie tereny...
w ogóle, jakim prawem uzurpują sobie do nich prawa?
marianpazdzioch
Miedzy państwami stosunki oparte są na sile, a nie pobożnych życzeniach. Nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwy świat, co dorośli ludzie raczej wiedzą.
tristans
Winę za to - zdaniem eksperta - ponosi wspólna waluta euro. "Jest ona wadliwą konstrukcją podtrzymywaną przy życiu jedynie dzięki polityce, która trwale niszczy zdolność gospodarki RFN do konkurencji i osłabia system bankowy"

Ale to i tak się Niemcom opłaca, bo wystarczy nadrukować euro i różne państwa
Winę za to - zdaniem eksperta - ponosi wspólna waluta euro. "Jest ona wadliwą konstrukcją podtrzymywaną przy życiu jedynie dzięki polityce, która trwale niszczy zdolność gospodarki RFN do konkurencji i osłabia system bankowy"

Ale to i tak się Niemcom opłaca, bo wystarczy nadrukować euro i różne państwa będą miały kasę na kupowanie niemieckich produktów. Tym samym nie trzeba się starać aby być bardziej konkurencyjnym.
jes
Niemcy najbardziej korzystają na euro a te gadki to tylko po to aby ukrócić pomysły jego zlikwidowania. Gdyby finanse były zdrowe a nie sterowane takie euro to dobry pomysł, niestety jest inaczej i wykańcza gospodarki typu Grecja, Hiszpania.

Powiązane: Kryzys finansowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki