Marek Falenta, były prezes Hawe, jest poszukiwany przez policję, bo nie stawił się w zakładzie karnym, gdzie ma odbyć karę 2,5 roku więzienia w związku z tak zwaną aferą podsłuchową.
Radio Zet ustaliło, że może on przebywać w szpitalu psychiatrycznym. Z nieoficjalnych wtorkowych informacji Onetu wynika, że policja wystąpiła do sądu z wnioskiem o wydanie listu gończego za Markiem Falentą.
– Wystąpiliśmy do Kancelarii Prezydenta z wnioskiem o ułaskawienie – mówił w poniedziałek w TVN24 adwokat Marek Małecki, obrońca Falenty. Do Kancelarii Prezydenta pismo ws. ułaskawienia miało wpłynąć 19 stycznia.
Cezary Tomczyk poinformował na konferencji prasowej w Sejmie, że Platforma zwróciła się do ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego z żądaniem, aby "osobiście sprawował nadzór nad czynnościami operacyjnym prowadzonymi przez policję, w celu ujęcia Marka Falenty".
Jak dodał, PO chce też udostępnienia informacji nt. działań podejmowanych przez policję i inna nadzorowane przez szefa MSWiA służby, "w celu doprowadzenia skazanego do zakładu karnego". "W szczególności wnosimy o przedstawienie informacji na temat przyczyn, dla których Marek Falentawciąż przebywa na wolności" - podkreślił Tomczyk.

Poseł PO pytał również, czy nad Markiem Falentą "został roztoczony parasol ochronny rządu". "Bo jak to jest, że ktoś 1 lutego ma stawić się w więzieniu, ktoś, kto jest skazany prawomocnym wyrokiem, a w ciągu dwudziestu kilku dni nie ma żadnych działań państwa" - powiedział Tomczyk.
Polityk zaapelował również do wszystkich obywateli, aby każdy kto zobaczy Marka Falentę, zadzwonił na numer 112 albo 997, "bo widocznie jest tak, że dzisiaj to obywatele, wolne media i opozycja muszą wyręczać organy państwa".
Również zdaniem Pawła Olszewskiego (PO), "służby państwowe nie wykonują żadnych działań aby go zlokalizować, zatrzymać i osadzić celem wykonania wyroku". Według niego, "brakuje zaangażowania ze strony Brudzińskiego, Ziobry oraz Jakiego" i taka sytuacja "jest absolutnie nie do zaakceptowania".
Marek Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia. Biznesmen został ukarany w związku z tzw. aferą podsłuchową. Ujawnione w tygodniku "Wprost" rozmowy wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika. (PAP)
autor: Anna Tustanowska
amt/ hgt/
































































