Jak zgodnie potwierdzają pytani przez GF eksperci, obecność niektórych substancji może powodować reakcje alergiczne lub inne skutki zdrowotne u ludzi. McDonald’s zapewnia, że ci, którzy do tej pory jedli produkty firmy, a ich spożywanie nie wywoływało skutków ubocznych, nadal powinni czuć się bezpiecznie. Firma chce jedynie uświadomić swoim klientom, że frytki w części składają się z pszenicy i składników mlecznych.
Pojawienie się tego oświadczenia na stronie internetowej McDonald’s wywołało gniew i zaniepokojenie wśród klientów, którzy są na diecie bezglutenowej.
Szczerość McDonald’s jest kwestionowana nie po raz pierwszy. W 2002 r. firma zapłaciła 10 mln dolarów w odpowiedzi na pozew wniesiony przez grupę wegetarian, kiedy ujawniono, że frytki były smażone na oleju z dodatkiem wołowiny, podczas gdy spółka twierdziła, że od 1990 r. zrezygnowano ze komponentów zwierzęcych na rzecz czystego oleju roślinnego.
Polski McDonald’s zapewnia, że takie praktyki stosowane były tylko w Stanach Zjednoczonych. Nie dotyczą one rynku europejskiego. Podkreślono też, że podstawowe dane o składzie oferowanych potraw są dostępne dla każdego klienta.
Olej w żadnym wypadku nie powinien być zanieczyszczony białkiem. W każdym razie nie wolno tego ukrywać. Trzeba wiedzieć, że celiaklia jest groźną chorobą, przy której pacjent cierpi na stałą nietolerancję glutenu. W przypadku uczulenia nawet niewielkie ilości mogą być śmiertelne. Dlatego niezwykle istotne są informacje na etykietach, byśmy mieli świadomość, co spożywamy. W przeciwnym razie producent po prostu oszukuje konsumenta. Może to zabrzmi drastycznie, ale jeśli producent doda do parówek papieru toaletowego – zamiast mąki pszennej – to mniej skrzywdzi małego pacjenta (dotyczy informacji na etykietkach). Bowiem maluch nabawi się najwyżej niestrawności. Natomiast nawet niewielka domieszka pszenicy w wyrobie może być szkodliwa u dziecka z celiakią.
dr Jerzy Socha, Centrum Zdrowia Dziecka
Krzysztof Kłapa, rzecznik prasowy McDonald’s Polska
Frytki oferowane w restauracjach sieci McDonald’s w Polsce są przygotowywane z ziemniaków pochodzenia krajowego. Nasze frytki nie zawierają żadnych dodatków. Jedyną przyprawą jest sól, choć na życzenie gościa można przygotować porcję bez niej. Do smażenia wykorzystywany jest czysty olej rzepakowy. Podstawowe dane o składzie i wartościach odżywczych są dostępne w formie tabeli na odwrocie serwety pod tacę dawanej każdemu gościowi w restauracji. Zastosowanie dodatków smakowych do produkcji frytek oferowanych w amerykańskich restauracjach sieci wynika z potrzeby zachowania wzorca smakowego tego produktu znanego od początku działalności McDonald’s. Na rynkach europejskich dodatki te nie są stosowane.
Anna Malinowska, Główny Inspektorat Sanitarny
Inspekcja sanitarna może kontrolować produkty na obecność alergenów, ponieważ zgodnie z rozporządzeniem Ministra Rolnictwa (Dz.U. 2002 r. nr 220 poz. 1856) producent zobowiązany jest do podawania informacji, również na temat zawartości pochodnych mleka czy pszenicy w oferowanych produktach. Są one powszechnie dozwolone, jednak niezbędne jest właściwe ich oznakowanie. Jeśli do oleju dodano tego typu składniki, powinno to być jasne. W chwili, gdy klient zgłasza nam informację o reakcji alergicznej, inspekcja może przeprowadzić kontrolę, pobrać próbki i przebadać, czy – zgodnie z podawanymi informacjami – produkt nie zawiera białka.
Wojciech Kozłowski, menedżer ds. jakości AmRest Sp. z o.o.
Używamy 100-proc. tłuszczu roślinnego. Są to kompozycje bazujące na tłuszczu rzepakowym, ewentualnie z dodatkiem oleju palmowego. Nie są do nich dodawane żadne dodatkowe składniki. Co do alergenów – to w specyfikacjach składników jest sekcja informująca, czy dany produkt zawiera alergeny.
Eliza Snowacka

































































