REKLAMA
ZAPISY

Mgliste perspektywy rynku kredytowego

Bogusław Półtorak2010-01-20 06:00
publikacja
2010-01-20 06:00
Widoczna pod koniec 2009 roku, wbrew aurze, odwilż na rynku kredytów hipotecznych nie jest jeszcze przesłanką, aby stwierdzić, że sytuacja wróciła do normy. Widoczne kłopoty w kredytowaniu zakupu mieszkań na początku roku związane były przede wszystkim z problemami banków w zakresie zapewnienia sobie płynności finansowania akcji kredytowej.

Wojna depozytowa, która była tego konsekwencją, spowodowała, że w drugiej połowie 2009 roku część banków zaczęła przymierzać się do powrotu na rynek hipoteczny i nieco bardziej ekspansywnej polityki w tym zakresie. Z punktu widzenia klientów nastąpiło jednak drastyczne pogorszenie jakości oferty. W poprzednich latach normą były kredyty z 1-2 proc. marżami w PLN, w mijającym 2009 roku trzeba było się liczyć nawet z 3-4 proc. marżą, a najgorzej było w przypadku ofert z dopłatami rządu.

Rodzina na swoim” w pewnym momencie stał się programem „Bank na swoim”, gdy te zaczęły stosować 5-6 proc. marże dla takich kredytów. Niejednokrotnie okazywało się, że oferta jest droższa od oferty kredytu komercyjnego w innym banku. Inną wadą kredytów w ramach programu jest konieczność posiadania takiej samej zdolności kredytowej, jak w przypadku zwykłych kredytów i ograniczony czas dopłat. Z tego punktu widzenia program jest dużo mniej efektywny niż np. ulgi odsetkowe stosowane kilka lat temu. Z powyższych względów wpływ programu na rynek był większy raczej pod względem marketingowym, niż w postaci realnej korzyści dla klienta. W sytuacji odcięcia kredytowania we frankach szwajcarskich dla niektórych kredytobiorców był być może ciekawą alternatywą. Niestety nie do końca efektywną, ale na pewno kuszącą.

Przesłanką normalizacji jest pojawianie się znów ofert ze „stałą” stopą procentową na okresy kilkuletnie, co jest przejawem lepszej perspektywy rynku kredytowego.



Na tanie i dostępne kredyty hipoteczne trzeba będzie poczekać do chwili wejścia Polski do strefy Euro. Do tego czasu kredyt w PLN, z relatywnie najniższą marżą, będzie jedyną bezpieczną formą kredytu długoterminowego dla Polaków. Część banków posiada olbrzymie nadwyżki w PLN i będzie mogła je uwalniać na kredytowanie hipoteczne. Przemawiać będzie za tym przede wszystkim niski koszt ryzyka w tej grupie kredytów.

Zagubiony w gąszczu ofert bankowych? Odnajdź swoją drogę na nowej zakładce
Finanse Osobiste.
W 2010 roku cześć oferentów będzie próbować promować kredyty denominowane w Euro, co może być kolejną odsłoną dyskusji o ryzyku walutowym na polskim rynku finansowym. O ile bowiem takie kredyty dają szansę dla banków na podtrzymanie zysków ze spreadu i obsługi walutowej, to dla klientów, tak jak i kredyty we frankach szwajcarskich, często mogą stanowić pułapkę. Dla osób z żyłką spekulanta walutowego będzie to ciągle kusząca propozycja. W perspektywie wejścia Polski do strefy Euro kredytobiorcy wybierający kredyty denominowane, będą musieli mieć świadomość ryzyka bardzo dużej zmienności kursu naszej waluty, a co za tym idzie, zmienności kosztu kredytu. Istotne będą też różnice w poziomie marż pomiędzy kredytami denominowanymi i złotowymi.

Co natomiast z „naszymi” bankami? Warto zdać sobie sprawę z tego, że przeważająca większość banków działających w Polsce nadal podlega polskiemu nadzorowi finansowemu i ma polską licencję bankową. Komisja Nadzoru Finansowego ma przy tym dość rygorystyczne narzędzia kontrolowania banków, więc może problemu nie było i nie ma. Z drugiej jednak strony kapitałowo dominują zagraniczne grupy finansowe. Można zastanawiać się więc nad przenoszeniem praktyk ich zagranicznych właścicieli na polski rynek. Zresztą efekty takich działań już są widoczne. Do koloryzowania wyników jak w USA być może jeszcze nie dochodziło, ale walka o wyniki finansowe AD 2009 trwa w najlepsze i weszła w fazę rozstrzygającą. Od niej zależy przyszłość wielu możnych polskiej bankowości. Najmniej z tej walki cieszą się chyba jedynie klienci. Przy analizie wyników sektora bankowego w ubiegłym roku problem widać już wyraźnie. Straty straszą w co trzecim banku.

W pierwszym półroczu 2009 roku co trzeci bank komercyjny miał stratę, w kolejnym sytuacja nieco się poprawiła, ale i tak nie była satysfakcjonująca. Tendencja gorszych wyników jest wyraźna i na poprawę rekordów z 2008 roku trzeba będzie długo czekać. Co ciekawe, o połowę niższym zyskom towarzyszy wzrost przychodów o 28 proc. Dużo wyższa jest jednak dynamika kosztów, które pompowane są coraz wyższymi kosztami depozytów i aż niemal czterokrotnym (!) wzrostem rezerw. Rosnąca wartość rezerw i wysokie koszty działalności bankowej stawiają pod znakiem zapytania plany ekspansji rynkowej wielu banków. Dla klientów może oznaczać to mniejszą konkurencję wśród banków i jeszcze mniej dostępną ofertę, chociaż w tym ostatnim wypadku w 2010 roku możliwa jest już częściowa poprawa.



Co najgorsze, zyski są dwa razy niższe od ubiegłorocznych, ale to nie koniec problemu. Część banków wpadła w pułapkę strat i szczerze mówiąc, muszą sporo się napracować, żeby to zmienić. Dziś część banków płaci za zbyt agresywne wejście w rynek kredytowy w latach 2005-2007. Postawiły wszystko na jedną kartę i przegrały. Pierwszą namacalną konsekwencją gorszej sytuacji finansowej banków są prowadzone już postępowania naprawcze. Dla klientów brzmi to może dość enigmatycznie, ale daje wiele do myślenia. Nadzór finansowy zdecydował, że są one konieczne w aż 9 bankach komercyjnych i w 9 bankach spółdzielczych. Banki zmagają się z restrukturyzacją kosztów, co nie pozostanie bez wpływu na ich relacje z kredytobiorcami, czy deponentami. Sam program naprawczy oczywiście nie przesądza, że bank zagrożony jest bankructwem. Daje jednak ograniczone szanse rozwoju w dłuższej perspektywie. Z punktu widzenia klientów grozi gorszą jakością obsługi, mniejszą liczbą pracowników obsługujących klienta, a w konsekwencji uboższą i mniej atrakcyjną paletą usług bankowych.

Większości potrzebne jest źródło kapitału. Podstawowym kłopotem części banków jest dziś brak odpowiednio wysokich funduszy własnych, a także zasileń finansowania obcego. Fundusze własne to przecież kapitały, którymi bank ma gwarantować stabilność i bezpieczeństwo przyjmowanych wkładów. Zbyt mały poziom kapitału tworzy zagrożenie, w przypadku problemów finansowych banku straty mogłyby obciążyć osoby, które powierzyły środki bankowi. Oczywiście do kwoty 50 tys. euro klienci indywidualni korzystają z ochrony BFG, ale firmy już niekoniecznie. Potrzeba postępowań naprawczych jest więc koniecznością, bo chronią one pieniądze klientów. Z drugiej jednak strony banki to maszynki do zarabiania pieniędzy dla akcjonariuszy. Drastyczne obniżanie rentowności kapitału będzie powodować ich niechęć do dokapitalizowywania zagrożonych banków. W takich trudnych sytuacjach ujawnia się nastawienie akcjonariuszy do istoty banku, jako instytucji zaufania publicznego. Biznes bankowy w swojej naturze jest konserwatywny i należy do niego podchodzić z rezerwą. To jest znamienna wskazówka również dla klientów. Niekoniecznie ten bank, który ma najbardziej kolorowe reklamy ma dla konkretnego klienta najlepszą, czy najtańszą ofertę. Nikt nie rozdaje bowiem pieniędzy za darmo, w co niektórzy często jednak wierzą lub być może są zmuszeni wierzyć.

Bogusław Półtorak,
Główny Ekonomista Bankier.pl S.A.
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Grube wypłaty w firmach pożyczkowych. Właściciele wzbogacili się o setki milionów
Tematy

Komentarze (13)

dodaj komentarz
~WGN
Jedyne wyjście to wynająć mieszkanie i niech się samo spłaca, jak zabiorą to zostaniesz bez mieszkania z długami a tak z czasem może uda się jakąś prace znaleźć. Po wejściu do strefy euro może najdzie się chętny na mieszkanie za dwa razy lepsze pieniądze niż syndyk je teraz sprzeda. Z bankiem z koleji trzeba rozmawiać, przedstawić Jedyne wyjście to wynająć mieszkanie i niech się samo spłaca, jak zabiorą to zostaniesz bez mieszkania z długami a tak z czasem może uda się jakąś prace znaleźć. Po wejściu do strefy euro może najdzie się chętny na mieszkanie za dwa razy lepsze pieniądze niż syndyk je teraz sprzeda. Z bankiem z koleji trzeba rozmawiać, przedstawić sytuacje i prosić o odroczenie rat. Dla banku to też jest problem, bo sprzedaż mieszkania nie rozwiązuje problemu jeśli nie ma skąd ściągnąć reszty należności. Jest jeszcze coś takiego jak ubezpieczenie kredytu, które w takiej sytuacji powinno zadziałać...
~zgagula
Kredyt wsiąść to nie jest takie straszne . należy zwróci uwagę na marże + prowizje i dodatkowe opłaty z nim związane i być świadomym co się podpisuje oraz rozumieć zapisy w umowie .I oczywiście tego pilnować jeśli weźmiemy w innej walucie (ponieważ raty w innej walucie spłaca się do danego dnia i ten dzień się samemu wybiera ) Kredyt wsiąść to nie jest takie straszne . należy zwróci uwagę na marże + prowizje i dodatkowe opłaty z nim związane i być świadomym co się podpisuje oraz rozumieć zapisy w umowie .I oczywiście tego pilnować jeśli weźmiemy w innej walucie (ponieważ raty w innej walucie spłaca się do danego dnia i ten dzień się samemu wybiera ) Należy również zastanowić się nad kwotą kredytu jeżeli ktoś rzuca się z motyką na słońce to później ma kłopoty . Należy również zacząć inaczej zarządzać swoimi finansami wiele rzeczy trzeba sobie odmówić z wielu zrezygnować i przez cały okres pamiętać o ratach by nigdy nie poszły po terminie ,ponieważ nam się wydaje że 2 lub 3 dni to jest nic dla Banku ale dla nas to koszt od 100zł wzwyż w zależności od Banku . I każdą odłożoną sumę nadpłacać na kredyt jeśli tylko się uda odłożyć .My mieszkaliśmy w małym mieszkanku 32m teraz mamy 64m kredyt wzięliśmy w 2005r do kwoty kredytu konsumenckiego . Nie mieliśmy go od razu wyremontowanego super robimy to stopniowo Chociaż Bank chciał nam wcisnąć jeszcze 30000pln dodatkowego kredytu na remont ale z niego zrezygnowaliśmy Braliśmy kredyt hipoteczny z głową nie mamy zaległości bank nam nie podnosi marży ponieważ sumiennie go spłacamy , mamy w CHF jesteśmy bardzo zadowoleni a na takie mieszkanie aby odłożyć 80000 trochę by mi zeszło Pozdrawiam świadomy kredytobiorca
~anna
Ja szukam dobrego kredytu w złotówkach - bo w walutę nie chce się pakować. Macie jakiś sprawdzony kredyt? Bo szczerze mówiąc trochę się gubię w gąszczu ofert, zawsze się boję, że coś mi umknęło - a jak ktoś coś już przećwiczył, to zawsze warto posłuchać opinii.
~flavio
zeby się ni pogubić pogadaj z kimś kto przeszedł przez tą mękę. Ja nie miałem tego szczęścia i trochę tytoniu zużyłem z kalkulatorem w ręku, kolesie z Opena też mogą być pomocni przy wypełnianiu papierów, ale musisz jasno powiedzieć o co ci chodzi ile i jak długo jesteś w stanie spłacać. Nie zaapomnij o dzieciach w perspektywie 30 zeby się ni pogubić pogadaj z kimś kto przeszedł przez tą mękę. Ja nie miałem tego szczęścia i trochę tytoniu zużyłem z kalkulatorem w ręku, kolesie z Opena też mogą być pomocni przy wypełnianiu papierów, ale musisz jasno powiedzieć o co ci chodzi ile i jak długo jesteś w stanie spłacać. Nie zaapomnij o dzieciach w perspektywie 30 lat i o tym, że czasem też trzeba jechać na wakacje, odpocząć itp i za 700zł rodzina miesiąca nie przeżyje!!
~gliceryd
z tego, co wiem, to latwo dostac w getinie kredyty ogolnie, a teraz maja wlasnie w ofercie hipoteczne do 100% wartosci nawet i jakas promocja, ze na poczatku mniejsze raty sie placi
~mglisty Joe
Getin ruszyl z akcja kredytowa, ma duza dostepnosc i jest to nowy produkt wiec powinno byc taniej i konkurencyjniej
~Adam
Przypuszczalnie jest to kiepska prowokacja, bo:
1) nikt nie kupuje mieszkania za 400.000 + 100.000 zl bo za taka kase można miec domek 120 m2 w stanie pod klucz.
2) nikt nie bierze takich kredytow w Polbanku ktory nigdy nie miał dobrej oferty kredytowej (wysokie marże)
3) po 3 nie splaconych ratach sprawa nie zajmuje sie
Przypuszczalnie jest to kiepska prowokacja, bo:
1) nikt nie kupuje mieszkania za 400.000 + 100.000 zl bo za taka kase można miec domek 120 m2 w stanie pod klucz.
2) nikt nie bierze takich kredytow w Polbanku ktory nigdy nie miał dobrej oferty kredytowej (wysokie marże)
3) po 3 nie splaconych ratach sprawa nie zajmuje sie komornik - bank najpierw probuje sie dogadac z klientem, komornik wkracza po roku

ale nawet gdyby to byla prawda to możesz skorzystac z upadlosci konsumenckiej. Zabiora mieszkanie, wyzeruja kredyt i masz czysta karte.
~tedi
domek to możesz mieć, ale 50 km od miasta. Nie każdy lubi takie klimaty. A na wnętrze i tak wydasz 2 stówki
pkruk
Żadna prowokacja. Kolega zrobił podobnie. Co prawda pracy nie stracił ale w imię kryzysu obniżyli mu pensje o jakies 20% (nowa umowa albo wypad z pracy na zasadzie likwidacji stanowiska pracy).

Juz nie chodzi z nami na piwo, nie jezdzi na wycieczki, z auta przerzucil sie na jakis autobus, bierze jakies roboty dodatkowe, ale
Żadna prowokacja. Kolega zrobił podobnie. Co prawda pracy nie stracił ale w imię kryzysu obniżyli mu pensje o jakies 20% (nowa umowa albo wypad z pracy na zasadzie likwidacji stanowiska pracy).

Juz nie chodzi z nami na piwo, nie jezdzi na wycieczki, z auta przerzucil sie na jakis autobus, bierze jakies roboty dodatkowe, ale ma swoje APARTAMENTA 48 metrowe (przy torach kolejowych), ktore bedzie splacal do konca zycia.

Niestety odrazalem, ale bral "bo bank daje no i bedzie juz tylko drozej za mkw"
Szkoda mi go no ale wtedy byl madrzejszy. Dzis widze zaczyna robic sie podobnie. Media naganiaja a debile biegna kupowac wizualizacje na makietach. Obstawiam drugi kryzys juz wkrotce ;)
~Adam odpowiada ~tedi
sa inne sposoby zamieszkania w domu niz kupno od dewelopera. Wiekszosc ludzi ktorzy przeniesli sie do domkow wybudowala je tzw. systemem gospodarczym, ja tez.
Działke 9 km od granicy Katowic (20 min. autem do centrum) kupilem za 68.000 zl.
Domek 120 m2 postawiłem za 160.000 zl w stanie surowym zamknietym. Wykonczniowka kosztowała
sa inne sposoby zamieszkania w domu niz kupno od dewelopera. Wiekszosc ludzi ktorzy przeniesli sie do domkow wybudowala je tzw. systemem gospodarczym, ja tez.
Działke 9 km od granicy Katowic (20 min. autem do centrum) kupilem za 68.000 zl.
Domek 120 m2 postawiłem za 160.000 zl w stanie surowym zamknietym. Wykonczniowka kosztowała 200.000 zl. W sumie wyszlo 430.000 zl z działka, mediami i ogrodzeniem.
Aby wydac 400.000 zl na mieszkanie 50 m2 to zlote klamki to za mało.

Powiązane: Bank dla firmy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki