- Co zmieniło w PGNiG przyjęcie nowej strategii?
MS Nasza strategia akurat znacząco się nie zmieniła, natomiast przeanalizowaliśmy i oceniliśmy cele, które wyznaczyliśmy sobie w 2008 roku. Uwzględniliśmy wszystko to, co zmieniło się w naszym otoczeniu: nowe trendy ekonomiczne, tendencje na rynku gazowym, otoczenie regulacyjne. Na przykład w 2008 roku kwestia gazu niekonwencjonalnego w Polsce w zasadzie jeszcze nie istniała. Prace rozpoczęły się u nas dopiero dwa lata temu. W efekcie niektóre założenia i plany wymagały po prostu ponownego przyjrzenia się im i stąd pomysł na rewitalizację strategii.
Konsekwentnie budujemy koncern multienergetyczny. Główny kierunek rozwoju PGNiG pozostaje więc bez zmian. Natomiast nie wszystkie zakładane w 2008 roku cele okazały się możliwe do zrealizowania i dlatego nie ma ich w zaktualizowanej strategii.
Najlepszym przykładem jest kwestia naszego zaangażowania w sektor chemiczny. W 2008 roku widzieliśmy tam możliwość zwiększenia naszej obecności poprzez wspólne przedsięwzięcia czy nawet fuzje z grupami chemicznymi, ale ostatecznie chemia wybrała inną drogę, w której PGNiG ma być wyłącznie dostawcą.
W to miejsce pojawiły się jednak nowe cele, jak choćby właśnie gaz niekonwencjonalny, na którego poszukiwanie przeznaczamy dodatkowe środki, czy elektroenergetyka, która już w poprzedniej strategii była na ważnym miejscu, a teraz jest jednym z jej głównych punktów.
Skąd wzrost znaczenia energii elektrycznej w strategii?
MS Proces otwierania rynku gazu w Polsce jest nieunikniony. PGNiG, które obecnie ma 99 procent udziałów w rynku gazu, musi się liczyć z częściową jego utratą. Wiemy o tym doskonale i już dziś myślimy o innych źródłach przychodów, które zrekompensują nam tę stratę. Naturalnym kierunkiem jest dla nas właśnie sprzedaż energii elektrycznej.
W jakiej roli spółka widzi siebie na tym rynku?
MS Kluczowym celem jest angażowanie się GK PGNiG w budowę nowych elektrowni i elektrociepłowni gazowych w Polsce, bo zdajemy sobie sprawę, że w perspektywie końca dekady grozi nam tutaj deficyt. Spowolnienie gospodarcze spowodowało obniżenie popytu na energię w Polsce, co dało nam trochę dodatkowego czasu, ale nie zmienia to faktu, że prognozy są pod tym względem niekorzystne.
Zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce będzie rosło, a według ekspertów w latach 2015-16 system elektroenergetyczny może się borykać z deficytem mocy. W tym kontekście budowa bloków gazowych wydaje się dobrym rozwiązaniem problemu. Takie źródła są najszybsze w budowie, mają największą zdolność regulacyjną i są komplementarne wobec odnawialnych źródeł energii.
Model biznesowy, jaki przedstawiamy naszym partnerom, jest bardzo elastyczny - możemy być wyłącznie dostawcą gazu albo inwestorem, jak w projekcie elektrociepłowni w S talowej Woli. Zależy nam na tym, żeby być współuczestnikiem procesów inwestycyjnych, gdyż docelowo chcemy także dysponować pewną pulą energii elektrycznej. Chcemy móc zaoferować naszym klientom ofertę w postaci dwóch paliw - gazu i energii elektrycznej. Mamy ku temu możliwości, bo jesteśmy jedyną firmą posiadającą sieć biur sprzedaży na terenie całego kraju. Mając własne moce produkcyjne, będziemy mogli efektywnie wejść na rynek sprzedaży energii.
- Niewiele się mówi o możliwej wspólnej inwestycji z Gazpromem, a to ciekawy projekt...
MS Nie użyłbym tutaj słowa projekt - jest to bardziej idea i to idea zależna w dużej mierze od stosunków politycznych polsko-rosyjskich. Bo wszystkie tematy związane z gazem w kontekście Rosji nabierają charakteru politycznego. Jeżeli więc będzie klimat sprzyjający wspólnym przedsięwzięciom gospodarczym, to moim zdaniem, jest to jeden z ciekawszych pomysłów tego typu. Z jednej strony oznacza to budowę źródła szczytowego w północno-wschodniej Polsce, czyli tam, gdzie jest ono bardzo potrzebne, a z drugiej strony stanowi podstawę do budowy gazociągu w tym regionie. Ten projekt może się stać lokomotywą umożliwiającą gazyfikację tej części naszego kraju.
- Powstają interkonektory gazowe, budujemy terminal LNG... Jak wpłynie to na ceny gazu w Polsce?
MS Trudno jest przewidzieć, co stanie się z cenami gazu, gdyż zależy to od bardzo wielu czynników. Moim zdaniem, w dalszym ciągu ceny gazu w Europie będą zależały przede wszystkim od cen ropy i produktów ropopochodnych, choćby z tego powodu, że na początku łańcucha wartości są tu firmy upstreamowe, które wydobywają zarówno gaz, jak i ropę. Mamy tu więc sytuację, że środki na te inwestycje pochodzą z tego samego źródła.
Na pewno stworzy to jednak okazję do pojawienia się na polskim rynku nowych graczy. Widać to już po wstępnych procedurach open season prowadzonych przez Gaz-System na poszczególne interkonektory. Można zaobserwować bardzo duże zainteresowanie wielu różnych firm.
Uważam jednak, że kluczowy będzie jednak czynnik ceny w Polsce.
I w zależności od tego, jak długo gaz w Polsce dla klienta ostatecznego będzie najtańszy w Europie, tak długo żadna poważna firma nie zaangażuje się w naszym kraju. Istnieje bowiem takie uzasadnione przeświadczenie, że w Polsce nie ma trwałej marży na gazie. Podkreślam słowo "trwałej", bo okresowo taka marża się pojawia. A nie ma takiej marży, bo proces taryfowania jest tak skonstruowany, że nie nadąża on za zmianami na rynkach międzynarodowych ropy i ropopochodnych oraz na rynkach walutowych.
- Jaką wizję liberalizacji rynku gazu w Polsce ma więc PGNiG?
MS Powtórzę, że proces liberalizacji rynku jest w moim odczuciu nieuchronny, a to oznacza, że rynek może powstać tylko kosztem PGNiG. Kluczem jest jednak to, i prezes UR E to rozumie, że PGNiG nie może być poszkodowany na wolumenie hurtowym. Ma to duże znaczenie, gdyż PGNiG jest głównym dzierżycielem długoterminowych kontraktów na dostawy gazu do Polski, działając poniekąd w imieniu państwa.
A przypomnę, że są to kontrakty na zasadzie take or pay. Nie może więc powstać sytuacja, że nie mogąc sprzedać zamówionego gazu, będziemy musieli i tak za niego zapłacić. Nie mam natomiast problemu, aby odstąpić część kontraktu zakupowego innemu podmiotowi czy podmiotom.
Proces uwalniania rynku musi być jednak stopniowy i przeprowadzony w taki sposób, by nie okazało się, że jego beneficjentami będą koncerny zagraniczne, a rodzima firma będzie ponosić koszty, choćby z tytułu niewykonania kontraktów zakupowych.
- Które rejony świata, w których PGNiG poszukuje węglowodorów, uważa pan za najbardziej perspektywiczne i dlaczego?
MS Z naszego punktu widzenia niewątpliwie jednym z najbardziej perspektywicznych rejonów jest norweski szelf kontynentalny. Już tej jesieni rozpoczniemy wydobycie ze zlokalizowanego na szelfie złoża Skarv, z którego w pierwszych latach produkcji planujemy pozyskać rocznie ok. 0,4 mld m sześc. gazu i ok. 0,5 mln ton ropy. Będzie to zarazem pierwsze zagraniczne wydobycie polskiej spółki na tę skalę. Norweski szelf to obszar stabilny politycznie i gospodarczo z jasno określonymi regulacjami prawnymi.
Marcin Szczepański
http://www.wnp.pl/artykuly/michal-szubski-o-nowej-strategii-i-nowych-obszarach-pgnig,7372.html





























































