Ostatnie informacje z Chile zdają się potwierdzać scenariusz mówiący o wystąpieniu niedoboru na rynku miedzi. Związkowcy z Codelco odbili z rąk chcących pracować górników kopalnię El Tiente, w której wcześniej udało się uruchomić produkcję. W ten sposób w Chile nie pracują trzy kopalnie miedzi: El Tiente, Andina oraz San Salvador, które w zeszłym roku wydobyły łącznie 687 tys. ton miedzi.
Protesty wywołała grupa pracowników kontraktowych domagająca się wyższych płac w związku z rekordowymi cenami miedzi. W sumie na tego typu kontraktach dla państwowego koncernu Codelco pracuje 30 tysięcy ludzi.
Tymczasem w swoim codziennym raporcie Londyńska Giełda Metali poinformowała o spadku zapasów o 0,4%, do poziomu 113,7 tys. ton. Malejące zapasy w składach LME są zazwyczaj sygnałem świadczącym o silnym realnym popycie na czerwony metal.
Jednakże w przypadku strony popytowej część analityków obawia się o spadek zapotrzebowania zgłaszanego przez Chiny, które są największym na świecie importerem miedzi. Informacje o podniesieniu przez chiński bank centralny stopy rezerw obowiązkowych zbiegły się z raportami brokerów mówiących o zmniejszeniu się liczby zleceń kupna.
We wtorek po południu w Londynie za tonę miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy płacono 8.620 dolarów, czyli o 0,8% więcej niż na wczorajszym zamknięciu notowań na LME.
K.K.




























































